Ragnar
Blade słońce leniwie pochyla się ku ziemi, zwiastując rychły zmrok. Jego tarcza powoli zmienia swój kształt od pełnego koła do niewielkiego łuku, który jako jedyny wyznacza cienką granicę między białym niebem i jeszcze bielszą, lodową pustynią. Ostatnie promienie tańczą w niewielkich sopelkach lodu na grzywach niskich, kudłatych koni, rozświetlając je niebiańskim, błękitnym blaskiem. Ich kłęby rzucają olbrzymie cienie na ogromne połacie śniegu, który pokrywa wszystko dookoła, dając wrażenie wszechogarniającej pustki. Każdy najmniejszy skrawek wszechświata wydaje się być identyczny, co przeciętnego człowieka już dawno odwiodłoby od zmysłów, lecz nie mnie - wojownika, który wyruszył na sam kraniec świata, by ratować zbłąkaną duszę królewskiej córki. Tam, gdzie splatają się rzeki Gnoll i Lept, wpływając krainy umarłych, pokonał piekielnego ogara i olbrzyma Hrimgrimnira, a następnie uprowadził boginię podziemia, która szatańskimi zaklęciami miała tchnąć życie w królewnę, siłą zabraną z domu ojca.
Moje buty z foczej skóry grzęzną coraz głębiej w puchu, przyprawiając zdrętwiałe palce o tępy ból. Każdy mój oddech zastyga w powietrzu w postaci niewielkiego obłoku pary, wzlatując gdzieś hen ku pustkowiu.
Jeszcze tylko kilka godzin.
Zaciskam zęby i podnoszę głowę, wystawiając ją na spotkanie wiatrowi. Moi ludzie musza zobaczyć siłę, która doda im odwagi do dalszej drogi. Z niepokojem spoglądam na dużą skrzynię, w której uwięziliśmy wiedźmę. Przez niewielkie otworki między deskami wstęgami wypływa srebrna mgła, która zamraża wszystko, co spodka na swojej drodze, począwszy od sań, na których stoi, pokrywając je siateczką niewielkich kryształków lodu. Nad nią krążą cztery czarne kruki, wrzeszcząc złowróżbnie.
- Ragnarze, zbliża się zmierzch, powinniśmy rozbić obozowisko - mówi zachrypniętym głosem Orm.
- Im szybciej dotrzemy do celu tym lepiej - odpowiadam chłodno. - Nie wiemy, co ta bestia może nam zrobić.
- Nie .Wiemy za to co głód i wyczerpanie robi z ludźmi. Teraz są na to zbyt zmęczeni, ale wkrótce mogą zacząć się buntować. Cud, że w ogóle poszli za tobą na tą szaleńczą wyprawę.
Spoglądam na niewielkiego, zgarbionego mężczyznę, od stóp do głów okrytego owczym futrem. Z małej szpary między kolejnymi warstwami przyodziewku łypią na mnie czarne niczym węgielki oczy, skryte wśród ciemnych, krzaczastych brwi. Wzdycham niezadowolony.
- Zatrzymujemy się!
* * *
Gdy granatowy zmrok pokrył całkowicie otaczająca nas rzeczywistość, siedzimy już skuleni wokół skromnego ogniska, lecz nawet płomienie zdajają się oddawać nasze ponure nastroje, strzykając głucho na mrozie. Każdy stara się nie zwracać uwagi na wielkiego, białego wilka, krążącego wokół obozowiska. Fenrira - brata samej śmierci, która cicho spoczywa na tyle sań.
- A może od razu ją zabić? - pyta nieśmiało Tojstar pomiędzy kolejnymi kęsami twardej, suszonej wołowiny.
- Zabić Hel? I narazić się na gniew pozostałych bogów? Głupiec.
- Moja żona już tam jest - wtrąca Jorund. - Myślicie, że jak zwróci nam królewnę, to ją też mogłaby mi oddać?
- Mało masz bab na świecie? Weź sobie nową, młodszą. Choćby i samą królewnę!
- Nie - śmieje się Ulf. - Ta panna jest już zarezerwowana dla naszego Ragnara.
Uśmiecham się lubieżnie, nie siląc się nawet by udawać, że nie liczyłem na taką ewentualność.
YOU ARE READING
Kraina Dusz
FantasyPośród lodowej pustyni, tam gdzie splatają się rzeki Gnoll i Lept, leży królestwo umarłych, rządzone przez straszliwą boginię Hel. Jego bram strzeże piekielny ogar Garm i trzygłowy olbrzym Hrimgrimnir. Kiedy raz tam trafisz, nie ma odwrotu. Znaleźli...
