Podwórko

29 1 0
                                        

Była zima. Śnieg spadł po kolana, wszystko było normalne oprócz tego że wokół naszego domu nie było śniegu i temperatura na ogródku dochodziła prawie do 30°. Trawa zielona bez jakiegokolwiek śladu śniegu. Kwiaty kolorowe, pełno róż, wiśni, lotosów i innych goździków. Na grządkach są pomidory, ogórki no po prostu wszystko pełno owoców i warzyw.
A wychodząc tylko za bramę naszej działki jest mróz, chłód i 'lodówka'. Można się opalać i wszystko jak w lato. Natomiast wokół Ciebie są tylko ludzie chodzący w kurtkach. Było to bardzo dziwne lecz w tej całej sytuacji była najlepsza mina mojego sąsiada (którego nienawidzę) kiedy on musi latać w kurtce zimowej i grubych spodniach a ja bez koszulki i tak naprawdę w samych bokserkach. Z powodu tak drastycznej zmiany temperatury nie mogłem jak i moja cała rodzina wychodzić z podwórka co było i dobre i złe. Dobre strony to tego typu ze nie trzeba chodzić do szkoły no i chyba tyle z dobrych. Lecz złych jest więcej nie mogę iść do sklepu, do dziewczyny do swoich znajomych.. Po prostu nigdzie. Przez 2 miesiące nie wychodziłem z domu, było pięknie i okropnie no ale co ja poradzę na to.
Gdy zaczęła się robić normalnie wiosna u nas na podwórku była jesień. Znów z przerażenia zrobiliśmy wielkie oczy gdy zobaczyliśmy ze drzewa robią się pomarańczowe, a u sąsiada zaczyna wszystko kwitnąć. Spędziłem cały tydzień na zrozumieniu tego czego u nas jest tak inaczej. Po długim analizowaniu dosłownie wszystkiego zaczęło mi się wszystko rozjaśniać ale i tak było w tym coś co mnie niepokoiło. Mianowicie to że my jesteśmy w tym samym miejscu a nie gdzie indziej na Ziemi. Siedząc nad jedną z książek która opowiadała o różnych dziwnych sytuacjach w rogu pokoju dostrzegłem postać. Czarna zjawa z kapturem na głowie i białym łańcuchem na szyji oraz z kwiatem w dłoniach. Podszedłem do niej i się na nią popatrzyłem. Wtedy wszystko stało się inne...

ZITO Where stories live. Discover now