-Jesteś już gotowa? - zapytała mnie zniecierpliwiona Maya, moja jedyna przyjaciółka i jedyne oparcie.
-Prawie! - krzyknęłam.
-Pospiesz się! Autobus nam odjedzie.
-Pojedziemy taksówką.
-Nie mam kasy na taryfę! - oburzyła się.
-Ale ja mam. - wyszłam z pokoju. - Zapłacę.
-Kolejny raz będziesz mi coś stawiać. Ja tak nie mogę. A wiesz, że prędko ci nie oddam, bo spłacam mieszkanie i ledwo co starcza mi pieniędzy na wyżywienie.
-Już nie przesadzaj, nie musisz oddawać. - zarzuciłam na ramię torebkę. - To co, idziemy?
-Muszę! Jestem ci dużo dłużna.
-To umówmy się tak - ja ci będę pożyczać pieniądze, a ty zawsze przy mnie będziesz. Pasuje? - uśmiechnęłam się.
-Wiesz, że będę przy tobie nawet, kiedy nie będziesz mi ich pożyczać. - Maya otworzyła ramiona do uścisku.
Przytuliłam ją i wyszeptałam ciche "wiem".
-Dobra, dosyć tego cukrowania. Chodź, bo zanim my tam dojedziemy to zamkną klub.
-Ale jedziemy taksówką.
-Ugh, dobra! - Maya pociągnęła mnie za rękę.
***
Dobra Amber, wdech i wydech. To moja pierwsza impreza od czasu, kiedy zerwałam z Jamesem. Ale nie myślmy o tym. Przyszłam tu, żeby się wyluzować. To tylko jeden wieczór. Jedna noc...
-Długo jeszcze będziesz się zastanawiać? Wchodzimy?
-P-pewnie. - zająknęłam się. - Wchodzimy.
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Czułam spojrzenia wszystkich ludzi na sobie. Tymczasem każdy był zajęty swoim drinkiem i nikt nawet nie zwrócił na mnie uwagi.
-I co, jest tak źle? - zapytała mnie Maya.
Rozejrzałam się.
-Nie, trochę dziwnie. - opowiedziałam.
-Bo nigdy nie byłaś na takiej zabawie. Pózniej się przyzwyczaisz.
-Wszyscy piją. - zaznaczyłam z niesmakiem.
-Praktycznie to na tym polega. I na tańcu. My też będziemy pić.
-Nie mam zamiaru!
-Wyluzuj się, sztywniaro! Baw się. - zaśmiała się Maya i zniknęła gdzieś w tłumie.
Jako iż nie znam tego miejsca, i nie wiem gdzie jest toaleta, podeszłam do baru spytać się o to barmana.
-Przepraszam?! - krzyknęłam, patrząc się na mężczyznę stojącego za ladą.
-Nie ma za co! - powiedział.
Natrafiłam na typowego śmieszka. Ja chcę się tylko dowiedzieć, gdzie mogę załatwić swoje potrzeby fizjologiczne i poprawić makijaż.
-No bardzo śmieszne! Gdzie jest toaleta?
On jednak odszedł w poszukiwaniu kieliszków od wódki. Po prostu obsługa-cud!
-Czego szukasz księżniczko? - zapytał mnie chłopak w błękitnej koszuli.
-Szczęścia. A tak naprawdę to toalety. Wiesz może gdzie ją znajdę?
-Jeżeli chodzi o szczęście, to nie mam pojęcia. Szukasz może chłopaka? - zaśmiał się głośno chłopak. Jest nawet przystojny. Odwzajemniłam jego uśmiech.
-Na razie łazienki! Powiesz mi, gdzie ona się znajduje? - zapytałam po raz setny.
-Powiem, ale daj sobie postawić drinka! - przekomarzał się ze mną.
-Nie biorę cukiereczków od nieznajomych. - uśmiechnęłam się chamsko.
-Jakby wódka była cukierkiem, to dzieci dawno imprezowałyby na placu zabaw.
Kolejny zabawniś. Powie mi ktoś gdzie jest ta cholerna toaleta?!
-Powiem jasno - chce mi się siku. Więc jeżeli nie chcesz, żeby ta księżniczka, która siedzi przed tobą, miała zmoczoną sukienkę, to lepiej powiedz mi gdzie znajduje się toaleta.
-Uparta jesteś.
-Wiesz co? Nie fatyguj się, zapytam kogoś innego!
-Dobra, dobra! Jestem Ashton. A ty?
-Amber, i mogę wreszcie się odlać?
-Toaleta jest po prawo od wejścia.
-Dziękuje. - skrzywiłam się i zeszłam z krzesła. Ciekawie się zapowiada.
YOU ARE READING
Nieznajomy
Teen FictionNieznany: Ale dzisiaj zamiatałaś w tym klubie. Chciałabyś wyjść na kawę? Ja: Nie rozumiem. Z kim rozmawiam? Znamy się? *** 22-letnia Amber zapomniała o swojej smutnej przeszłości. O śmierci ojca, matce-alkoholiczce, br...
