Rozdział 1

5.5K 341 165
                                        

Byłem wpatrzony w starszych mężczyzn wnoszących sterty kartonów do naszego nowego domu. Opierałem się o ścianę na górze schodów, mając idealny widok na wszystko co się właśnie dzieje.

Mama wymachiwała dłońmi chcąc wskazać mężczyznom z kartonami gdzie mają je ustawić. Bawiła mnie cała sytuacja. Tata podszedł do niej i objął od tyłu całując w czubek głowy. Uśmiechnąłem się na ten widok.

-Pomógłbyś rozpakowywać kartony, matole

Zack, mój młodszy o dwa lata brat, szturchnął mnie w ramie niemal spychając mnie ze schodów. Nienawidził mnie chyba najbardziej z całej rodziny. Zbiegł po schodach i udając 'kochanego syna' odebrał od mamy ciężki karton, który właśnie zagradzał jej przejście do kuchni. Przewróciłem oczami.

-Tyler! Twoja kolej na wybranie pokoju!- Jay wysunął się zza białych drzwi do jego pokoju. Po chwili dołączyła do mnie Madison. Przed sobą miałem parę drzwi. Jedne po lewej, a drugie po prawej. Ustąpiłem młodszej siostrze aby to ona pierwsza wybrała pokój. Zapiszczała z zadowolenia po czym rzuciła mi się na szyję i wyściskała. Nie wiedziałem co jest takiego podniecającego w wybieraniu pokoju? Kolejną rzeczą jakiej nie rozumiałem to to czemu nie mogłem jako pierwszy wybrać pokoju skoro jestem najstarszy?

Madison przez kolejne dwie minuty nie wychodziła z pokoju po lewej. Najwyraźniej to ja miałem przejąć ten po prawej. Otworzyłem drzwi do pokoju.

-Nie jest najgorzej

Odparłem sam do siebie. Ściany były pokryte białą farbą, a panele na ziemi miały ciemno brązowy kolor podchodzący pod czerń. Miałem dwa duże okna z idealnym widokiem na miasteczko. Byłem zadowolony z nowego domu jednak tęskniłem za starym miejscem. Z myślą, że za mną znajduje się łóżko, rzuciłem się do tyłu jednak okazałem się większym idiotą niż myślałem. Zapomniałem, że pokój nie jest nawet umeblowany. Zderzyłem się plecami z chłodnymi panelami. Syknąłem cicho z bólu.

Byłem za słaby aby się podnieść z ziemi więc już tak zostałem. Chciałem na chwilę skupić się na panującej ciszy jednak przeszkodził mi w tym sygnał dochodzący z komórki.

~Wiadomość od Bren, odebrano 16:26~

"Stary, nie ma Cie w szkole dopiero dwa dni a wszyscy już wyją, tęsknimy xx"

Rany, najbardziej będę tęsknił za starą szkołą i wszystkimi przyjaciółmi, których musiałem tam zostawić. Brendon był jednym z nich. Należał do paczki.

~Wiadomość od Bren, odebrano 16:30 ~

"Wysłał byś nam jakieś zdjęcie, pani od maty powiedziała, że postawi je sobie na biurku"

Odczytałem kolejną wiadomość ze śmiechem. Pani Rose była najwredniejszą nauczycielką w całej szkole jednak potrafiła od czasu do czasu być miła. Podniosłem się z ziemi i opuściłem swój pokój w poszukiwaniu łazienki. Po otwarciu pierwszych lepszych drzwi akurat na nią natrafiłem. Załączyłem w komórce aparat i zrobiłem zdjęcie. 'Nie ma mebli a nawet jest już papier toaletowy' pomyślałem.

Wysłałem zdjęcie swojemu przyjacielowi, a potem wróciłem do pomocy przy umeblowaniu domu.

~*~

W nocy nie mogłem zasnąć. Za parę godzin miałem iść pierwszy raz do nowej szkoły, wiem, że to troszkę za szybko ale moi rodzice nie chcą abym opuszczał godziny lekcyjne i był na bieżąco z wszystkimi tematami. Powinienem wybrać wcześniej ubranie? Może powinienem wszystko przygotować wcześniej.

~Wiadomość do Bren, wysłano 03:41 AM~

"Śpisz?"

Przewróciłem się z telefonem na drugi bok. Nie było mi zbyt wygodnie. Leżałem na starym materacu w pustym pokoju. Moje stare meble zostały w starym domu, dlaczego? Rodzice uznali, że 'nie ma miejsca dla twoich rzeczy'. Zranili mnie tymi słowami ale hej, Jestem Tyler Joseph.

Be concerned/joshlerWhere stories live. Discover now