Rozdział 1

341 23 2
                                        

     Na zatłoczoną ulicę Londynu otworzyło się jedno z zakurzonych okien starego domu. Było to okno poddasza - miejsca, gdzie wynajmowała mieszkanie pewna czarnowłosa dziewczyna. To właśnie ona postanowiła wywietrzyć pomieszczenie i popatrzeć na panoramę Londynu w samo południe. Oparła się o parapet i westchnęła. ''To miasto jednak jest najpiękniejsze o zmierzchu.'' Tak, uwielbiała zachody słońca. Lubiłaby je jeszcze bardziej, gdyby tylko miała z kim je oglądać. Samotność dopiero niedawno zaczęła jej doskwierać, ale była jak najgorszy ból. Łzy kręciły się w oku dziewczyny za każdym razem, kiedy tylko ujrzała jakąś parę. Czy to właśnie dlatego postanowiła urozmaicić swoje życie? Odwróciła się i spojrzała na czarny, skórzany płaszcz wiszący na drzwiach zdobionej, dębowej szafy. Płaszcz, w którym prawie co noc przemierzała Londyn. Słyszała o bractwie Asasynów i paru jego członków przebywających obecnie w stolicy Anglii, ale nie zdawała sobie sprawy, że wędrując w takim odzieniu mogła być uznawana za jednego z nich. Sukite, bo tak miała na imię dziewczyna, zamknęła okiennice, wzięła brązową torbę leżącą na jej łóżku i założyła ją. Wyszła ze swojego pokoju i zaraz po zamknięciu do nich drzwi - zbiegła ze schodów na niższą kondygnację. Po cóż wychodziła? Zbliżała się trzynasta, godzina, o której zaczynała się jej praca. Pracowała w butiku, dwie ulice od swojego miejsca zamieszkania. Szła powoli chodnikiem między dystyngowanymi damami. Co takiego Sukite robiła w butiku? Była sprzedawczynią i nie jeden już raz polecała klientką najróżniejsze kreacje.  

     Drzwi do butiku otworzyły się dokładnie w tym samym momencie, kiedy ścienny zegar wybił pierwszą po południu. Dziewczyna weszła za ladę i rzuciła torbę na krzesło obok. Nie powinna tak robić, w końcu w skórzanym przedmiocie było zamówienie jednej z klientek. ''Przecież to tylko materiał, nic się nie stanie.'' Te cztery godziny w pracy minęły jej bardzo szybko. Słońce dopiero chyliło się ku zachodowi, a małymi krokami zbliżał się kolejny dzień, czyli 9 września. ''Żadna specjalna data.'' Pani Williams, szefowa Sukite, wyszła zza zaplecza, gdy za dziewczyną zamknęły się drzwi. Wracała do domu równie powoli co wcześniej. Postanowiła nawet wybrać się okrężną drogą. Uśmiechając się podziwiała drzewa, wciąż soczyście zielone. Bez dwóch zdań, mimo licznych fabryk, krajobraz Londynu zapierał dech w piersiach. Wśród kobiet i mężczyzn dziewczyna zauważyła nagle faceta, który był jej dziwnie znajomy. ''Może to jakiś klient? Musiało tak być, wielu przychodziło do butiku Pani Williams.'' Sukite niezauważalnie podążała za mężczyzną, w końcu była jedną z ''dam'' w tłumie. Stało się jednak coś, czego się nie spodziewała akurat w tym miejscu. Obraz przed jej oczami zaczął wirować, a po krótkiej chwili - zanikać. Oparła się ręką o pobliski budynek. Nic już nie potrafiła dostrzec, przed jej oczami utrzymywała się czarna pustka. Czuła jak upada na zimny i twardy chodnik.

Nowy skrytobójca [ZAWIESZONE]Stories to obsess over. Discover now