Rozdział 1- Spacer ulicami Warszawy

87 3 1
                                        

 Wybrałam się  na zakupy do Złotych Tarasów razem z moimi dwoma najlepszymi przyjaciółkami Elwirą i Igą. Od godziny 12:00, aż do 17:00 biegałyśmy jak opętane po sklepach, wyposażone w dużą ilość papierowych toreb z ciuchami. Z racji, że żadna z nas nie miała co robić po naszym wypadzie, to postanowiłyśmy, że rozejdziemy się do domów, zostawimy zakupy i spotkamy się przed Zamkiem Królewskim. Iga poszła w jedną stronę miasta, a my z Elwcią w drugą, ponieważ wynajmowałyśmy razem małe mieszkanie na osiedlu. Po szybkim odłożeniu toreb w mieszkaniu i przekąszeniu czegoś podążałyśmy w stronę zamku, z racji, że nie miałam o czym z nią gadać, snułam się po zakamarkach mojego umysłu. 

----------------------------------

Sylwia jest niską szarooką szczupłą blondynką o rudych końcówkach. Posiada włosy sięgające prawie do pasa. Ma 165 cm wzrostu, waży 54 kg i ma 20 lat. Uwielbia kolor czarny i posiada ciuchy tylko w takim kolorze, nie pasują one do jej dziecięcej urody, lecz dziewczynę to nie obchodzi. Sylwia ma dziwne poczucie humoru i jest małym zboczeńcem xD. Mam nadzieję, że przybliżyłam wam mniej więcej wygląd głównej bohaterki :)

Dziewczęta docierają do celu i spotykają Igę.

- To co dziewczyny, może idziemy pod Pałac Kultury, bo i tak nie mamy co robić- spytała Iga

-  W sumie to mi wszystko jedno- odpowiedziałam

- No to idziemy pod  pałac- podsumowała Elwira

***

Gdy wreszcie znalazłyśmy się na miejscu, każda z nas zaczęła wylewać swoje żale ( czego akurat nie zdążyłyśmy zrobić na zakupach).

Elwira: Ostatnio próbowałam poderwać sąsiada z piętra wyżej, zgrywa niedostępnego, jemu tylko nasza Sylwunia w głowię

Elcia posłała mi mordercze spojrzenie.

Ja: Przecież wiesz, że on mi się nie podoba, traktuje go tylko jak brata, ale on tego nie rozumie.

Iga: Mówisz o tym Roberciku spod 12 ?

Elwira: Tak

Ja: Elwcia uczyłaś się na jutrzejszy egzamin ?

Elwira: To jutro jest jakiś egzamin ?!

Ja: No tak, z programowania, zapomniałam przecież masz sklerozę.

Elwira: Wcale że nie, ja po prostu...

Wtedy jej wypowiedź przerwał blondyn o dziwnej fryzurze kształtującej się w czubek

- Hej, jestem Alex, może chciałybyście zobaczyć magię ?

- Jasne- powiedziałam z entuzjazmem

-Ok- odpowiedział  chłopak i posłał mi promienny uśmiech

Młodzieniec wyciągnął z kieszeni talię kart, potasował ją, ułożył wachlarzem w dół i kazał mi wybrać jedną kartę i ją zapamiętać. Mój wybór padł na damę trefl.

- Dobrze, pamiętam

-Włóż ją gdzieś mniej więcej do środka

Posłusznie włożyłam ją do środka i w tym momencie  chłopak złożył karty, pstryknął palcami i moja dama trefl magicznie znalazła się na wierzchu talii. W ogóle nie wiedziałam jak to zrobił, ja i dziewczyny stałyśmy zdziwione i zaszokowane. Alex powtórzył trik jeszcze raz i jeszcze raz, wprawiając nas w coraz większą ciekawość jak to możliwe.

- Jak to zrobiłeś ?- spytała Elwira

- Magia- odpowiedział z śmiechem

- Ej, tak się nie robi, no ale jak, powiedz, proszę - powiedziała smutna Elwcia

- Nie- odpowiedział Alex z poważną miną

- To było niesamowite- powiedziałam

- Dziękuję- odpowiedział chłopak i znowu się rozpromienił

Nagle to co odwaliła Elwira przerosło me najśmielsze oczekiwania i wprawiło mnie wielkie zdenerwowanie i zakłopotanie.

- No to co Sylwunia może dasz Panu magikowi swój numer telefonu- zaproponowała Elcia

-Mile widziane- powiedział Alex i posłał mi porozumiewawcze spojrzenie swoimi przenikliwymi niebieskimi oczami

Nie wiedziałam co zrobić, czułam zawstydzenie i zarumieniłam się co dostrzegł magik. Był taki cudowny, no normalnie mój ideał. Wysoki na oko 187 cm , szczupły, lekko umięśniony chłopak, zakręcona fryzura i też ubierał się na czarno ! Normalnie cud miód i orzeszki.

-  Ok, podam ci mój numer

- Tylko nie wziąłem telefonu

-Nie ma problemu zapisze ci go na ręce- odpowiedziałam i wybuchłam śmiechem

Wyjęłam z torby czarny mazak i nabazgrałam mu na dłoni swój numer, podpisałam swoim imieniem i namalowałam uśmiechniętą buźkę. To co zrobiłam było skrajnie nie odpowiedzialne, bo kto normalny daje przypadkowemu chłopakowi spotkanemu na ulicy swój numer telefonu. Tak, zgadliście ja tak robię xD.

Gdy już wszyscy pożegnaliśmy się z  i mieliśmy się rozejść, chłopak poprosił mnie na słówko. Dziewczyny zaczęły się od nas oddalać chichotać i sugestywnie poruszać brwiami. Zignorowałam ich zachowanie. 

-Jesteś bardzo ładną i miłą dziewczyną, na pewno zadzwonię-  nachylił się i szepnął mi do ucha

- Mam nadzieję- odpowiedziałam półszeptem, cmoknęłam go w policzek i zwiałam do dziewczyn

Zachowałam się jak dziecko, ale to był impuls nad którym nie umiałam zapanować. Elwira i Iga nadal się ze mnie śmiały.

- Stara, to co teraz odwaliłaś było niezłe, jakbym to nagrała to zostałabyś królową youtube'a- powiedziała Iga

-Ha ha ha, bardzo śmieszne- odpowiedziałam

Podczas, gdy rozmawiałyśmy chłopak lustrował nas wzrokiem i nadal się do mnie uśmiechał co dodało mi pewności, że nie uznał mnie z góry za wariatkę. Resztę dnia spędziłyśmy nad Wisłą pijąc coca-colę i żartując. Mimo to nie mogłam wyrzucić z głowy magika i niecierpliwie wyczekiwałam na telefon od niego.









Kochać i być kochanymStories to obsess over. Discover now