Chapter 1

6 0 0
                                        

Biorę głęboki wdech i gaszę silnik mojego auta . Kładę rękę na klamce i zamieram. Dam radę. Wychodzę i spoglądam na duży, biały budynek przed sobą, który nie wygląda tak przerażająco jak w moich wyobrażeniach. Muszę nawet przyznać, że wygląda zachęcająco, a duży trawnik przed nim, po którym przechadza się kilka osób tylko to pogłębia. Od razu na myśl przychodzi mi, że "nie będzie tak źle", chodziaż z doświadczenia wiem, że pierwszy dzień szkoły jest koszmarny. Wiele razy zmieniałam szkołę, gdyż praca moich rodziców wymagała ciągłego podróżowania. Nigdzie się nie osiedlaliśmy na dłużej niż kilka miesięcy. Lubię poznawać nowe miejsca, więc taki tryb życia niezbyt mi przeszkadzał, lecz ma też on swoje minusy jak samotność. Choć co prawda poznawałam cały czas masę świetnych ludzi ,to te znajomości nie przetrwały próby czasu i odległości.

Powoli przemieszczałam się po szkolnym korytarzu, który się zapełniał bardziej z każdą minutą. Wnętrze budynku wyglądało jak każdej innej szkole, niekończonce się hole pełne szafek uczniów i drzwi do klas. Właśnie docieram do mojej szafki, która na moje nieszczęście znajduje się w centrum szkoły gdzie jest największe zamieszanie. Tym razem liczyłam na bardziej ustronne miejsce, lecz czasem nie dzieje się po naszej myśli.

Drugi raz z kolei próbuje otworzyć szafkę i nic. Sprawdzam kod zapisany na kartce i tak jak myślałam, nie pomyliłam się. Widocznie będę musiała znaleźć sekretariat i wyjaśnić tę sprawę. Podejmuje ostatnią próbę otworzenia i znowu nic. Ze zdenerwowania szarpie za drzwi szafki.

- Czy ty próbujesz mi się włamać do szafki? - Na dźwięk męskiego głosu tuż przy moim uchu podskakuje. Zaskoczona bliskością, szybko się odwracam co jest raczej moim błędem, bo moja klatka piersiowa jest przyciśnięta do ciała chłopaka. Jesteśmy tak blisko, że nie dałoby się pomiędzy nas wcisnąć chociażby kartkę papieru. Spoglądam w górę i pierwsze co widze to ciemne oczy, które patrzą na mnie ze wściekłością. Gdyby nie to, że ich właściciel próbuje mnie zabić wzrokiem uznałabym, że ma piękne oczy. Nie tylko oczy ma piękne stwierdzam gdy moje oczy spoglądają na niego w całej okazałości. Chłopak również przerywa kontakt wzrokowy i zaczyna skanować moje ciało. Chłopak ma ciemne włosy, przystojną twarz i wysportowane ciało. Nasz wzrok się ponownie spotyka i zauważam zmianę, otóż gniew w jego osłabł lecz dostrzegłam również... Pożądanie?

- Ja się wcale nie włamuje. - Nareszcie odzyskuje język w glebie.

- Oh, naprawdę? Więc może zaprzeczysz, że od 3 minut próbujesz ją otworzyć.

- Nie zaprzeczę, lecz również się nie włamuje. tak się składa, że to jest moja szafka. - Wyjmuje z kieszeni karteczkę z numerem szafki i ma cham mu przed nosem. On się odsówa na krok, dzięki czemu mogę nareszcie odetchnąć. Bierze odemnie kartke i przygląda się jej ze zmarszczonymi brwiami.

- Pomyliłaś szafki. Twoja znajduję się obok.

- Co? jak to?

- Tu pisze 272, nie 271. Nasza sekretarka pisze jak kura pazurem. Nie jesteś pierwszą osobą, którą została wprowadzona w błąd.

Podchodzę do szafki obok i sprawdzam teorię chłopaka. Wprowadzam kod, a szafka otwiera się od razu. Odwracam się do chłopaka, by go przeprosić za to zamieszanie lecz okazuje się, że znowu jest bardzo blisko mnie. Po chwili dociska mnie do szafek. Rozglądam się po korytarzu i jak na złość nikogo nie ma. Chciałam to mam swoje ustronne miejsce. Oddycham szybko i spoglądam na niego co jest kolejnym moim błędem, bo nasze usta dzielą milimetry. Jedną rękę opiera o szafki nad moją głową, a drugą kładzie na mojej talii. Pochyla się nad moją szyją tak, że ustami ociera się o platek mojego ucha i szepczę: - Skoro wyjaśniliśmy sobie sprawę szafek, to może zdradzisz mi swoje imię?

- Bro..Brooklyn -odpowiadam jakając się.

- Brooklyn - mruczy mi do ucha.- Podoba mi się. Ja jestem Jason skarbie i lepiej za pamiętaj to imię .- mówi, a ja wyczuwa jego łobuzerski uśmiech na mojej szyji, a po chwili jego usta. Następnie jak gdyby nigdy nic odchodzi ani razu się nie odwracając. A ja stoję tam skamieniała patrząc jak się oddala, nadal czując jego dotyk na swojej skórze.

Nie ma to jak pierwszy dzień w szkole.

~~~
C

zęść! Witajcie w moim pierwszym opowiadaniu, mam nadzieję, że wam się podoba. Piszcie w komentarzach czy wam się podoba. :)

I need you.Stories to obsess over. Discover now