-Caroline, chodź bo się spóźnisz. - mówi mój brat.
-Jeszcze chwilka! - krzyczę.
Wiążę czerwoną koszulę w czarną kratkę na biodrach, biorę walizkę i biegnę dobrze salonu.
-Gotowa na wyjazd? Wszystko spakowałaś? - słyszę głos mojego starszego brata, Cole'a.
Cole ma osiemnaście lat, jest wysokim brunetem o opalonej cerze i koloczykiem w wardzie i brwi. Jest jedyną osobą, której bez względu na wszystko ufam. Wiem, że nigdy mnie nie oszuka. Od pewnego czasu nasi rodzice pracują w delegacji, a on mi ich zastępuje.
Dzisiaj wyjeżdżam na miesięczny obóz siatkarski. Nie mogę się już doczekać! Więc, że mimo iż mam piętnaście lat na myśl o tym cieszę się jak czterolatka z plastikowej lalki.
-Wszystko spakowane. -potwierdzam.
-To bierz kasę ze stołu i jedziemy. Gdzie ja mam cię podwieść? Tam obok H&M? - kiedy potwierdzam twierdząco głową kontynuuje - Następnie jedziesz autobusem do Albamy. Tylko mi tu nie sporowadzaj żadnego chłopaka.
-O to nie musisz się martwić. - śmieję się i przytulam się do jego torsu.
-Mam taką nadzieję. Chodź, bo się spóźnisz.
Cole ma rację. Mam pół godziny na dojazd. Szybko pędzę do kuchni, skąd biorę pieniądze, chwytam walizkę i razem bratem ruszamy w stronę samochodu.
Po około dziesięciu minutach drogi odzywa się:
- Swoją drogą nieźle dziś wyglądasz.
- Dzięki. - odpowiadam
Nie za przeczę. Popracowałam dzisiaj nad swoim wyglądem. Wypostowałam moje ciemne włosy, zrobiłam staranny makijaż, nałożyła także czerwoną szminkę. Również ciuchy długo wybierałam. Krótkie dżinsowe spodenki, które są podarte na bokach, biała, wiązana koszulka na grube ramiączka i czerwono - czarna koszula na długi rękaw, którą związałam na biodrach.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Czekała tam już spora grupka nastolatków starszych i młodszych ode mnie.
-Dzięki za podwózkę. -mówię
Już chciałam wysiąść z samochodu kiedy się odezwał :
- Buziak chyba mi się należy?
Ma rację. Pochylam się i cmokam go w policzek. Żegnam go szybkim "Cześć!". Później biorę walizkę i ruszam w stronę autobusu. Wyciągam szybko telefon i słuchawki, a następnie włączam piosenkę Bars and Melody "Beautiful". W tej samej chwili dostaję SMS-a od brata.
On: Miłej zabawy.
Uśmiecham się wiedząc, że mój brat nie da mi spokoju do końca obozu i ciągle będzie do mnie wypisywał. W sumie to dobrze się złożyło, nikogo tu nie znam...
Ja: Nie widzieliśmy się jakieś trzy minuty. Już tęsknisz :*?
On: Tak.
Zawsze wiedział jak mi poprawić humor. W sumie nie wiem dlaczego to tak na mnie działa, ale tak działa życie.
Niektórzy już zaczęli wchodzić do autobusu, postanowiłam do nich dołączyć. Siadam sama. Nie chcę nawiązywać nowych znajomości. Spoglądam za okno i widzę piękny krajobraz. Dużo zieleni, góry słońce oświeca wspaniałe graffiti...
Właśnie w tym momencie dostaję kuksańca w brzuch.
-Ej!
-Mówiłem do Ciebie, ale nie odpowiadałaś -Mogę się dosiąść?
Odwracam się i widzę...
***
Hej ❤! Właśnie zaczynam nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że wstęp wam się spodoba.
Pozdrawiam ❤
