Jaki jest twój wybór?

15 0 0
                                        


Była zwykłą dziewczyną, w której jedyne, co przyciągało uwagę, były jej kręcone, długie, blond loki. Buzię miała ładną, lecz nieznacznie skalaną trądzikiem, a figurę przeciętną - nie była ani za gruba, ani za chuda. Wyróżniał ją także wzrost, była wyższa niż pozostałe dziewczyny.

W gimnazjum nie miała nikogo znajomego, jednak jej natura była taka, że przyciągała do siebie ludzi i szybko zyskiwała ich sympatię. Nigdy nie wpadłoby jej do głowy, że chłopak, który podoba jej się od pierwszej klasy, odwzajemnia jej uczucia. Jednak nic nigdy z tego nie wyszło. Pod koniec trzeciej klasy zaczął spotykać się ze znajomą z podstawówki i z tego co wiadomo, jest z nią do teraz.

Gdy Emily siedziała w klasie, słuchając słów nauczycielki, nie miała pojęcia, że od dłuższego czasu przygląda jej się chłopak, który siedział po przeciwnej stronie sali. Nigdy tak naprawdę ze sobą nie rozmawiali, wymienili może pare nic nie znaczących zdań.

W ostatnim roku nauki zaczęli trochę rozmawiać, a to głównie dzięki jego koledze i jej koleżance, którzy mieli ze sobą bliższy kontakt. Po egzaminach końcowych, wszyscy pytali się po sobie, kto do jakiej szkoły idzie. Emily już od jakiegoś czasu miała wypatrzone liceum, oddalone od jej domu o kilkanaście minut. Poszło do niej jeszcze parę osób, a wśród nich był również Arthur.

Na ten sam profil poszła z kolegą z poprzedniej klasy - Johnem. Jako, że na początku znali tylko siebie, siedzieli ze sobą na praktycznie każdej lekcji. Z czasem ich grono znajomych zaczęło się powiększać i dzięki Johnowi, zaliczył się też do niego chłopak, który wpatrywał się codziennie w blond dziewczynę.

Ona, Arthur i Natalie zaczęli się spotykać poza szkołą. I Emily zaczęła zauważać. Chłopak zawsze dotrzymywał jej kroku i nawet jeśli pytanie zadawał mu ktoś inny, on patrzył na nią, jakby to jej udzielał odpowiedzi. Znajdował pretekst by choć w najmniejszym stopniu móc ją dotknąć lub być blisko niej. Ona udawała, że tego nie widziała, chociaż była skrępowana zachowaniem kolegi.

- Emily?

Uniosła głowę do góry, odrywając się od własnych myśli.

- Mógłbym cię o coś spytać?

Nie wiedziała czego się spodziewać, ale postanowiła zaryzykować.

- Pewnie, pytaj. - wzięła łyka coli z McDonalda i spojrzała na niego, czekając ze skrywaną niecierpliwością.

Arthur poruszył się i odwrócił wzrok gdzieś na bok. Potarł dłonią swój kark i wrócił spojrzeniem na Emily. Spuścił jednak głowę w dół i cicho zapytał:

- Chciałabyś pójść ze mną w sobotę do kina? - mocno zacisnął pięści i oczekiwał spokojnie na jakiekolwiek słowa dziewczyny. Gdy nie usłyszał po dłuższym czasie żadnej odpowiedzi, poluzował ścisk dłoni i już chciał się wycofać, uśmiechając się i mówiąc, żeby o tym zapomniała. Ale jednak coś nie dało mu dojść do głosu.

- A na co byśmy poszli?

Podniósł głowę i napotkał jej zielone oczy, które przeszywały błękit jego tęczówek. I nagle zapomniał już nawet, na jaki film chciał ją wziąć. Przywróciła go do normalnego myślenia dłoń Emily, którą machała mu przed oczami.

- Och, haha! - pokręcił głową z zażenowaniem i znów spojrzał w dół, jakby jego buty nagle stały się bardzo interesujące. - Przepraszam, zamyśliłem się. Niedawno premierę miał nowy film Marvela, odpowiadał by ci?

Emily przeczesała jednym ruchem ręki swoje długie loki i delikatnie się uśmiechnęła.

- Myślę, że będzie fajnie.

Arthur tylko odwzajemnił uśmiech i ruszyli dalszym krokiem przez galerię. Wewnątrz zaś skakał z radości i wykonywał dziki taniec szczęścia.

Gdy wrócili do swoich domów, oboje rzucili się na łóżka i szczerzyli się jak głupi do sufitu w swoich pokojach.

Nazajutrz, w sobotę spotkali się przed kinem w umówionym miejscu, o umówionej godzinie. Po zajęciu miejsc w sali i obejrzeniu 20 minut reklam, zaczął się seans.

Nie czuła się za dobrze. Zaczęła to czuć dopiero, gdy Arthur objął ją delikatnie ramieniem. Nie chciała mu robić przykrości, więc się nie sprzeciwiła, ale nie było jej z tym komfortowo. Patrzyła na chłopaka przez niewidzialną barierę, której nie potrafiła przekroczyć.

- Podobał ci się film? - zapytał Arthur po wyjściu przed budynek.

- Był naprawdę świetny, dziękuję - ale mówiąc, nie odważyła się podnieść wzroku.

Stali tak jeszcze przez chwilę, gdy Emily poczuła jak chłopak bierze jej dłoń w swoją i lekko zaczyna się przysuwać. Zawahała się przez chwilę, ale w końcu odsunęła się lekko i szepnęła ciche "nie". Arthur zatrzymał się w miejscu i powoli odsunął.

- Przepraszam, nie powinienem...

- Nic nie mów - przerwała mu Emily. - To przecież nie twoja wina. Ja po prostu... - zamknęła oczy i dopiero po chwili ciszy dokończyła. - Po prostu zostańmy przyjaciółmi, dobrze?

Popatrzyła na niego z nadzieją, że zrozumie. I zrozumiał. Zależało mu na niej, dlatego nie chciał na nią zbytnio naciskać - zgodził się, kiwając lekko głową.

I zobaczył tylko jak macha mu na pożegnanie i odwraca się do niego tyłem, a jej długie loki tańczą z każdym jej ruchem.

Po powrocie do domu, Emily usiadła przy biurku i otworzyła swojego laptopa. Włączyła Facebooka i napisała do Arthura wiadomość.

Dziękuję ci jeszcze raz za mile spędzony czas C:

Odczytał wiadomość i lekko uśmiechnął się do ekranu telefonu.

Nie ma za co. Również świetnie się bawiłem ;)

Po chwili zawahania dopisał:

Jest szansa na to, że to powtórzymy?

Emily wpatrywała się w ekran i w słowa, które chłopak do niej napisał i delikatnie położyła dłonie na klawiaturze. Układała sobie w myślach odpowiedź i po chwili zaczęła pisać.

Wysłała wiadomość i uśmiechnęła się z sympatią.

Czy byłaby jakaś szansa?Stories to obsess over. Discover now