Rozdział 1 "Kim jestem?"

38 4 0
                                        

*BIP...BIP....BIP*
No tak 6.00 trzeba wstać do szkoły. Od tygodnia nie czuję się dobrze. Coś, a raczej ktoś mnie trapi.
Wstałam szybko z łóżka i przeszłam do mojej białej toaletki w celu zrobienia lekkiego makijażu, potem wybrałam ubrania z garderoby i wyszykowałam sie do szkoły. Dziś zdecydowałam, iż ubiorę czarną bokserkę, białe spodnie z przetarciami na kolanach, a na ramiona zarzucę koszule w czerwono-czarną kratę. Moje blond włosy z niebieskimi pasemkami jak zwykle, nienagannie proste, opadały po ramionach aż do pasa. Całość razem z nowiuśkim kolczykiem w nosie i spiralą w uchu prezentowała się całkiem nieźle.
A właśnie jestem Blanka, mam 17 lat i niby cudowne życie. W szkole jestem otoczona mnóstwem "przyjaciółek" i chłopaków, zabiegających o moje względy. Tylko pytanie, czy ja na to zasługuje? Zapewne zapytacie dlaczego nie? Otóż jest jeden drobny drobiazg....Nie jestem zwykłą dziewczyną....Mam moc. Nie jest on dokładnie nazwana, ale śmieje się, że jest to "perfekcyjność". Chodzi o to, że czego sie nie tkne jest to idealne, wszyscy się tym zachwycają. Niby fajnie ale to dość męczące. I jeszcze praca.... Tak dobrze słyszeliście, pracuje. Nie jest to jednak zwykła wybrana przezemnie robota. Zajmuje się walką, dość nietypowe co nie? A jakby tego było mało, powiem wam, że walcze z postaciami cienia czyli wilkołakami, wampirami, czarownikami i elfami. Na codzień zwykly człowiek ich nie widzi pomimo, że chodzą tymi samymi chodnikami, mieszkaja w tych samych blokach. Maskują się, lecz nadal są bardzo niebezpieczni. Na szczęście nie jestem jedyna. Tworzymy tajną organizacje, a nazywamy sie "Fortem" moja rodzina siedzi w tym od lat. Macer'owie są bardzo cenionym rodem, zarządzamy siedzibą w Miami. Stąd i ja w tym wszystkim. Lubiłam to jednak ogromnie. Dzięki treningom miałam świetną figurę i mięśnie większe od nie jedenego chłopaka, byłam zwinna i sprytna, a inteligencja mi tylko pomagała. Jestem urodzonym strategiem, lecz rewelacyjnie radze sobie na polu walki.
Wyszłam na autobus, była już 7.00. Na przystanku ani w drodze do szkoły nie spotkałam nikogo ciekawego. Jednak po wejściu do szkoły i zostawieniu rzeczy w mojej szafce zobaczyłam Jego. Jak zawsze szedł z kumplami, jednak gdy tylko mnie zobaczył podszedł do mnie z uśmiechem na ustach, przytulil mnie i lekko przejechał wierzchem dłoni po moim prawie białym policzku (pomimo strasznie jasnej karnacji nie miałam problemów ani z czerwienieniem sie, ani z piegami i chwała Bogu), złapał mnie za ręke i zaprowadził w nasze miejsce, na ławkę pod głównymi schodami. Nikt tam zazwyczaj nie przychodził, więc mieliśmy troche prywatności. Chłopak o którym mówie to Natan, jest odemnie dwa lata starszy i ma krótkie blond włosy, cudowne błękitne oczy oraz cudowny uśmiech.
Kiedy dotarliśmy na miejsce ja jak zwykle usiadłam, a on położył się na moich kolanach. Śmiałam się, że jest niczym słodki szczeniaczek, bo uwielbia gdy głaszcze się go po głowie i mizia za uchem. Tak strasznie lubiłam patrzeć na jego twarz kiedy tak leżał i zachwycony wtulał sie w moje kolana. Wszystko co dobre jednak szybko sie kończy, zadzwonił dzwonek na lekcje, rozstaliśmy się i oboje z uśmiechem na ustach poszliśmy na zajęcia.
Lekcje minęły mi szybko i jak codzień popędziłam na hale treningową Fortów. Oczywiście wolałabym zaczekać na Natana i iść z nim na przystanek... Ale jak sie nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. To wkońcu moja praca, mój obowiązek. W akademii zaczynał się nowy rok szkoleniowy. Pomimo tego, iż powinnam być dopiero na drugim roku, ja byłam już na czwartym i ostatnim (dzięki mamo za ograniczenie mojego dzieciństwa przez naukę, treningi i ciągłe przesiadywanie w akademi) no cóż mówi się trudno. Dzięki temu, że byłam mimo młodego wieku, niezwykle wysportowana, moim zadaniem było prowadzenie zajęć dla pierwszo i drugorocznych. Podobno do pomocy mieli mi przydzielić jakiegoś nowego chłopaka, ciekawe kto to będzi i czy ma jakiekolwiek o tym pojecie, bo ja go uczyć nie zamierzam.
Dotarwszy na miejsce weszłam do szatni i przebrałam się w typowy strój treningowy, czyli czarny top i zwężane czarne dresy. Zwązałam moje długie włosy w wysoki kucyki ruszyłam na hale, gdzie już czekali na mnie świeży kadeci. Nie oni przykuli moją uwage, bo na środku stał On, nikt inny tylko Natan. Co on tu robi, przecież nie powinno go tu być, to tajne miejsce. Jeszcze mnie nie widział. Może uda mi sie po cichu odejść i zapytać mamę o co chodzi. Jednak nie udało się, chłopak szybko mnie zobaczył i podbiegł w moją strone przytulając się. Kiedy już miałam otworzyć usta i zapytać co on tutaj robi, do pomieszczenia wszedł nikt inny niż moja mamusia, wręcz idealne wyczucie czasu. Nim zdąrzyłam mrugnąć mama już przemawiała
-Moi drodzy, w tym roku wasze treningi będą prowadziły dwie osoby. Moja córka Blanka i nowy w Miami Natan. Najlepszy w Europie Fortem. Z takimi trenerami napewno wiele się nauczycie i pogromicie wiele postaci cienia. Powodzenia! Następnie zwróciła się do nas
- Wierze, że dacie sobie radę, ja musze wracać do pracy. Opuściła pomieszczenie.
Nie widząc innego wyjścia rozpoczęłam trening.

LustroWhere stories live. Discover now