Studia

651 37 4
                                        

Tą notatke znalazłam na stronie victor.com.pl
                      MEDYCZNE...
Dobry wybór. Choć nie jest tani. Wydatki zaczynają się na długo przed studiami. I wcale nie kończą się wraz z nimi.
Kandydaci na medycynę raczej nie mogą zwlekać z kuciem aż do matury zostanie sto dni. Niektórzy zaczynają opłacać dodatkowe lekcje już w pierwszej, a najpóźniej drugiej klasie liceum. Dla porządku podaję tylko, że godzina korków z chemii, biologii czy fizyki kosztuje od 20 złotych (u studenta) do 50-70 (u nauczyciela akademickiego). Na wyciągnięcie ręki są też kompleksowe kursy dla przyszłych medyków, na przykład sobotnie. Ceny wahają się od 550 złotych (za jeden przedmiot) do 2200 (za wszystkie wymagane przy naborze). Naprawdę niektórzy gotowi są sporo wydać, żeby tylko dostać się na Wydział Lekarski. A co później? Później na ogół jest już tylko drożej. Kosztuje utrzymanie na studiach, a po studiach kolejne studia, szkolenia, podyplomówki. Z tego najdrobniejszy wydatek, to kilkudniowy kurs przygotowujący do Lekarskiego Egzaminu Państwowego - kosztuje 500-700 złotych. Ale już podyplomówka, na przykład z medycyny bólu na Uniwersytecie Jagiellońskim: 5200 złotych. To, co wydaje przyszły lekarz na początku, okazuje się więc dopiero przygrywką do dalszych wydatków.

Od fartucha do 20 tysięcy

Już na początku studiów koszty zaczynają być bolesne. Fartuch, który trzeba mieć na zajęcia, kosztuje jakieś 50 złotych, więc to akurat nie jest zmartwienie. Stetoskop można wybrać za 80 złotych, choć oczywiście lepszy jest taki za 300, albo i za 1000 złotych. Niektórzy do tego zapewne kupią sobie jeszcze mikroskop albo przynajmniej za kilkaset złotych kości i czaszkę do nauki anatomii. Ale to raczej wydatki nieobowiązkowe. Można się bez tego obejść. Za to trudno sobie poradzić bez tzw. kserówek, niemal wszyscy z nich korzystają, choć to nielegalne. Kseruje się rozdziały książek, a czasami całe podręczniki. Wychodzi taniej, ale przecież też nie jest za darmo. Poza tym nie wszystko da się odbić na ksero, więc studenci wydziałów lekarskich i tak zostawiają w księgarniach fortuny. Pięciotomowa "Anatomia człowieka" A. Bochenka i M. Reichera kosztuje ponad 350 złotych. Kolorowy atlas anatomii człowieka Mc. Minn - około 130. Atlas wydawnictwa H.F.Ullmann - 167, Bellony - 152. "Choroby wewnętrzne Davidsona" - pierwszy tom - prawie 110. Nic dziwnego, że poszukiwane są książki z drugiej ręki. Na uczelnianych forach zwykle już w lipcu zaczynają się ogłoszenia: odkupię podręczniki i materiały na pierwszy rok.
Jednak wydatki na podręczniki to nic przy tym, ile muszą zapłacić za naukę ci, którym nie uda się dostać na studia stacjonarne. Każdy, kto zdecyduje się na wieczorową naukę medycyny, musi wiedzieć, że to opcja tylko z nazwy wieczorowa - na zajęcia chodzi się od rana. Ale za to naprawdę trzeba się wykosztować. Rok takiej nauki w Collegium Medicum UMK to wydatek 18 tysięcy złotych, na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi trzeba zapłacić 20 tysięcy, na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach - 22 tysiące.

Przydatna wiedza, choć nie z książki
Jesteś przekonany, że finansowo dasz sobie radę? OK. Zanim jednak zdecydujesz się złożyć podanie na Wydział Lekarski, porozmawiaj szczerze z jakimś znajomym lekarzem. Niech ci opowie, jak to jest godzić pracę z nauką - bo uczyć się trzeba nie tylko na studiach, ale i na stażu, do egzaminu lekarskiego, do specjalizacji... I dalej, właściwie bez końca. Bo jak już dobrze poznasz jakąś metodę walki z chorobą, jak ją świetnie opanujesz, wyćwiczysz, to się może okazać, że trzeba ją szybko zarzucić, bo pojawią się nowe sposoby leczenia. Do tego dochodzą uciążliwości systemu opieki zdrowotnej: limity zabiegów, ograniczenia finansowe, wieczne braki. - Poza tym szpitale, szczególnie kliniczne, to dwory. Niemal każdy profesor ma swoich dworzan - powie ci zaprzyjaźniony lekarz. - Szef kliniki bywa równocześnie konsultantem wojewódzkim albo krajowym. Od niego naprawdę wiele zależy, więc nikt się nie buntuje, nawet jak mu się coś bardzo nie podoba w postępowaniu profesora. Co jeszcze powie ci zaprzyjaźniony lekarz (broń Boże nieoficjalnie)? Że musisz raczej liczyć na siebie niż na innych. Starsi, doświadczeni lekarze nie zawsze i nie z każdym chcą się dzielić wiedzą. Jeżeli możesz się umówić na szczerą rozmowę z jakimś lekarzem, to zapewne dowiesz się też, że w Polsce zbyt płynna jest granica między tym, co w służbie zdrowia państwowe, a co prywatne. I że w kręgach medycznych zmorą jest nepotyzm.
To też cię jeszcze nie zniechęca?
Czytaj dalej.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 07, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

MedycynaWhere stories live. Discover now