Prolog

315 18 1
                                        

Bellatrix podpaliła nasz dom. Patrzyłam jak miejsce gdzie spędziłam całe dzieciństwo pochłaniają płomienie, ale nie mogłam się ruszyć. Tam byli wszyscy; cała moja rodzina. Wszystkie najbliższe mi osoby. Nie wierzę, że tak ma skończyć się ich historia, mieliśmy tyle planów, tyle pomysłów- wszystko przekreśliła jedna kobieta. Tylko ja ocalałam. Zostałam sama. Bez domu, rodziny i środków do życia. Nie dam rady. Nie mam po co żyć, jeśli ich nie będzie przy mnie. Nie poradzę sobie w tym świecie sama.

Ledwo widząc przez łzy, postawiłam pierwszy krok w stronę ognia. Czułam, że po prostu  powinnam to zrobić. Bo w końcu kim jestem bez rodziny? 

Drugi krok.

Jestem pewna. Jak w transie podeszłam bliżej na tyle, że ogień nadpalił mi koszulę nocną. Nie odrywając wzroku od rodzinnego domu, skoczyłam. Gotowa na ból zamknęłam oczy i czekałam na śmierć. Wtedy poczułam jak ktoś mnie łapie. Ogarnęła mnie wściekłość. To niesprawiedliwe! Ja też powinnam umrzeć! Pozwólcie mi umrzeć z nimi! Nie każcie mi zostać samej na tym świecie! Odwróciłam głowę, żeby zobaczyć kto mi przeszkodził. To byli Fred i George. Oni też płakali. Przytuliłam się do nich, a oni odwzajemnili uścisk. Teraz zostaliśmy sami.


Połączył ich QuidditchLa tua prossima ossessione. Scoprilo ora