Tak, to jest ten dzień. Właśnie dziś wraz z ojcem przeprowadzamy się do nowego miasta. Jestem bardzo podekscytowana a zarazem obawiam się , że nie będę umiała oswoić się z sytuacją. Ale muszę dać radę to dla mojego taty, który nie zostawił mnie, tylko podjął to wyzwanie i wychował mnie na osobę, która się stałam. Zaradną, pewna siebie kobietą.
-Julie!- krzyknął mój tato nad moim uchem.
- Tak tato? - odparłam ściągając słuchawki.
-Spakowałaś wszystkie rzeczy? Za godzinę ruszamy. - powiedział z podekscytowaniem.
-Tak tak. Wszystko jest już na swoim miejscu.-Odparłam i wróciłam do poprzedniej czynności.
Po czterogodzinnej jeździe dotarliśmy na miejsce. Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam mały, ale za to bardzo ładny domek w takim stylu jak lubię. Jest on biały z granatowym dachem, ma on małą werandę przed wejściem.
Pomogłam tacie z bagażami i ruszyłam, aby obejrzeć resztę domu. Kiedy weszłam w głąb nowego domu zobaczyłam prześlicznie urządzony salon. Znajdowała się w nim duża kanapa, a obok niej tego samego rodzaju fotele. Na przeciwko kanapy na ścianie był zamontowany telewizor, pod nim znajdowała się biała komoda. Przechodzą co z pomieszczenia do pomieszczenia zauważyłam schody. Tam musiał znajdować się mój pokój, więc od razu weszłam po schodach i rozglądałam się za nim. Zobaczyłam uchylone drzwi na końcu pietra, gdy otworzyłam je moim oczom ukazało się ogromne łóżko nad którym znajdowało się okno. To było łóżko , o którym zawsze marzyłam, od razu się na nie rzuciłam. Rozglądałam się i nagle zauważyłam drugie drzwi w tym pomieszczeniu. Wstałam i podeszłam bliżej.
-O nie ! Nie wierze. - wrzasnęłam z zachwytu.
-Podoba Ci się? - z szoku wyrwał mnie głos taty, który uśmiechnął się do mnie gdy na niego spojrzałam.
-Bardzo!- pobiegłam do niego i go przytuliłam. W pomieszczeniu obok znajdowała się moja własna garderoba. Ostatnio nawet powiedziałam tacie, że chciałabym taką, i jak widać spełnił moje życzenie.
-Chodź na dół po swoje walizki pomogę Ci.- oznajmił.
-Okej.
Po wtargnięciu z moimi rzeczami do pokoju postanowiłam się chociaż częściowo rozpakować. Była godzina 15 kiedy postanowiłam zwiedzić okolicę.
-Tato idę rozejrzeć się po okolicy.-Powiedziałam.
-Okej, tylko uważaj na siebie, i nie wróć za późno.- odparł i dał mi buziaka w czółko.
Na początku mojego zwiedzania postanowiłam pójść do miejsca, które widziałam gdy jechaliśmy jeszcze samochodem. Był to park, w którym na środku była przepiękna fontanna, dzięki niej to miejsce wydawało się magiczne. Podeszłam bliżej i zobaczyłam siedzącego na ławce chłopaka. Zobaczyłam, że coś maluje więc postanowiłam do niego podejść i poprosić o kartkę i ołówek, gdyż miałam ochotę narysować tę fontannę.
-Hej. Co tam rysujesz? Jestem Julie. - odparłam, podając mu rękę.
-Cześć. Jestem Luke. Zafascynowała mnie ta przyroda. - odparł z uśmiechem.
-Mogłabym pożyczyć kartkę i coś do rysowania? - zapytałam.
-Jasne. - Podał mi kartkę, ja od razu podziękowałam i usiadłam niedaleko żeby mu nie przeszkadzać. Zaczęłam tworzyć. Muszę przyznać, że całkiem dobrze mi szło. Po jakimś czasie zapatrzyłam się w pewnie punkt i nagle nowo poznany chłopak oznajmił.
-Ładnie.- powiedział Luke.
-A dziękuję, Twój rysunek też.- powiedziałam z uśmiechem.
~Hejka. To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że komuś się spodoba i moja praca zostanie doceniona. Chciałam zrobić coś dla siebie i postanowiłam coś napisać. Czekam na komentarze, jeżeli coś jest nie tak przyjmę każda opinie.
Mile widziana będzie każda rada. Buźki ~
XOXO
