Dni ciągnęły się. Wydawało mi się, że nic już nie będzie jak dawniej. Szukałam jego oczu w każdej mijanej przeze mnie twarzy. Chciałam go tak bardzo. Tak bardzo jakbym próbowała kochać za dwoje. Niestety, on po prostu mnie nie chciał. Probuje wciąż zrozumieć jak właściwie się to stało. Zawsze mówiono mi, że miłość przyjdzie sama, że będzie cudowna. No i przyszła. Nie sama. Zabrała ze sobą ból, cierpienie, obojętność. Zabrała ze sobą wszystko co najgorsze. Początkowo wydawało się, że jest idealny. Rozśmieszał mnie do łez, pocieszał, trwał. Gdy nadszedł czas realnego spotkania zrezygnował ze mnie. Tak po prostu jakbym nigdy nic nie znaczyła. Wrócił i przeprosił. Za każdym razem inna wymówka. Mówił o tym, że nie miał kasy na koncie, miał wykłady lub inne rzeczy. Lista jest długa,bo zawsze dawalam mu kolejną szansę. Mijały miesiące a my nadal tkwiliśmy w wirtualnej znajomości. Internetowe pocałunki i słodkie 'dobranoc' to była nasza codzienność. Potrzebowaliśmy się. Nie... To ja go potrzebowałam. Stworzyłam sobie ideał mężczyzny w jego oczach, wysokim, postawnym ciele. Pozwoliłam sobie na odrobinę fantazji zakochując się w kims kogo zapach perfum jest dla mnie obcy. Obcy był mi splot jego dłoni. Obce usta i spojrzenia. A tak bardzo go chciałam. Przepraszam za czas przeszły, bo to nadal trwa. Ciągnie się. Żyje własnym życiem już pięknych nasączonych bolem piętnaście miesięcy..
Ups! Gambar ini tidak mengikuti Pedoman Konten kami. Untuk melanjutkan publikasi, hapuslah gambar ini atau unggah gambar lain.