Ostatni dziennik
12-06-2216
Wszystko jest na dobrej drodze. Prace niedługo się skończą. Planuję odpalić "SŁONECZNIK" w najdłuższy dzień roku - dwudziestego pierwszego czerwca. Tak się składa, że wtedy są również moje urodziny.
Jasne, mógłbym to zrobić na równiku, gdzieś w Afryce. Ale chcę przynieść sławę Polsce, mojej kochanej, skrzywdzonej i nieistniejącej Polsce. Zabrali nam ją jakieś trzydzieści lat temu, pamiętam krwawą wojnę i walkę, barbarzyństwo przeciwników, wprowadzenie nowego ładu.
Tak zwany totalitaryzm.
13-06-2216
Do teraz nie mam pojęcia, jakim cudem udało mi się utrzymać to wszystko w tajemnicy. Zbudowałem ogromną machinę, która zdolna jest przechwycić część energii Słońca!
Nie jest panelem, który tylko chwyta te promienie docierające do nas z niesamowicie ogromnych odległości. Nic z tych rzeczy.
On ma wydrzeć kawałek tej gwiazdy. Wydrzeć i przytransportować do mnie. W ciągu jednej chwili. Gdy będę posiadać w swoim laboratorium kawałek Słońca, stanę się niezniszczalny. Przygotowałem bronie. Mam zamiar poruszyć odpowiednie siatki konspiracji. Wzniecić powstanie. Zapalić iskrę. Dać rodakom do rąk czystą energię.
Żadnych problemów z ogrzewaniem. Mała synteza termojądrowa zamiast amunicji. Energia. Energia. ENERGIA.
Dziś dokręciłem jeszcze parę śrubek, dyskretnie sprawdziłem działanie mechanicznych drzwi, które otworzą się, by pozwolić "SŁONECZNIKOWI" działać. Praca w piwnicy jest mecząca, nawet po tylu latach.
14-06-2216
Jeszcze tydzień. Tydzień do nowej szansy, zbawienia i mojego spektakularnego sukcesu. Patrzę na moje dzieło, moje dziecko, mój skarb. Ręce mi się trzęsą, gdy piszę te litery. Zachwyt.
Jestem naukowcem, ale jedyne co przychodzi mi do głowy to: "wow".
Wspomniane już wczoraj drzwi. Są ogromne i bardzo sprytnie zamaskowane. Ludziom na powierzchni wydaje się, że chodzą po łące, a nie po wejściu do ich nowej nadziei.
Po drzwiach nadchodzi kilkanaście metrów najdoskonalszej, niedawno wynalezionej stali. Tę część nazwałem "Korytarzem", bo to przez nią Słońce wkroczy do swojego zbiornika.
I moje "Oczko". To najważniejsza część "SŁONECZNIKA". Zbudowane ze stopu najlepszych metali. Najeżone aktywatorami promieni ściągających, które powstały z niezliczonej ilości pierwiastków, głównie promieniotwórczych. Ma średnicę trzydziestu dwóch metrów i wprowadza nasze Słoneczko do specjalnego zbiornika, w którym zostanie przetrzymane.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że cała machina jest mobilna.
15-06-2216
Zachwyca mnie to, że jeszcze dwieście lat temu, przechwycenie Słońca pojawiało się tylko w filmach science fiction. Jasne, mieli już wtedy swoje pierwsze próby syntezy termojądrowej, ale to nie to samo.
To nie to samo.
"SŁONECZNIK" zużyje stosunkowo mało energii. Oczywiście, potrzebuję ogromnego zasilenia, żeby uruchomić wszystkie aktywatory i otworzyć drzwi. Ale to jest tego warte. Pradziadek by zrozumiał.
