#1 New school

869 21 12
                                        

Akira
Obudziło mnie pikanie szatańskiego narzędzia. Spojrzałem na budzący mnie budzik.
-7.10.Serio?-jęknąłem przecierając oczy i leniwe zwlokłem się z łóżka.
Ruszyłem do łazienki,gdzie zmieniłem bandaże i przemyłem twarz.Wczoraj wieczór znów to zrobiłem.Znów rysowałem.Znów mam głębokie rany.Przelotnie spojrzałem w lustro przy okazji przeczesując sterczące na wszystkie strony włosy i wielką fioletową śliwę na oku. Ojciec zrobił mi ją przed moim odejściem kiedy się mną "bawił". Dosyć tych smutnych rzeczy , jeśli chodzi o moje mieszkanie jest małe lecz przytulne.Kuchnia
połączona z salonem,do tego dochodzi sypialnia oraz mała łazieneczka. Wszystko urządzone jest nowocześnie. Ogólnie kuchnia jest cała czarna z dwoma nie zadużymi ale nie za małymi oknami, czerwone ściany ma salon,który jest wyposażony w podstawowe rzeczy , czyli telewizor, bordowo- czerwoną kanapę z dwoma krwistymi fotelami, dosyć dużą biblioteczkę oraz nieza duży puszysty dywan o takim samym kolorze co ściany. Jedno ogromne okienko z widokiem na park. Na ścianach mam porozwieszane zdięcia z moją rodziną tą kiedy wszystko jeszcze było superaśnie... Łazienka cóż jak każda. Białe kafelki z dywanem o takim samym kolorze, kibelek, prysznic umywalka i lusterko. Mój pokój natomiast jest dosyć sporych rozmiarków. Ściany granatowe, podwujne łóżko,białe biurko i szafa. Podeszłem do mebla i wyjąłem swoje ulubiony strój: białą bluzkę ,czarne rurki i tego samego koloru bluzę, która była fantastyczna .Kiedy tylko chciałem mogłem ukryć się w jej kapturze  i nikt nie widział moich łez gdy płakałem pod tymi wszystkimi wyzwiskami, a także  rany i blizny jakie miałem nie były zauważalne. Narzuciłem na siebie kaptur, wziąłem plecak i ruszyłem w strone szkoły. Nie była to długa dróżka ale gdy stanąłem pod wejściem na plac szkolny coraz bardziej umierała moja nadzieja o tym , że znajde przyjaciela. Szkoła była gigantyczna! Na środku było wejście , a po obu stronach dwa skrzydła. Wszędzie było pełno uczniów. Gdy w końcu ruszyłem w stronę szkoły odrazu zostałem wytykany palcami , dziwnymi spojrzeniami oraz najrozmaitrzymi szeptami. Zacząłem zmierzać w kierunku sekretariatu. Długo zajęło mi znalezienie go. Jednak moim zdaniem szybko się z tym uporałem. Cicho zapukałem i nie czekając na odpowiedź wszedłem do środka. Było przytulnie. Ściany pomalowane były w ciepłe kolory, całą podłogę pokrywał brązowy dywan, meble były brązowiaśne, a za biórkiem które stało na wprost mnie siedziała starsza pani w wieku na oko 45 lat. Jej włosy były bląd pomieszane z siwymi włosami ,na twarzy widniał jej gigantyśny uśmiech.
-Ty to pewnie Akira proszę tu masz plan lekcji i kluczyk do szafki. W szafce masz już wszystkie potrzebne książki. Wychodząc szepąłem ciche dziękuje. Kierując się w strone klasy nauczyciela od języka japońskiego. Znajdując się pod klasą zauważyłem jeszcze dwie minuty do dzwonka więc wszedłem do sali i usiadłem w ostatniej ławce. Nagle rozniusł się dźwięk dzwonka. W sekundę cała sala zapełniła się ,a ostatni wpadł nauczyciel. Odrazu swój wzrok skierował na mnie. WOW! To tylko mogłem o nim powiedzieć. Jego mraśne długie, czarne włosy były spięte w kucyk , a oczy...hipnozujące.
Mógłbym w nie patrzeć do końca życia. Z zamyśleń wyrwał mnie jego melodyjny głos.
- Ty zapewne to Akira Onodera.Powiadomiono mnie o tym , że będziesz , a teraz z łaski swojej zdejmij ten kaptur z głowy. Nie wytrzymałem fala wspomnień uderzyła we mnie tak mocno aż wybiegłem z klasy.

Takano

Szybko ruszyłem za chłopakiem.Biegłem za nim przez cały budynek.Skubany ma kondycje.Nie co to ja.
Udało mi się go zatrzymać przed wyjściem ze szkoły.
Złapałem go za nadgarstek i nie zważając na nic zirytowany przyparłem  go do ściany.
-Czemu uciekłeś z mojej lekcji?!-spytałem lecz w odpowiedzi usłyszałem tylko cichy szloch.
Delikatnie uniosłem jego kaptur.Zamórowało mnie.Jego niebieskie oczy wyglądają tak czysto...tak niewinnie.Nie wiedząc co robię dotknąłem jego policzka i otarłem z niego łzy.Ten chłopak...wygląda jak anioł.
-Ja..-odezwał się lekko zarumieniony-przepraszam.
Dopiero teraz zauważyłem jego podbite oko.
-Jezu,co ci się stało?-spytałem i zacząłem dokładnie oglądać jego twarz.
-Spadłem ze schodów-odpowiedział szybko,odsuwając się ode mnie.
Westchnąłem i oplotłem chłopaka ramionami.
Jest taki niski.Wydaje się jakby był z porcelana.
-Zaprowadzę cię do higienisty i jakoś temu zaradzimy-zacząłem prowadzić go przez korytarz gdy nagle chłopak się wyrwał.
-Nie...j-jjja ...już sobie poradzę-Zaczął się powoli wycofywać. Jego zachowanie jest bardzo dziwne. Na pierwszy rzut oka widać ,że ma wiele tajemnic do ukrycia.
-Pójdziemy do higienisty ,a po tym odwiozę cię do domu Okey?-chłopak skinął lekko głową i ruszyliśmy do mojego przyjaciela z liceum.

*******
Haru dokładnie obejrzał chłopca.
Co dziwne ,za żadne skarby nie chciał zdjąć bluzy.
-Na razie wystarczą środki przeciwbólowe i jakaś maść-mężczyzna serdecznie się uśmiechnął i poczochrał Akire po jego cudnych włosach.No nie powiem trochę mnie to zdenerwowało.Ale przecież to mój uczeń!!
-To ja już odwiozę go do domu-razem z Akirą ruszyliśmy do wyjścia.
-a Tanako przyjdź wieczorem.Musimy pogadać-rzucił jeszcze brunet zachowując przy tym poważną minę.
Skinąłem głową i razem z chłopakiem wyszliśmy ze szkoły do mojego nowiuśkiego samochodu.
Akira po drodze zarzucił kaptur.
-Co ty robisz?-spytałem trochę rozbawiony zachowaniem chłopaka-zdejmij to,nikogo tu nie ma.
-Ale...ale-jąkał się co mnie jeszcze bardziej rozbawiło.
-Dobra nie tłumacz się-zrzuciłem z niego kaptur przy okazji przeczesując jego niezwykle miękkie włosy.
Na ten gest chłopak delikatnie się zarumienił.

                  *******
Chłopak wyszedł z mojego samochodu,machając mi na pożegnanie.Niestety nie wyciągnąłem z niego żadnych ważnych  informacji.
Odprowadziłem go jeszcze wzrokiem po czym odjechałem.
Nagle poczułem wibracje w tylnej kieszeni.
Sprawnie wyciągnąłem telefon i odebrałem.
-Proszę?-spytałem.
-Tanako.Gdzie jesteś?-Spytał mi dobrze znany głos.
Westchnęłam przeciągle
-Tato,właśnie wracam do domu
-Oh dobrze.Chciałem tylko powiedzieć,że za miesiąc jest następna walka i masz się przygotować,to twój obowiązek-jego głos stał się bardziej stanowczy.
-Powtarzam  ci setna raz,że nie wrócę do tego burdelu.-krzyknąłem poirytowany.
-Grzeczniej,smarkaczu,przypominam ci,że to właśnie ja cię utrzymuje bo z tej pensji profesorka nic byś nie miał-czasami przerażał mnie ten jego zachrypnięty głos
-Ja...kiedy dokładnie jest ta walka?-spytałem poddając się.
-27 lipca i powtarzam ci masz tam być.
Wkurwiony rozłączyłem się przy okazji rzucając telefonem na siedzenie obok.
-Co za wredna małpa -krzyknąłem stojąc na czerwonym świetle.
Nagle moje wszystkie złe emocje wyparowały gdy pomyślałem o tym chłopaku.
Czy ja się zakochałem?
Nie wiedząc co zrobić ruszyłem do domu Haru.

Teach me love Where stories live. Discover now