To już dzisiaj... to ten okropny dzień. Dziś po raz ostatni widzę twarze osób, na których mi bardzo zależy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że prawdopodobnie już nigdy ich nie zobaczę.
Wszystko zaczęło się około miesiąc temu. Była około trzecia w nocy. Ja jak zwykle siedziałam na telefonie i pisałam ze znajomymi. Nagle usłyszałam głośne stukanie do drzwi. Wstałam i pobiegłam aby sprawdzić kto puka. Byłam zszokowana, ponieważ na progu ujrzałam pięciu policjantów. Zawołałam głośno mamę i wpadłam w panikę. Co policja robi w moim domu? Okazało się, że przyszli po mojego tatę. Niby jest odpowiedzialny za sprzedaż narkotyków. To jakiś absurd. Ale po tym incydencie zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać... ostatnio często nie ma go kilka dni. Nasza sytuacja finansowa znacznie się poprawiła od ostatniego czasu.. a co jeśli to prawda? Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Moja mama ciężko to zniosła. Ale gdy policja odwiedziła nasz dom, taty w nim nie było. Pojechał na jakieś ważne spotkanie i miał wrócić kilka dni potem. Rano tego samego dnia mama była załamana, nawet nie wypiła swojej porannej porcji kawy... Jako, że moje relacje z rodzicami są dość kiepskie nie rozmawiałam z nią na temat ojca. Po prostu wyszłam do szkoły jak co dzień. Mijały dni, tygodnie a za ojcem ani śladu. Aż do pewnego dnia... gdy zadzwonił telefon, powiedzieli nam, że mój kochany tatuś siedzi w więzieniu. Wydawało mi się, że mama jakoś się tym nie przejęła. Czyżby ona wiedziała o tych czarnych interesach, a może brała w nich udział. Niestety przez kolejny miesiąc nic się nie działo, a ja nie mogłam przestać o tym myśleć.
Pewnego jesiennego dnia siedząc sobie na matematyce zamiast robić te skomplikowane zadania, rozmyślałam o tym co się dzieje w mojej chorej rodzinie. Aż nagle otwierające drzwi sali zakłóciły lekcje. W drzwiach stał dyrektor i dwóch policjantów. Ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Mężczyźni weszli do pełnego uczniów pomieszczenia i dyro powiedział "Czy mogę prosić Kornelie Cullen?" W tym momencie wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć i mówić coś pod nosem. Wiedziałam co mnie czeka.. olejna rozmowa dotycząca mojego tatulka-dilera narkotyków. Wstałam, wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. W sumie same plusy. Nie musiałam siedzieć na tej nudnej lekcji, powiem policji, że nic na ten temat nie wiem i może dadzą mi spokój. Czułam się dziwnie idąc sama wśród trzech dorosłych mężczyzn. W końcu doszliśmy do gabinetu dyrektora, usiadłam na fotelu i wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć. Ta cisza zaczęła mnie dobijać dlatego pierwsza się odezwałam- "Nic nie wiem na temat nielegalnych czynów mojego ojca." Policjanci popatrzyli się na mnie jak na przybysza z kosmosu. Czułam jak moje policzki rozchodzą się rumieńcem. Pierwszy mężczyzna, który przemówił miała na imię Robert... powiedział, że to nie dlatego tu jestem. Zaczął wyjaśniać całą sytuację. Przez chwilę myślałam, że zaleje się przy nich płaczem. To co się stało było najgorszą sytuacją w moim życiu. Moja mama nie żyje- powiesiła się w salonie. Robert przekazał mi kopertę, a ja wiedziałam co jest w środku. List od mojej mamusi, która z pewnością bardzo mnie kocha... przecież nie zostawiła by mnie gdyby mnie nie kochała. Przełknęłam ślinę, przetarłam oczy, otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać:
"Droga córeczko
Wiedz, że bardzo cię kocham i nigdy bym cię nie zostawiła samą. Przykro Mi, że to musiało się tak skończyć, lecz gdybym nie postąpiła tego czynu, trafiłabym do więzienia tak jak twój ojciec. Jesteś już dużo i wiem, że sama potrafisz o siebie zadbać i nikogo nie potrzebujesz... nawet Mnie. Przed śmiercią znalazłam Ci rodzinę zastępczą, w której zamieszkasz. Z pewnością będzie lepsza niż ta, w której mieszkałaś do tej pory. Wszystkie dokumenty zostawiłam na biurku w twoim pokoju, mam nadzieję, że policja zadba o ty, abyś bezpiecznie dotarła do swojego nowego domu. Pamiętaj skarbie: nigdy się nie poddawaj i bądź silna. KOCHAM CIĘ mama."
Czułam jak moja twarz zalewa się od łez, myślałam, że zemdleję. Aż moją rozpacz przerwały słowa Roberta "Musisz się spakować." Nie mam zamiaru się nigdzie przeprowadzać- odpowiedziałam. Lecz chyba moje zdanie się nie liczy. Skoro mam się przeprowadzić to najpierw muszę się pożegnać z najbliższymi. Ostatnią noc spędziłam u swojej sąsiadki Lindy. Jest to starsza pani na emeryturze. Bardzo ją lubię, jest jak babcia, której nigdy nie miałam. Wieczorem przyszła do mnie i zaczęła rozmawiać o moich uczuciach- to było trochę dziwne, ponieważ z mamą nigdy tego nie robiłam. Po dość długiej rozmowie zasnęłam. Śniła mi się nowa "rodzina". I powiem szczerze, że to nie był jeden z miłych snów.
Jest już rano i to właśnie dzisiaj muszę pożegnać się ze swoim starym życiem. Ostatni raz idę do szkoły i widzę swoich przyjaciół, a po lekcjach przyjedzie po mnie policja, pojadę do domu po swoje rzeczy i wyjadę. To smutne, że tak to się kończy.
Wyszłam z domu sąsiadki i pobiegłam w stronę swojej szkoły. Przed wejściem czekała już na mnie Agnieszka- moja najlepsza przyjaciółka. Tylko ona trzyma mnie aktualnie przy życiu. A na samą myśl o tym, że muszę ją zostawić robi mi się niedobrze. Aga zawsze mi pomaga i wspiera... a teraz zostanę sama. Nie wiem co ja bez niej zrobię. Przywitałam się z nią i czułam, jak łzy zbierają się na moich oczach. To takie smutne, że muszę to wszystko zostawić. weszłyśmy do sali i wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać, że pewnie sprzedawałam marihuane jak mój ojciec... Gdy to usłyszałam stanęłam jak wryta. I spojrzałam wrogim spojrzeniem na chłopaka, który to powiedział. Od razu zrozumiał, że ma przechlapane i się odsunął. Wkurzyłam się więc do niego podeszłam i spytałam czy to go bawi? Jego wyraz twarzy był bezcenny. Stwierdziłam, że go oszczędzę i usiadłam z Agą w ławce. Lekcje jak zawsze się dłużyły, a ja wyjątkowo chciałam aby trwały jak najdłużej. Niestety wkrótce zadzwonił ostatni dzwonek. Pożegnałam się z niektórymi dziewczynami i razem z Agą poszłyśmy na korytarz oczekując Roberta. Szybko jednak okazało się, że już na mnie czeka. Przytuliłam się ostatni raz do przyjaciółki i nie chciałam jej puścić. Łzy nagminnie leciały mi po zarumienionych policzkach. Wypowiedziałam ostatnie słowo "żegnaj" i odeszłam.
Weszłam ostatni raz do swojego domu, spoglądałam na ściany, które były przesycone toną wspomnień. Ostatni raz weszłam po schodach do swojego pokoju i wzięłam swoją walizkę z myślą- to wszystko co mam. Wsiadłam ponownie do samochodu Roberta i ostatni raz popatrzyłam się w stronę domu. To koniec. I odjechałam.
YOU ARE READING
Zraniona
Teen FictionZraniona jest to opowieść o 15-letniej Korneli, która przez problemy rodzinne musi przeprowadzić się do nowego miasta. Po przeprowadzce jej życie nieustannie się zmienia. Przeżywa nowe przygody i poznaje nowych znajomych, tym samym zostawiając stary...
