Prolog

177 14 0
                                        

OSTATNIO TŁUMACZENIE ZOSTAŁO USUNIĘTE Z NIEWIADOMYCH MI POWODÓW, WIĘC DODAJĘ JESZCZE RAZ.

Światło razi mnie po oczach, a moja mamusia płacze. Nie patrzy się
w moją stronę. Trzyma mnie na rękach, a między nami jest moja
ulubiona zabawka – Woof-Woof.
Mam na sobie moją piżamę w małpki.
Powinnam być już w łóżku.
Ale rodzice przyszli do mojego pokoju, włączyli światło i tata
powiedział, że musimy coś teraz zrobić i po tym będę mogła wrócić
do łóżka.
Zanim tatuś mnie podniósł, wzięłam do ręki Woof-Woofa, ponieważ
nigdzie się bez niego nie ruszam.
Maxa nie ma.
Maxa nie ma tutaj w jego piżamie strażaka.
Dziś był jego pierwszy dzień w przedszkolu i nie wrócił do domu.
Nie wiem dlaczego nie wrócił i boję się o to spytać, bo mamusia
płacze.
Płacze odkąd wróciliśmy z przystanku.
Przyjechał autobus, lecz Maxa w nim nie było.
Chcę spytać, czy Max umarł, w czasie gdy tata wkłada mnie do
samochodu i zapina pas.
Ale nie mogę się o to spytać, bo nie wiem co to znaczy, że ktoś umarł.
Wiem tylko, że to coś złego. Może przedszkole też jest złe? Może
zabierają cię od mamusi i tatusia i sprawiają, że są smutni?
Światła, które świecą mi po oczach, to światła kamer. Stoimy przed
dużym budynkiem, który wygląda, jakby był zbudowany z szarych
klocków LEGO.
Przez te światła mam wrażenie, że jest dzień.
Dziwnie się przed nimi czuję będąc w piżamie.
Paru mężczyzn mówi do dużych mikrofonów. Nie widziałam swojego
mikrofonu z Myszką Minnie od jakiegoś czasu i wydaje mi się, że moje
zabawki zaczęły znikać. Czy Max wziął je ze sobą?
Mężczyźni wciąż mówią do swoich mikrofonów.
Tatuś stoi obok mnie, a mama tuż obok niego. W ręce trzyma
mikrofon. Kamery są skierowane w naszą stronę.
-Błagam, oddajcie nam naszego syna. Oddajcie nam wszystkie dzieci,
całe i zdrowe. - mówi.
-Moja córka powiedziała, że jedzie na wycieczkę i nie wróciła… czy
ktoś wie co się z nią stało? - krzyknęła jakaś kobieta.
Przytulam się mocniej do mamusi i przechylam się w stronę
mikrofonu. Cały świat zatrzymuje się wokół mnie i mówię:
-Bardzo chciałabym, żeby Max wrócił do domu.
Mama wydaje z siebie cichy szloch i przyciska mnie do siebie.
Woof-Woofa nie ma i chcę krzyczeć, że zginął.
Wydobywa się ze mnie cichy, rozpaczliwy krzyk.
-Jest tutaj. – mówi tatuś i podaje mi Woof-Woofa.
Przyciągam pluszaka do siebie i mocno go przytulam. Jego brązowe
uszy pachną jak sen i sok jabłkowy.
-Woof-Woof, myślałam że cię zgubiłam! – mówię szeptem.
Patrzę na oczy pluszaka, które powoli się odrywają i wiszą na
zaledwie kilku niciach. Wiem, że nie on jest prawdziwy, ale po raz
pierwszy wygląda jakby był smutny.
Tak smutny, że boli mnie patrzenie na niego.
Opieram się o ramię mamy i zamykam oczy pozwalając tym
wszystkim złym rzeczom się oddalić.

Chciałabym bardzo podziękować @vdfklaa za sprawdzenie tego rozdziału💕

The leaving // tłumaczenie Verhalen om door geobsedeerd te raken. Ontdek het nu