1.

885 11 0
                                        

-Mamo! - krzyknęłam ze swojego pokoju, podczas gdy moja rodzicielka przygotowywała właśnie obiad.
-Przestań się drzeć i zejdź na dół! - usłyszałam w odpowiedzi więc nie chcąc zaczynać kolejnej kłótni grzecznie zeszłam na dół.
Czułam kotlet mielony, nienawidziłam go od zawsze, jego smak, zapach, ugh. Mama chyba była w nie najlepszym humorze, także aby go nie pogarszać schowałam przyszykowana dla mnie kotlety do kieszeni w bluzie, zjadając jedynie ziemniaki z talerza.
-Wychodzę do Julki - powiedziałam i wyszłam, zapominając nawet o wcześniej schowanym kotlecie.

Nie wiem czemu moja mama się tak zachowuje, raz jest kochana i miła, a raz, totalnie bez powodu może nawet zniszczyć cały dom. Jest ona specyficzną osobą, ale kocham ją całym sercem, naprawdę.
Nagle z moich przemysleń coś mnie wyrwało, ktoś chwycił mnie od tyłu, przykrył ręką moją twarz, a po chwili znalazłam się w wielkim wozie. Nie wiedziałam co się dzieję, dopiero po chwili dotarło do mnie że chyba mnie porywają

Ale przecież to nie może być prawda...
To chyba jakiś chory sen...

Nie widziałam nikogo, czułam tylko że na pewno jadę jakimś samochodem. Byłam zapewne w bagażniku jakiegoś busa, leżała tu tylko woda i kilka brudnych skrzyń. Zaczęłam przeglądać co w nich jest, ale wszystkie były po prostu puste.

Jedziemy juz tak jakieś dobre 3 godziny, wiem bo mam zegarek na ręku. Czemu akurat dziś nie wzięłam tego cholernego telefonu?!
Byłam bardzo głodna, nie jadłam nic oprócz ziemniaków...ale zaraz, przecież mam w kieszeni kotlety! Boże jaka ja głupia! Z obrzydzeniem ugryzłam kotleta, nie był on taki zły, ale to zapewne dlatego że mój brzuch prawie eksplodował. W końcu się zatrzymaliśmy, drzwi się otworzyły a moim oczom ukazał się jakiś oblech, około 30-stki.

Zagubiona.Stories to obsess over. Discover now