[Alex]1.1
Wstałam mozolnie, gdy tylko światło słoneczne wpadło przez okno, u którego zapomniałam wczoraj zasłonić żaluzje. W pokoju wszystko było już zapakowane w kartonowe pudła, tylko świeża bielizna i czyste ubrania leżały na stosie kartonów. Zeszłam z łóżka, chwyciłam ubrania po czym jak najszybciej pobiegłam do łazienki gdyż zapomniałam, że pod kołdrą jest cieplej niż w pokoju. Wychodząc z niej zauważyłam, że zegar wskazuje 9. Cholera! Zaspałam. Zbiegłam na dół i wpadłam do kuchni, gdzie czekała już Ami ubrana w pudrową spódniczkę przed kolanko i koszulę w tym samym kolorze. Dobrała do kompletu jeszcze naszyjnik z serduszkiem i srebrne bransoletki. Przywitała się, o dziwo, bez dodatkowych komentarzy na temat mojego rannego kaca, po wczorajszej imprezie pożegnalnej.
-Dzień dobry siostrzyczko.
- Taaa... hej. - To było podejrzane jak na nią. To anioł tylko nie wtedy, gdy ja jestem w pobliżu.
- Gdzie tata? Chciałam się pożegnać. - Dodałam. Siostra popatrzyła na mnie, po czym zaczęła się głośno śmiać tak, że jej blond włosy powpadały do buzi.
- Co Cię tak śmieszy małolacie?!- Co z tego, że jest młodsza tylko o 4 minuty.
-Nie mów tak bo powiem tacie!
-Zachowujesz się jak dziecko. – odsapałam.
- Wcale nie. - Ami zrobiła głupią minę w moja stronę. Już miałam jej przywalić gdy na moim ramieniu poczułam szorstką rękę ojca.
- Skarby nie kłócić się! - Głos dobiegający zza moich pleców był ciepły i łagodny ale zawsze stanowczy. Nasz rodzic był spokojny tyko wtedy, gdy jego trójka dzieci nie próbuje się pozabijać. Cała nasza trójka urodziła się jednego dnia w tym samym roku co oznacza, iż jesteśmy trojaczkami. Obecnie mamy po 17 lat (już nie długo 18). Jack jest najstarszy z nas, za nim na świat przyszło najpiękniejsze dziecko świata czyli ja, a Ami na końcu. Choć jesteśmy rodzeństwem różnimy się w prawie każdy możliwy sposób. Ami wygląda jak urocza lalka z carskiej porcelany, o mlecznej skórze i jasnych prostych anielskich włosach. Ma szklane, niebieskie oczy i delikatne, różowe usta. Nienawidzi ona imprez, w sensie że nie przepada za alkoholem i papierosami oraz nachalnych chłopaków, czyli za tym co moim zdaniem sprawia że impreza jest zajebista. Odkąd skończyła 6 lat to gra na wiolonczeli, gitarze akustycznej i pała miłością do muzyki klasycznej, rock, popu i czasami słucha jeszcze innych rodzajów muzyki. Kocha śpiewać, a miesiąc temu wydała swoją własną płytę ,która o dziwo się bardzo dobrze sprzedaje. Zaś ja i Jack posiadamy ciemne włosy. Moje są delikatnie zakręcone i brązowe ,a czupryna Jacka nie raz zakręciła dziewczynom w głowie swoją czernią i nieładem. Cała nasza trójka ma niebieskie oczy, po matce . Jak ostatnio widziałam własnego brata, a było to na początku tych wakacji, był on od nas wyższy i posiadał dobrze zarysowany sześciopak, którym chwalił się przed tatą. Ojciec bardzo nas kocha, ale trudno było mu się pogodzić z stratą mamy, która zmarła gdy miałam 10 lat. W naszej dużej willi zawsze odczuwamy pustkę której nim nie zapełni. Teraz tata jako jeden z najbogatszych ludzi w kontynencie zgodził się na naszą przeprowadzkę do naszego domu w Miami gdzie już od roku mieszka Jack. Nie był on wielce szczęśliwy na wiadomość, iż jednak będziemy razem mieszkać, ale nie narzekał bo nawet nieźle się dogadujemy. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos ojca.
- Dobra kochane zbieramy się, bierzcie rzeczy do samochodu i na lotnisko. - Po paru minutach już siedziałyśmy w samochodzie jadącym w stronę lotniska. Na lotnisku był gigantyczny tłum, wszyscy na coś czekali lub stali w stu osobowych kolejkach. Na nasze szczęście posiadamy prywatny samolot z czego nie musiałyśmy czekać i od razu wsiadłyśmy do naszego podniebnego pojazdu. Zajęliśmy miejsca na wygodnych tapicerowanych fotelach i od razu wsadziłam słuchawki do uszu.
[ polecam piosenkę- link na górze]
[Jack] 1.2
Po wczorajszej nocy mało co pamiętam. Razem z chłopakami upiliśmy się w trupa. Wymiękłem po paru piwach i sześciu szotach. Dzięki bogu do domu podwiózł mnie Tony, który wczoraj nie pił. Obecnie leżę w łóżku i staram sobie przypomnieć cały nocny wypad. Nagle poczułem wibracje pod głową.
- Kurwa, ile powiadomień z Facebook'a i innych portali społecznościowych, jeszcze na dodatek dostałem dwa sms'y. - Już miałem przeczytać pierwszą wiadomość gdy nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się morda Justina mojego przyjaciela, znanego prawie na cały świat muzyka.
- Elo mordo, co u Ciebie? Nie zgubiłeś czegoś u mnie?
- Co?... o cholera zapomniałem torby.
- No i czegoś jeszcze ?
- No niby czego?
- A Delfin to sama z siebie pojawiła się rozebrana w pokoju gościnnym ?
- Ja pierdole, zapomniałem... wywal ją i posprzątaj, a ja najwyżej wiszę ci przysługę.
- Dobra, pa. - Po czym się rozłączył a ja musiałem mimo własnych chęci zejść z łóżka. Chyba powinienem o czymś pamiętać, ale za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć. Ubrałem czysty podkoszulek i jeansy po czym poszedłem do kuchni. Tam jak i w salonie panował istny burdel, gdzie się nie stanęło tak znajdowały się puszki po piwie i ubrania, a na kanapie leżały stare pudełka od pizzy. Który dzisiaj? O cholera jest wtorek i przylatują dziewczyny, moje kochane siostrzyczki. Podszedłem do lodówki, ale nic nie znalazłem. Pewnie będę musiał pójść na zakupy, których nienawidzę. Zwykle robią je gosposie, ale ostatnia wyjechała a nowej nie znalazłem. Wyjąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem po ekipę sprzątającą . Po pół godzinie przybyli i tak szybo jak dotarli tak szybko skończyli porządki. Założyłem trampki i zabrałem kluczyki od swojego czerwonego Ferrari i pojechałem do sklepu. Wróciłem do domu i nawet nie zdążyłem zdjąć butów bo dwie torpedy skoczyły na mnie z krzykiem. Obie siostry zawisły mi na szyi i wycałowały policzki.
- Dobra, dobra wiem, że mnie kochacie, ale może pogadamy przy herbacie? - Jednogłośnie zgodziły się na moją propozycję. Idąc do kuchni zauważyłem z dwadzieścia walizek w salonie. Zaparzenie napoju trwało zaledwie parę minut, zaś nasza rozmowa trwała dobre dwie godziny. Gdy zegar wskazał 21 postanowiłem pomóc siostrom w noszeniu walizek . Wszystkie walizki Ami zaniosłem na pierwsze piętro. Zaś Alex nie pozwoliła sobie pomóc, gdyż nie lubi jak ktoś przebywa w jej pokojach a szczególnie w sypialni. Sama wtaszczyła je na 2 piętro po czym powiedziałem dobranoc każdej i pozwoliłem się rozpakować.
[Ami] 1.3
Gdy już Jack pownosił moje walizki na piętro, mogłam w spokoju otworzyć drzwi od mojego pokoju. Razem z przekręceniem kluczyka w zamku, poczułam woń kwiatów i świeżo wybranej pościeli. Wszystko zostało na swoim miejscu. Na środku pokoju stało duże łóżko stojące na grubych drewnianych nogach, zbudowanych z tego samego materiału co wysoki zagłówek, sięgający aż do sufitu, zaś przed łóżkiem stała duża drewniana skrzynia w której trzymałam instrumenty. Po prawo od wejścia znajdowały się okna i komoda wykonana z ciemnego drewna. Stała ona tuż obok drzwi na balkon, który był do tylko mojej dyspozycji. Równoległa ściana do tej była pokryta plakatami i znajdowały się na niej biurko oraz drzwi do mojej garderoby w której było pełno moich ciuchów i ukochanych nike, a szczególne miejsce zajmowały moje najnowsze takie w szarawym odcieniu. Mój pokój był jednym z największych pomieszczeń na tym piętrze. Pamiętam jak ściany malowałam razem z mamą, gdyby nie ona ojciec nigdy by się nie zgodził na szary kolor ścian. Na przeciwko miejsca mojego spoczynku stoi telewizor,cały pokój w jasnym odcieniu szarości zdobią białe dodatki. Na moim piętrze znajduje się łazienka, biblioteka i sala w stylu mini filharmonii w której trenuje prawie codziennie, oprócz tego na moim piętrze znajduje się pokój gościnny. Wniosłam walizki do pokoju po czym rzuciłam się na łóżko. Leżałam tak chyba z pół godziny, i wpatrywałam się w jakże ciekawy sufit. Dopiero wtedy postanowiłam iść się przebrać w piżamę i położyć się spać w końcu za niecały tydzień jest szkoła. Długo nie musiałam czekać na nadejście morfeusza, gdy tylko przyłożyłam głowę do pachnących jeszcze poduszek pogrążyłam się w śnie.
ESTÁS LEYENDO
many shades of love
De TodoKażdy płatek śniegu jest inny niż pozostałe, nie ma dwóch jednakowych tak samo nie ma takich samych historii miłosnych. Historia trójki rodzeństwa mającego prawie wszystko i tak na prawdę nie posiadającego niczego prócz siebie, jest bardziej skompl...
