Mam na imię Lily (czy da się zacząć pamiętnik bardziej sztampowo?) – jak na Karolinę Południową jest to chyba jedno z najpopularniejszych imion. Zaczęłam właśnie 12 klasę w nowej szkole. Nie przeprowadzałam się, moi rodzice nie zmieniali pracy ani nie przyjechałam z daleka. Powodem mojego przeniesienia jest to, że wcześniej chodziłam do prywatnej szkoły, gdzie dzieciaki były naprawdę wredne i rozpieszczone. Mimo to nie byłam ich ofiarą, należałam raczej do tych osób, które trzymają się na dystans od wszelkich rewelacji i skandali. Od zawsze skupiam się na celu i stawiam na swój rozwój, dlatego też nauka i treningi siatkówki były moimi priorytetami. Nie interesowały mnie szkolne dramaty, romanse i imprezy w gronie bogatych dzieciaków, którym zależy jedynie na tym, co powiedzą o nich rówieśnicy. Ich rodzice byli dokładnie tacy sami, odróżniał ich jedynie wiek i to że teoretycznie uważano ich za odpowiedzialnych dorosłych. Jednak typowe zachowania ze szkolnych korytarzy zakorzeniły się w ich głowach tak głęboko, że w końcu w poszukiwaniu sensacji grupka jakże wspaniałomyślnych matek z różnych kółek pieczenia ciast i tego typu głupot, uznała, że nauczyciele nie szanują ich dzieci z należytym szacunkiem. O zgrozo. Tak zaczęła toczyć się nierówna walka po sądach, a moi rodzice, którzy są zdecydowanymi przeciwnikami takich akcji, po prostu odcięli się od tego bałaganu, przenosząc mnie do Dreher High School. Być może odcinanie się od problemów zamiast ich rozwiązywania nie jest najlepszym sposobem, ale na pewno pomogło w pozbyciu się jednego ciężaru (i kilkuset dolarów wydanych na składki na prawników).
No cóż, póki co nie czuję się szczególnie związana z nową szkołą, ale jestem tu dopiero przeszło miesiąc. Choć dla większości uczniów ostatni rok szkoły to coś wyjątkowego, dla mnie jest to po prostu kolejny etap, który doprowadzi mnie do celu, czyli do zdobycia stypendium sportowego i dostania się do Stanford. Mam wobec siebie dość spore wymagania, ale wiem, że ciężką pracą i dyscypliną osiągnę wymarzony sukces. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem typową szarą myszką ani zamkniętą w czterech ścianach introwertyczką. Może nie przepadam za zgromadzeniami pijanych nastolatków, ale to nie tak, że nie mam znajomych i każdy weekend spędzam głaszcząc kota. W zasadzie nawet nie mam kota. Jestem po prostu normalną dziewczyną skupioną w konkretnym kierunku i tego się trzymam.
Skoro już czytacie mój pamiętnik to wypadałoby powiedzieć, po co w ogóle zaczęłam go prowadzić. Choć faktycznie ten rok nie jest dla mnie tak wielkim wydarzeniem jak dla większości moich znajomych, chcę mieć po nim jakąś pamiątkę. Być może za trzydzieści lat zatęsknię za czasami błogiej młodości i będę chciała wrócić do czasów, gdy moim największym zmartwieniem były oceny. Będę mogła powrócić do sytuacji i ludzi, których być może już ze mną nie będzie, a może będą tylko w innych okolicznościach, relacjach. W życiu wszystko jest płynne, ale chcę mieć coś materialnego, co przypomni mi, jak ciężko dążyłam do celu i co miało wpływ na moje decyzje, co doprowadziło mnie do miejsca, w którym będę w przyszłości, gdy nadejdzie czas, aby wrócić do mojego nastoletniego pamiętnika.
Chcę was wprowadzić w moje aktualne życie, skoro już postanowiliście przebrnąć ze mną przez ten ciężki nastoletni okres. Szkoła dopiero się zaczęła, a ponieważ jest to ostatni rok, chcę spędzić go dobrze i wykorzystać ten beztroski, choć nie jestem pewna czy dla wszystkich, czas w liceum. Oczywiście nie zamierzam zawalać szkoły na rzecz imprez i tego typu spraw, ale nie chcę również żałować, że całą szkołę średnią spędziłam na gonieniu swoich ideałów.
No tak. Ideały. Mówiąc o tym, nie mogę pominąć tematu mojej siostry, Olivii. Jesteśmy swoimi przyjaciółkami i to chyba wyróżnia nas spośród innych rodzeństw. Wiadomo, pokłócimy się, ale zaraz się śmiejemy. Liv jest ode mnie rok młodsza i podobnie jak ja zaczęła w tym roku naukę w Dreher HS. Niestety ubolewała nad tym faktem zdecydowanie bardziej niż ja, ponieważ w poprzedniej szkole idealnie wpisywała się w pożądane tam ramy nienagannej uczennicy, popularnej dziewczyny i ślicznej cheerleaderki. Nie byłyśmy z typowo bogatego domu jak większość dzieciaków w poprzedniej szkole, ale nigdy nam niczego nie brakowało, a rodzice zawsze chcieli dla nas jak najlepiej. Presja i absurdalność sytuacji związanej z aferami w byłej szkole, sprawiły jednak, że rodzice uznali, iż lepszym będzie odcięcie nas od tamtego odklejonego od rzeczywistości środowiska. Liv nie była zwolenniczką decyzji o naszym przeniesieniu, ale nie miała szczególnego wyboru, poza tym był to ostatni moment na odcięcie jej od toksycznego myślenia i stylu życia ludzi z tamtych sfer.
Los chciał, żeby to ona była „tą lepszą" córką. Zawsze dostaje to czego chce i każdy ją uwielbia, dosłownie. Minął dopiero miesiąc szkoły, a ona już zajmuje czołowe miejsce w drużynie cheerleaderek. Piękna, uzdolniona wszechstronnie i kochana przez cały świat to właśnie Olivia. Nie mam jej tego za złe. Wiem, że rodzice kochają nas tak samo i zawsze możemy obie na nich liczyć, a jeśli chodzi o innych? Cóż nie zależy mi na popularności w szkole. Dobrze czuję się w gronie swoich przyjaciół, a jeśli ona preferuje taki styl życia to ja nic do tego nie mam. Zresztą nie uważam się za gorszą i nie czuję, aby inni mnie za taką uważali. Tak samo mam świetne stopnie i spore osiągnięcia sportowe. Nasi rodzice naprawdę mają być z czego dumni. Wydaję mi się, że to kwestia nieco odmiennych charakterów, tej przebojowości, której czasem mi brakuje i tych pięciu piegów mniej na nosie.
Koniec końców dogadujemy się i zawsze staniemy za sobą murem. Siostrzana więź i te sprawy. Na ten moment obie musimy odnaleźć się w nowym środowisku, choć mam wrażenie, że Liv zajęło to jedną przerwę lunchową. Mi natomiast potrzeba trochę więcej czasu, ale wierzę, że to będzie dobry rok. Wszystko na to wskazuje.
YOU ARE READING
Pamiętnik
Teen Fiction"To nie prawda, że pamiętniki piszą tylko osoby z nudnym życiem albo pokrzywdzone przez los. Dobra może przesadzam, ale dużo osób stało się sławnymi przez swój pamiętnik. To głupie... Wypisujesz wszystkie swoje tajemnice, przebieg swojego monotonneg...
