Co to za dźwięk? Jest okropny. Otworzyłem oczy. Okazało się, że to tylko budzik który wzywa bym wstał z bezpiecznego miejsca którym było łóżko. Wyłączyłem alarm i przetarłem oczy wzdychając
-kolejny monotomny dzień...- powiedziałem do siebie.
Wstałem z łóżka i udałem sie cicho do łazienki. Stojąc pod prysznicem czułem jak po moim ciele spływają zimne krople wody. Było to przyjemne i kojące zarazem. Mógłbym tutaj stać w nieskonczoność lecz smutna rzeczywistość wzywa. Wyszedłem spod prysznica i chwyciłem za ręcznik. Wycierając włosy podszedłem do lustra. Zostawiłem ręcznik i zacząłem sie przyglądać swojej twarzy. Moje kruczoczarne włosy opadały mi na twarz i ramiona, skóra była blada przez alergię na promienie słoneczne, oczy...puste zielone oczy pod którymi było widać zaciemnienia które były powodem niewysania. Westchnąłem kolejny raz przy czym obwiązałem ręcznik wokół bioder i ruszyłem do swojego pokoju. Tam ubrałem sie w białą koszulkę z łapaczem snów, na to szary sweterek z guzikami których nie zapiąłem, do tego szare dżinsy. Wpakowałem zeszyty do mojego szmacianego plecaka i zszedłem na dół. Panowała tam cisza. Zerknął do salonu a tam jego ojciec spał przy włączonym telewizorze. Zgasił telewizor i ruszył do kuchni. Otworzył lodówkę
-ehh...jak zwykle nic nie ma..- spóścił zrezygnowany głowę. Zamknął drzwiczki od lodówki i wychodząc z kuchni zabrał jednego banana. Przy drzwiach wyjściowych ubrał rozwalające sie czarne trampki i wyszedł z domu. Ruszył do szkoły.
Chodziłem do technikum gastronomicznego. Kocham gotować to jedyne co sprawia mi radość w życiu. Najbardziej kocham krojenie mięsa. Ludzie przez to uznajwają mnie za psychola.
W szkole podszedłem pod klase. Stanąłem trochę dalej od swojej klasy która sie śmieje w najlepsze. Ja tam wogóle nie pasowałem i nawet czułem na sobie od czasu do czasu pogardliwy wzrok. Usiadłem na podłodze i wyjąłem z plecaka mój szkicownik i kontynuowałem rysowanie głębin morza. Moim drugim zainteresowaniem było rysowanie. Zadzwonił dzwonek wiec ruszyłem na lekcje.
Gdy wychodziłem ze szkoły zaczepiła mnie grupka chłopaków ze szkoły. Wiedziałem co sie stanie wiec nawet nie próbowałem uciekać, bo to tylko by pogorszyło sprawę. Po wszystkim szedłem cały poobijany i obolały. Tradycyjny czwartek. Walczyłem ze sobą by nie wybuchnąć płaczem na środku chodnika. Ruszyłem w stronę małego sklepiku z warzywami w którym pracowałem. Mój szef był miłym staruszkiem i jedną z nielicznych osób które się o mnie martwiły. Opatrzył mnie mimo, że nie musiał. Ciekawi mnie czemu jeszcze mnie nie wylał
-musisz być twardy. Nie możesz dawać się tak traktować. Musisz to zgłosić- powiedział zawijając mi bandaż na nadgarstku.
-taa...łatwo powiedzieć..- odwróciłem wzrok
-jak ty tego nie zrobisz to ja sie tym zajme
-prosze nie- popatrzałem na niego wystraszony
-no dobrze, ale masz to załatwić. Dobra ubierz sie w fartuch i stań na kasie a ja zajmę się wystawianiem owoców- wyszedł.
Przebierając sie poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon na którym wyświetlał sie napis "Braciszek". Odebrałm a z telefonu odrazu można było usłyszeć wesoły głos
-heeej! Jak u mojego młodszego braciszka?
Opowiedziałem mu co sie działo przez ostatnie pare dni jak i dzisiaj.
-ehh...obiecuje niedługo cię zabiorę z tego miejsca. Tylko musze załatwić jeszcze pare spraw
-czekam...
-to papatki kochany! Odezwę sie potem! Bajo
-Pa Adam.
Była już 19 wiec pora już zbierać sie do domu. Mój szef dał mi pare warzyw i owoców bym zjadł coś w domu. Nie wiem czemu mi to daje, przecież traci na tym. Do domu miałem zaledwie 20 minut drogi. W domu zrobiłem sobie kanapki z pomidorem i cebulą. Mimo lekko twardego chleba były pyszne. Nawet nie przejmowałem sie krzykami dochodzącymi z pokoju rodziców. Mama wyzywała ojca od pijaków, a on ją od dziwek. Tradycyjnie. Wszedłem do pokoju i rozebrałem sie. W samych bokserkach wskoczyłem do łóżka, przytulając się do poduszki zszedł ze mnie cały ciężar dnia. Płakałem długo aż z wyczerpania nie zasnąłem. Jestem Wiktor i tak wygląda mój przeciętny dzień.
Przepraszam, że tak długo. Mam nadzieje, że się podoba. Piszcie czy chcecie więcej ;D
VOUS LISEZ
I'm Fine
NouvellesWcielamy sie w chłopaka który nie ma lekko w życiu. Przedstawiam jego codzienność z którą musi sie borykać.
