Obudziłam się na biurku w labolatorium. Przypomniałam sobie, że właśnie wczoraj udało nam się rozwiązać sprawę następnego morderstwa.
-Emma- krzynął mój szef.
-Tak??
-Chodź do mnie do biura mamy nową sprawę do rozwiązania, przy o kazji weź też Jack'a i Charlotte.
Kiedy weszliśmy już do biura, szef kazał nam usiąść na krzesłach.
-Więc tak dokładnie 5 minut temu, doszło do morderstwa w domu państawa Blacków. Macie 10 minut, żeby spakować ważne rzeczy do badań i ubrać się w specjalne stroje.
Po chwili wszyscy znaleźli się w aucie i rozmawialiśmy co mogło stać się tym razem.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce zbrodni. Zobaczyliśmy tam rozstrzęsionych,właścicieli. W końcu im się nie dziwie było po godzinie 2:00 w nocy.Podeszłam do nich i powiedziałam,żeby się uspokoili, a przy okazji zaczęłam:
-Proszę mi opowiedzieć co się tu stało?
-Więc tak-zaczęła Pani Elizabeth-
Właśnie godzine temu dojechaliśmy taksówką pod dom. Wróciliśmy z wakacyjnej podróży na Dominikane.Postanowiliśmy, że usiądziemy w salonie, obejrzymy jakiś film, a przy okzaji wypijemy lampkę wina. Kiedy byliśmy już przy sofach zobaczyliśmy ślady krwi. Poszliśmy za nimi a na naszej ścianie przy kominu wisiał przyczepiony kilkunastowa nożami trup. W tym momenie mój mąż zadzwonił na policje, a oni po was.
-Dobrze mam nadzieje, że niczego pani nie ruszała?
-Oczywiście że nie-powiedziała rozstrzęsiona kobieta.
-Więc my teraz wejdziemy do środka i spradzimy to.
Po wejściu, skierowaliśmy się na przód. Bez problemu znaleźliśmy salon i wiszącego w nim trupa.
Szybko pobiegłam po skrzynkę z przedmiotami. Podeszłam do trupa i przeszukałam czy nie ma jakiegoś dowodu albo naprzykład karty płatniczej. Niestety niczego nie znalazłam. Więc zaczęłam pobierać próbkę jego DNA. Następie wyjełam worek na dowody materiałowe. Otworzyłam jeden z nich i włożyłam do niego nóż. Oczywiście miałam na sobie rękawiczki, które założyłam przy wejściu do salonu. Krzyknęłam do Jack'a, a on po chwili się zjawił z specjalnym wózkiem na zwłoki.
-Zobaczymy się w labolatorium!-krzyknął Jack.
-Ok!-odpowiedziałan krzycząc.
Rozejrzałam się jeszcze trochę po domu i pojechałam do naszego biura kryminalnego. Zjełam rękawiczki oraz kurtke, i poszłam do pokoju w którym znajdował się sprzęt do badania ludzkiego DNA. Podłaczyłam maszynę do prądu i otworzyłam próbkę. Włożyłam włos z DNA do specjalnego pojemnika i czekałam na wynik.
Po 30 minutach, sprzęt wskazał jak nazywała się ofiara. Była to Amber Wild,25 letnia dziewczyna pracująca jako baletnica.
