MakoHaru ^=^

246 7 3
                                        

Makoto

Jak co każdego poranka, szedłem po Haru do jego domu. Zadzwoniłem i odczekałemm chwilę... ehhh Pewnie znowu jest w wannie i się moczy. Wszedłem przez tylne drzwi i udałem się do łazienki. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem go. Leżał w wannie, relaksując się.
- Makoto, co ty tu robisz? - zapytał. Podszedłem do niego i podałem mu rękę, żeby pomóc mu wstać. Ahhh to jego ciało, takie sekso... Nie, nie, nie. Makoto ogarnij się.
- Jak to co Haru-chan. Przyszedłem po ciebie, bo dzisiaj idziemy do szkoły. - palnąłem najoczywistszą rzecz pod słońcem i uśmiechnąłem się szeroko.
- No ok, to chodź do kuchni, usmażę sobie coś i idziemy.
Ruszyliśmy w stronę kuchni. Usiadłem przy kotetsu i zacząłem obesrwować Haru jak gotuje. Oczywiście nie przebrał się, wciąż był w kąpielówkach (co kompletnie mi nie przeszkadzało), zarzucił tylko fartuch. Jaki on ma zgrabny tyłeczek... Najchętniej wziąłbym go tu i teraz, i podziwiał pode mną jego wijące się ciało z rozkoszy. Z transu dopiero wyrwał mnie odgłos stawianego talerza. Haru zajął miejsce na przeciwko mnie i zaczął jesć. Znowu makrela... z anansem. Nie wiem jak może mu to smakować, ale w końcu to Haru. Po skończonym posiłku przebrał się i ruszyliśmy do szkoly. Zagłębiłem się w swoich myślach... Chciałbym wyznać mu swoje uczucia... Tak, kocham go, już od czasów podstawówki. Zawsze był taki uroczy i pomimo swojego chłodnego charakteru bardzo wyrozumiały, i kochany. Zresztą, ten jego chłodny charakterek, to tylko maska, którą zakłada przed wszystkimi. I taki glupiutki oj Haru Haru. Gdybyś wiedział, że Rin nie wyjechał, bo chciał być lepszy od ciebie, tylko dlatego, że złamałem go psychicznie. Ale nie mogę nic na to poradzić, gdyby nie zbliżył się tak do ciebie, to nic by się nie stało. Nie mogłem patrzeć jak się razem śmiejecie, spędzacie dużo czasu razem. Czułem się odrzucony, a to tylko ja jestem i będę tobie potrzebny. Nikt inny nie ma prawa być blisko ciebie. Bo jesteś mój, tylko mój. Na zawsze. Zrobię wszystko, żeby uzależnić cię od mojej obecności. Będziesz patrzył tylko na mnie, myślał tylko o mnie i uśmiechał się tylko do mnie. Każdy, kto zblizy się do ciebie bliżej, pożałuje tego. Oh, zagalopowałem sie, uhhh co to ja chciałem. Ah tak już pamiętam plan pt. "Wyznac moje uczucia Haru".
- Haaru-chan, czy nie chciałbyś dzisiaj nocować u mnie? Moi rodzice z rodzeństwem wyjeżdżają i wracają dopiero pojutrze. Obejrzelibyśmy jakiś film. - albo porobili coś zupełnie innego mrr...
- Hmmm... I tak nie mam nic innego do roboty, więc spoko. - lekko się do mnie usmiechnął. Wyszczerzyłem się do niego, na co on lekko, prawie niezauważalnie się zarumienił i odwrócił wzrok. Taaak, właśnie tak Haru, myśl tylko o mnie. Dotarliśmy do szkoły i przebraliśmy buty, ale chwila, coś tu nie pasuje... Spoglądam co Haru wyjmuje z szafki... List miłosny. Nie wierzyłem własnym oczom. Musiałem się dowiedzieć co to za źdźira nie ma czasu i wysyła takie liściki.
- Haaaru-chan, co tam masz. - zaglądnąłem mu przez ramie z uśmiechem.
- Chyba list miłosny...
"Haruka - senpai! Od dawna mi sie podobasz, chciałabym spotkać się z tobą na dachu, na długiej przerwie.
Twoja cicha wielbicielka."
No tak przecież nie podpisze się imieniem i nazwiskiem.
- I co z tym zrobisz Haru? - zapytałem się chłopaka, powstrzymując chęć rozpierdolenia czegoś, a najlepiej tej szmaty, która to napisała.
- No pójdę na to spotkanie, nie chcę jej zranić, więc delikatnie ją odrzucę. - odpowiedział chłopak. Lekko zapulsowała mi żyłka, czemu on się martwi o uczucia byle jakiejś dziwki. To o mnie powinien się martwić, tylko o mnie. No nic będę musiał coś z tym zrobić. Poszliśmy do klasy i po drodze rozmawialiśmy o jakichś bzdetach. W końcu nadszedł czas długiej przerwy. Haru wstał i udał się w stronę dachu. Odczekałem chwilę i ruszyłem za nim. Wyszedł na dach, a ja po cichutku wślizgnąłem się za nim i schowałem za małym budyneczkiem, który się tam znajdował (wiecie o co mi chodzi XD, nwm czy to się jakoś nazywa). Wychyliłem się lekko i zauważyłem drobną dziewczynę z blond lokami do pasa. Kurwa, śliczniutka, ale do Haru jeszcze jej baaardz daleko. Po chwili usłyszałem:

MakoHaru Where stories live. Discover now