Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

Latający hipcio

300 17 11
                                        

Nie pamiętam kiedy to było. Może tydzień temu? Miesiąc? Rok? Nie wiem. Pamiętam tylko co tam się stało.
Poszłam na spacer z moim psem. Byliśmy w parku i na łące. Na łonie natury zawsze mogłam oderwać się od codziennych spraw i się odprężyć. Później powędrowaliśmy do lasu. Wdychałam świeże powietrze, ale coś mi w tym przeszkodziło. Zauważyłam coś dziwnego... Przypominało mi to... Hmmm... Co mi to przypominało? Aha! To "coś" wyglądało trochę jak hipopotam skaczący po drzewach. Coś mi tu nie grało. Przecież, gdyby to naprawdę był hipopotam to wszystkie gałęzie by się pod nim złamały. Więc co to było? Super lekkimi i zwinny hipcio? "Coś" gdzieś zniknęło. Postanowiłam, że lepiej byłoby wrócić do domu.
Po powrocie do domu dużo rozmyślałam. Może to była tylko lekko zmutowana wiewiórka? Albo jakiś nieudany eksperyment naukowy? Nie. Zaraz od tego zgłupieję. Jutro się nad tym zastanowię. Za dużo wrażeń na dziś.
Jak otworzyłam oczy, zamiast mojego czerwono-pomarańczowego sufitu (to są moje ulubione kolory) ujrzałam niebo. Sufit mi zwiało, czy co? Ktokolwiek to zrobił ostro mi za to zapłaci. Usiadłam i rozejrzałam się. To wcale nie jest żart. Wątpie, żeby ktoś był zdolny do zrobienia czegoś takiego.
To wcale nie był mój pokój. To w ogóle nie był pokój. Wyglądem przypominało jakieś zaczarowane, różowe miejsce wyciągnięte z głowy 3-latki. Jak na miejsce, w którym niewiadomo czemu mam przebywać, niezbyt mi się podobało. Pomyślałam, że może się rozejrzę po moim nowym "niepokoju". Przynajmniej nie pójdę do szkoły. A dzisiaj miał być sprawdzian z matematyki.
***
Ludzie w żółtych ubraniach biegali dookoła. Krzyczeli:
-Bip*, kto to zrobił?! Bip, bip. Jak go spotkam to mu bip.

*bip - słowem tym zastąpiłam wyrazy, które nie powinny się tu znaleźć.
***
Przeszłam już chyba z 3 kilometry. Te drzewa, krzaki, kwiaty były piękne, a zarazem dziwne. Każda roślina wyglądała zupełnie inaczej. Np. jedne drzewa miały wielkie zielone liście, ale za to same drzewo miało niecały metr albo drzewo miało malutkie, czerwone liście, a było wysokie na jakieś 100 metrów. A to tylko 2 przykłady ma jakieś 100 000 000. To musiała być 3-latka o bardzo bujnej wyobraźni. Ptaki tutaj ćwierkały jakoś tak bardziej dźwięcznie niż w wielkim parku w Warszawie, do którego często chodziłam po szkole. W podziwianiu tego nadzwyczajnego miejsca cały czas przeszkadzało mi uczucie, że ktoś lub coś mnie obserwuje. To nie było zwykłe przeczucie, ja po prostu... to wiedziałam. Cały czas się niespokojnie rozglądałam. Wydawało mi się, że nic tam nie ma, ale nagle ujrzałam to "coś".

Ciąg Dalszy Nastąpi już niedługo ;)

CośCerita yang buat anda obses. Terokai sekarang