1.

87 2 1
                                        

-Harry! -pierwszy raz. 

-Haroldzie! - drugi. 

-Harrry Edwardzie Styles rusz ten swój tyłek na dół! - zaraz mi rozjebie łep. 

-Liczę do trzech. Raz, dwa...

-Już idę. - odkrzyknąłem do swojej matki i zwlokłem się z łóżka. - Nie da się wyspać... -wciągnąłem na siebie koszulkę  i zwlokłem się  na dół. 

Moja kochana mamusia stała wraz z jej mężem w drzwiach trzymając  w dłoni moją koszule. Uśmiechnąłem się do niej, udając,że wcale nie męczy mnie kac po wczorajszej imprezie. 

-Kiedy ostatnio tu sprzątnąłeś? 

-Napijecie  się kawy? - poszedłem do kuchni i wstawiłem wodę do czajnika. Spojrzałem do szafki w której zazwyczaj trzymałem kubki, ale.. tym razem była pusta. Wszystkie kubki leżały na blacie i w przepełnionym zlewie. Złapałem trzy z nich i po chwili zastanowienia wraz z gąbką i płynem do naczyń udałem się do łazienki by je wymyć. 

-Jesz coś innego niż czipsy i pizza? Harry ten syf niedługo Cie przerośnie. 

-Nie mam czasu na jakieś  sprzątanie, mamo. Wracam z prób późno... 

-W takim razie, przemęczony pracą bogaty synie, wydaj trochę  pieniędzy na gosposię, bo ja Ci tego sprzątać nie będę, a nie pozwole byś żył w takim rozpierdolu. 


housekeeper | h.s. Where stories live. Discover now