Anna

74 2 12
                                        

Cześć! Mam na imię Anna.
Moje życie się zawaliło dwa miesiące temu.
Mimo że wolę do tego nie wracać opowiem co się wtedy wydarzyło,ale najpierw opowiem trochę o sobie.
Jestem miłą i sympatyczną osobą.
Mam 16 lat tydzień temu za mieszkałam z chłopakiem w Warszawie.
Moi zastępczy rodzice nie chcieli żebym się wyprowadziła.
Moi prawdziwi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej jak miałam dwa latka.
Dopiero po piętnastu latach dowiedziałam się że moi rodzice nie żyją,powiedziała mi o tym moja przyjaciółka Vanessa.
Z Vanessą znamy się od przedszkola.
Pewnego dnia Vanessa przez przypadek usłyszała jak moja macocha rozmawia z kimś przez telefon.
Mówiła że chyba czas powiedzieć całą prawdę o katastrofie i że nie są moimi prawdziwymi rodzicami .
Vanessa szybko pobiegła do mojego pokoju i powiedziała mi o czym rozmawiała moja macocha.
Po tym jak opowiedział o tej rozmowie telefonicznej nie mogłam jej uwierzyć w to co powiedziała,pobiegłam więc do mamy i zapytałam czy to prawda że moi rodzice nie żyją mama ze łzami w oczach opowiedziała mi o całej tragedii.
Po tym jak opowiedziała o wypadku poszłam do mojego chłopaka.
Mieliśmy się spotkać w parku,ale jak tam poszłam zobaczyłam jak całuje się z Vanessą pobiegłam do nich i uderzyłam Damiana w policzek.
Poszłam do domu i siedząc na kanapie myślałam nad sensem mojego życia po dwudziestu minutach myślenia poszłam do łazienki i z pułki wzięłam żyletke i myślałam dalej co mam zrobić ze swoim życiem,na szczęście ją odłożyłam i z płaczem pobiegłam do mamy i się przytuliłam do niej.
Po miesiącu od Vanessy dostałam list na którym pisało "żałuje że ci to zrobiłam nie mogę żyć z tym poczuciem winy ŻEGNAJ" .
Po odczytaniu listu pobiegłam do Vanessy jak najszybciej, tak byłam na nią zła ale jak by odebrałam sobie życie załamała bym się.
Jak dotarłam do jej domu zobaczyłam ją leżącą na ziemi z żyletką w ręce na szczęście jeszcze żyła zadzwoniłam po karetkę i z chustki zrobiłam jej  opaskę uciskowom po ośmiu minutach przyjechała karetka i zabrała ją.
Vanessa była ledwo żywa,była blada i zimna, lekarze powiedzieli że ma 10℅ szans że przeżyje.
Po upływie godziny zobaczyłam Vanessę całą i zdrową,w ogóle wtedy nie myślałam o tym co zaszło w parku.
Od tego z dążenia minął już miesiąc teraz jest lepiej pogodziłam się z utratą rodziców jak i chłopaka.
Znalazłam sobie pracę jako kelnerka.
Moje życie znów jest jak dawniej.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 03, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

AnnaWhere stories live. Discover now