Idę przez ciemne zakamarki co chwila oglądając się za siebie. On jest blisko. Czuję jego obecność. Muszę coś zrobić.
Nagle z za zakrętu wybiegła 15 letnia dziewczyna w podartych czarnych rurkach, w ciemnej bluzie z kapturem, z nożem w kieszeni.
Tak wogóle mam na imię Angel. Jak widać nie taki ze mnie anioł, ale no cóż. Moja sytuacja jest skomplikowana. Nie ma czasu opowiadać. Zegar tyka.
Nagle dziewczyna usłyszała dźwięk z messengera.
Jason:
Cześć. Widzę zaczynamy naszą grę.
Angel:
Zamierzam ją wygrać.
Jason:
Nie byłbym tego taki pewien...
No więc gra polega na tym..: jedna osoba próbuje zabić drugą (nienawidzimy się. To nie jest zwykła gierka tylko coś poważniejszego). Dozwolone jest uwodzenie drugiej osoby (tylko po to zeby potem wbić jej nóż w plecy. Dosłownie). Gdy jedna osoba naprawdę się zakocha, druga to wyczuje. Uwiedzie i zabije. Zamierzam to wygrać bezwzględnie na jego,, gierki".
Dziewczyna w pewnym momencie wbiegła do jednorodzinnego domku. Popędziłam przez kręte schody i usiadła na łóżku. Schowała nóż do szufladki i weszła na messengera.
Angel:
Widzimy się jutro w szkole.
Jason:
O ile dozyjesz... :*
Angel:
Zobaczymy ;*
Dziewczyna położyła się na łóżku i wzdrygnela się. Znowu czuła czyjąś obecność. Otworzyła szufladkę i wyciągnęła z niej nóż.
Tak będzie bezpieczniej. Przecież to ja wygram tę grę. Nie będę litowac się nad tym dupkiem.
1...2.....3......zaczynamy naszą grę..
------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba.😉
