Walentynki

520 32 10
                                        

Nic nie mogło jej na to przygotować. Nic. Stała tam, na zewnątrz ogromnej bramy, więżącej go w środku. Nie inaczej jak w Walentynki

Przycisnęła małe różowe pudełko mocniej do klatki piersiowej i wzięła kilka głębokich wdechów, poprawiła swoje różowe nauszniki i sięgnęła do małego guzika w bramie. Jej ręka zatrzymała się w momencie gdy palec był już blisko naciśnięcia go, westchnęła sfrustrowana  i opuściła rękę.

-Co ja sobie myślę?- powiedziała do siebie- Nie mogę tego zrobić!- Odwróciła się od bramy- W sensie, kogo ja próbuję oszukać, Tikki? Nie ma opcji żebym dała radę to zrobić!

-Oczywiście, że dasz radę Marinette!- powiedziała Tikki wysuwając swoją główkę z puchowej różowej kurtki Marinette.

-Nawet jeśli bym dała radę, co miałabym mu powiedzieć?

-To proste, powiedz "Cześć Adrien! To ja Marinette, wiesz, dziewczyna, która jest w tobie tak bardzo zakochana, że ślini się za każdym razem gdy cię widzi! Proszę, oto prezent!"

-Haha , bardzo śmieszne- odpowiedziała Marinette- Poważnie jednak, jedyne co chcę zrobić to naprawić zeszłoroczny bałagan

-Masz na myśli nie podpisanie twojego wiersza miłosnego?

-Tak, dokładnie.- Marinette westchnęła spoglądając w dół na prezent- Nawet nie wiem czy mu się spodobają...

- Spodobają, Marinette! Spodobał mu się szalik,który zrobiłaś mu na urodziny!

-Tak, ale to dlatego, że myślał, że to od jego ojca. Co sobie pomyśli, jeśli będzie wiedział, że są ode...

-Marinette?- Zaskoczył ją czyjś głos, szybko odwróciła się żeby zobaczyć pewnego blond chłopca, całego opatulonego czarnym długim płaszczem, stojącego pomiędzy żelaznymi kratami bramy.

-A-A-Adrien!- Wykrzyknęła Marinette- Cz-Cześć- Pomachała mu lekko, zawstydzona.- C-Co tutaj, och, co tutaj robisz?

-Och...- Adrien rzucił okiem na swój wielki dom- Jestem niemal pewny, że tu mieszkam.

-O-Och racja! Marinette zaśmiała się niezręcznie

-Zatem, jak sądzę pytanie powinno brzmieć co ty tutaj robisz Marinette?

-N-No-No więc j-ja e-ech...- schowała różowy pakunek za plecami, nie uszło to uwadze Adriena

-Co to?- Zapytał

-N-N-ni-Nic! T-T-To nic!- Adrien uniósł brew na jej odpowiedź, zaraz potem obejrzał się w stronę bramy, przycisnął coś i jej drzwi się otworzyły. Marinette szybko odskoczyła w tył- G-Gdzie ty wychodzić- znaczy wychodzisz?

-Idę do kawiarni spotkać się z Nino. Chcesz iść ze mną?

-Och, nie! Nie dziękuję! M-Mam plany z Alyą.

-Rozumiem.- Odpowiedział Adrien.- Co w takim razie robisz tutaj?

-N-N-No więc, byłam w okolicy i ech... M-M-Mam na myśli ech... Ja...- Marinette przestała mówić i westchnęła, szybko wyciągnęła zza pleców paczkę i wepchnęła mu ją w klatkę piersiową- T-To dla ciebie!

Adrien spojrzał w dół na paczkę, potem na Marinette.- Z jakiej to okazji?

-Walentego świętego dzień z-znaczy Dzień świętego Walentego. D-D-Dzisiaj są Walentynki i-i ch-chciałam  naprawić zeszły rok

-Zeszły rok?- Zapytał Adrien, Marinette szybko pokiwała głową patrząc w chodnik.

-W-Wiersz... Zapomniałam go podpisać...

Walentynki one-shotWhere stories live. Discover now