01. To moje marzenie!

849 48 8
                                        

Siedziałam w klasie nie mogąc doczekać się dzwonka lub czegokolwiek innego, co mogłoby mnie wybawić od pytania. Pani właśnie otwierała dziennik, patrząc uważnie po naszych twarzach i starając się wyłapać osobę, która nie była na dzisiaj przygotowana. Ja definitywnie do nich należałam - nigdy nie rozumiałam chemii i w najbliższym czasie nie zapowiadało się, by miało się to zmienić.

- Do odpowiedzi, przyjdzie dzisiaj... - zaczęła, lecz przerwał jej głos dyrektorki, który rozbrzmiał w głośnikach:

- Wszyscy uczniowie i nauczyciele są proszeni do auli!

Chemiczka popatrzyła niezadowolona w stronę urządzenia, po czym wstała i kazała nam się ustawić w pary - jak dzieciom w przedszkolu. Stanęłam obok mojego najlepszego przyjaciela, Bradleya.

Bradley Mason to 17 - letni wysoki blondyn o intensywnie zielonych oczach. Przyjaźnimy się od czasów piaskownicy. Zawsze mogłam na niego liczyć. Mam nadzieję, że nic się nie stanie, co by zepsuło naszą relację.

Ruszyliśmy do auli i ustawiliśmy się koło sceny, na której stała dyrektorka oraz Ethan Rodriquez - jeden z najsławniejszych fotografów. Byłam tak podekscytowana, że chciałam rzucić mu się na szyję, ale się powstrzymałam.

- Victoria, dobrze się czujesz? - spytał Brad, lekko zaniepokojony moją szybką zmianą nastroju. On nie interesował się fotografią, więc nie wiedział, kto stał na scenie.

- Cudownie - szepnęłam. - Pamiętasz, jak pokazywałam Ci takie zdjęcie zachodu słońca? Bardzo Ci się podobało - skinął głową. - To jedno z jego dzieł - mówiąc to, wskazałam dyskretnie na Ethana.

- Wow. Teraz już rozumiem twoją reakcję.

- Cisza! Zebraliśmy się tu, bo ten oto pan chciał coś ogłosić - powiedziała dyrektorka. Oczy wszystkich skierowały się w stronę mężczyzny.

- Witajcie wszyscy. Pozwólcie, że się przedstawię - nazywam się Ethan Rodriquez i jestem fotografem. Pracuję dla agencji Photography Art, która zajmuje się szukaniem młodych ludzi, mających talent to robienia zdjęć. W tym roku postanowiliśmy zorganizować konkurs: będzie on polegał na tym, że chętne osoby wykonają cztery zdjęcia. Jedno na łonie natury, drugie z wykorzystaniem modela, trzecie typowo miejskie na przykład panorama miasta, czwarte i ostatnie zdjęcie będzie musiało być artystyczne. Pierwsze 3 zdjęcia zostaną nagrodzone warsztatami fotograficznymi w Los Angeles pod okiem moim i paru innych fotografów, takich jak Missy Lea i Phil Waters. - na jego słowa miałam ochotę skakać z radości. Musiałam wygrać ten konkurs. - Prace możecie oddawać do 24-ego czerwca. Zapisy są na korytarzu. Powodzenia!

Moje podekscytowanie wzrosło. Teraz trzeba było szybko się zapisać! Starałam się jak najszybciej wydostać z auli. Jak Ethan wspomniał - na korytarzu były zapisy. Czym prędzej popędziłam w tamtym kierunku. Gdy dotarłam na miejsce sięgnęłam ręką po długopis i zaczęłam pisać swoje imię i nazwisko na znak wyrażenia chęci jak i zgody, aby wziąć udział w tym konkursie.

- Nie masz najmniejszych szans. - usłyszałam za sobą ten bardzo irytujący głos. - Twoje beznadziejne zdjęcia nawet nie trafią do pierwszej dziesiątki. Prychnęłam na te słowa.

Nathan Davis to kapitan szkolnej drużyny koszykarskiej, za którym ugania się większość dziewczyn z naszego liceum, do których kategorycznie się nie zaliczam. Nie wiem co można widzieć w takim dupku jak on? Nie dość, że traktuje dziewczyny jak szmaty (inaczej nie mogę tego nazwać), to myśli, że jest Bóg wie kim. Swoją drogą dziewczyny, które w chamski sposób porzucił tak czy siak lgną do niego jak ćmy do światła.

- Wiesz... - odwróciłam się w stronę bruneta, który stał przede mną w dresowych spodniach, które przylegały do jego trochę zbyt chudych nóg, oraz w białym T-shirt'cie i rozpinanej bluzie. - Ja w przeciwieństwie do ciebie mam jakiekolwiek pojęcie na temat fotografii - zadarłam głowę wysoko, gdyż jako koszykarz osiągnął prawdopodobnie więcej niż 190 cm wzrostu. - I prawdopodobnie to ja będę w tej trójce - dodałam z uśmiechem, a chłopak uniósł brew i rozchylił usta, aby coś powiedzieć, jednak po chwili je zamknął.

Dumnie uśmiechnięta odwróciłam się i ruszyłam ku Bradley'owi, którego dostrzegłam na drugim końcu korytarza.

__________________________________________________________

Co myślicie o naszych wypocinach? :D Oto pierwszy rozdział napisany przez nas wspólnymi siłami :) Mamy nadzieję, że się Wam on spodoba. Kolejna część pojawi się już wkrótce :D

Do napisania!

Photographer Where stories live. Discover now