Los Angeles
Z wypchaną po brzegi walizką, próbowałam dostać się do windy, od której dzieliło mnie kilka kroków. Było już dawno po drugiej w nocy, przez co w holu nie było nikogo, oprócz mnie i śpiącej recepcjonistki. Czekając na windę, usiadłam na walizce i westchnęłam przecierając twarz dłonią. Miesiąc pracy przy trasie koncertowej jest dosyć męczący. Niby tylko wystarczy zrobić kilkadziesiąt zdjęć podczas koncertu, ale jednak. Dzień w dzień przepychanie się przez tłumy, ten zaduch panujący wewnątrz areny, głośna muzyka i praca do późna może trochę wymęczyć.
Drzwi windy otworzyły się i weszłam do środka. Oparłam się plecami o ścianę, czekając aż dotrę na dziesiąte piętro. Moja głowa robiła się ciężka, tak samo jak i powieki, które samowolnie się zamykały. Otworzyłam oczy, kiedy drzwi otworzyły się i mogłam na spokojnie skierować się do swojego apartamentu. Weszłam do środka, zostawiając walizkę w korytarzu i idąc do kuchni. Rozejrzałam się po niej i dostrzegając karteczkę na lodówce, do której podeszłam. Wzięłam ją w dłonie i przeczytałam.
Wracam jutro wieczorem, ogarnij się jak wrócisz i nie zapomnij o załatwieniu sprawy z Mendesem! Macie to nagrać!!!
Melanie xx
Westchnęłam i zostawiając kartkę na blacie, podążyłam do swojej sypialni. Przebrałam się w krótkie spodenki i bluzkę na krótki rękaw, po czym usiadłam przed oknem, które rozciągało się wzdłuż całej ściany. Jest z niego piękny widok na panoramę Los Angeles.
Odkąd trzy lata temu wyprowadziłyśmy się z Mel od rodziców z Sydney, mieszkamy razem. Na początku nie było łatwo, ale w ciągu tych kilku lat mogę powiedzieć, że udało nam się coś osiągnąć. Melanie została modelką, nieźle zarabiającą modelką, z potencjałem, a ja fotografem. Taa może i zwykłym fotografem, ale dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi. W ciągu swojej dopiero co zaczętej "kariery" robiłam zdjęcia podczas koncertów, czy nawet całych tras większych gwiazd. Jak na początek to nieźle mi idzie, a wynagrodzenie też jest niczego sobie. Dzięki temu, że mieszkamy tutaj razem z Mel, spełniliśmy swoje marzenia. No bo zobaczcie... Jesteśmy w Los Angeles i jak na razie mamy zagwarantowaną przyszłość. Przynajmniej jedna z nas.
Ale wracając... wszystko co związane z Australią i problemami, zostawiłam w momencie, kiedy weszłam na pokład samolotu. Trudno mi było zostawić rodziców samych, ale pojawiła się okazja wylotu do Stanów Zjednoczonych, więc skorzystałyśmy. Gdyby nie ten wyjazd pewnie siedziałabym teraz nad książkami, ucząc się do następnego wykładu na uniwersytecie.
Światła w tym mieście nigdy nie gasły. I w tym właśnie jego urok. Niby mieszkasz w wielkim wieżowcu, ale widok jest powalający, to zachodzące słońce, czy nocą oświetlony napis "Hollywood". Widok z okna jest o sto razy lepszy niż ten, który miałam w Sydney.
Gdy wybiła godzina trzecia, senna położyłam się na łóżku z zamiarem zaśnięcia.
__________________
Witam was w kolejnej części "Twitter". Mam nadzieję, że wam przypadnie do gustu.
Od razu przekazuje wam, że to ff będzie pisane wolno i rozdziały nie będą pojawiać się regularnie.
Do następnego xx
YOU ARE READING
You are still my sunshine || mgc
FanfictionCiąg dalszy przygód Skylar i Michaela. Los postanowił ponownie skrzyżować ich drogi. Czy po tych kilku latach on o niej pamięta, tak jak ona o nim? Czy miłość, która łączyła ich kiedyś zniknęła? Pierwsza część: "Twitter || M.C."
