1 | Nienawiść

13 0 0
                                        

Nadal pamiętam to zabójstwo. Nie mogę o nim zapomnieć, nie mogę... [...]

Podkradłem się do jego domu. Cicho otworzyłem drzwi, aby zobaczyć czy ktoś w nim jest. Słyszałem jakieś wrzaski...? Szybko wbiegłem za próg pokoju żeby zobaczyć co się dzieje. - Witam, drogi Alexandrze - zaśmiał się głośno - Wiesz co Cię tu czeka, prawda?

Wiedziałem co ma na myśli. Śmierć. Już ruszył nożem w moim kierunku lecz byłem szybszy, zblokowałem jego nóż, z mojej kieszeni wyjąłem swój i dźgnąłem go w okolicy klatki piersiowej. Po 5 sekundach akcji, nie wiedziałem co się stało - C-Czemu t-to zrobiłeś? - powiedział chrypliwie Jeff - Tylko proszę, zabij Jane, proszę... -

To były jego ostatnie słowa. Szybko wybiegłem z jego chałupy i ruszyłem w kierunku mojego domu. - C-Co się ze mną dzieje? - myślę - Zabić Jane? Ją? W sumie to nie mam wyboru - westchnąłem.

Wiedziałem gdzie jest, mieszkała niedaleko dużego klifu. Idąc tam kręciłem i robiłem różne triki moim nożem motylkowym... [...]

Byłem już przed tym domem. Serce biło mi jak szalone. Ostatni raz westchnąłem - Dam radę... - mówiłem w nadziei.

Drzwi były zamknięte. Wyważyłem je z całej siły i poleciały na drugi koniec korytarza. Skradając się po korytarzu wszedłem do pierwszego pokoju. Było tam bardzo ciemno, i ściany w krwi. Nagle poczułem dłoń na moich ustach. To była ONA. - Czemu zabiłeś Jeffa?! To było moje zadanie. A teraz w zamian będziesz cierpieć tak jak Ja. Aż umrzesz. - zaczęła mnie ciąć po brzuchu. Ból był nie do opisania. Nie miałem siły nawet krzyczeć. Po kilkunastu cięciach puściła mnie i powiedziała - Do zobaczenia... jak przeżyjesz. - chrypnęła i wyszła z pokoju. Straciłem przytomność. [...]

Obudziłem się w szpitalu. Podobno gdy nie byłem przytomny podpaliła mnie. Byłem cały zabandażowany od stóp do głów.

Wtedy przyszła pielęgniarka i zapytałem jej co się stało - Zrobił się pożar na drugim końcu miasta niedaleko klifu - mówiła - I tam cię znaleźliśmy; nieprzytomnego, całe ciało miałeś w zwęglonym kolorze. - Daj mi lustro - powiedziałem - Alexandrze, nie wiem, czy to jest dobry pom - DAJ MI LUSTRO - powiedziałem groźnie.

I to co w nim zobaczyłem, zniszczyło moje życie. Lustro spadło mi z rąk i zbiło się. Miałem całą białą twarz, ręce miałem w kolorze węgla.

I wtedy przyszła ta dziewczyna... [...]

- Nic Ci się nie stało?! - powiedziała z łzami na twarzy - Kto Ci to zrobił?! - wykrzyknęła - J-Ja... - I tu chrząknąłem ponieważ nie mogłem mówić. Bolało jak mówiłem. Wtedy przyszedł listonosz z jakąś czarną paczką - Alexander Ickbar, jest tu ktoś taki? - powiedział - J-Ja j-jestem... powiedziałem.

Wtedy listonosz wręczył mi tą paczkę i poprosiłem żeby wszyscy wyszli. Tak na chwilę, chciałem pobyć sam... [...]

Wtedy otworzyłem tą paczkę, i zobaczyłem tam... notatkę. Pisało na niej: "Cześć, to ja, Jane. Przepraszam za ten incydent, no ale nie mogłam się powstrzymać. Hahahahah... Chciałam Ci tylko przekazać że już mnie nie znajdziesz. Nie musisz szykować zemsty.

~Jane "

- C-Co? - pomyślałem - Muszę zaplanować zemstę i ją znaleźć. Inaczej będzie ranić, albo też zabijać inne osoby. Tak jak i mnie... [...]

*

*

Po miesiącu wyszedłem ze szpitala. Nadal tak okropnie wyglądałem. Miałem na sobie czerwono-czarną koszulę, ciemne, prawie niezauważalne włosy, no i tą twarz której nienawidziłem.

- Skoro planuję zemstę, muszę się jakoś nazwać... tak żeby nikt mnie nie rozpoznał... - myślałem - ...już wiem! Nazwę się Alex The Killer.

*

*

Wszedłem do domu, i zobaczyłem notatkę. - O, od Katherine. Zobaczmy, co napisała. - "Witaj Alexandrze,

Chciałbyś może pójść na ostatnie piętro tego budynku w centrum? Mam tam niespodziankę.

~Katherine"

*

Niespodziankę? Cóż, zajadę tam... [...]

Nadal zastanawiałem się, dlaczego na ostatnie piętro budynku, przecież to bardzo wysoko. - Dobra, teraz tylko wjechać windą na górę.

Była około godzina 19:43. Gdy wjechałem na ostatnie piętro, zobaczyłem Katherine. Podbiegłem do niej. - O, tak szybko? - zapytała - No jasne, czemu miałbym czekać? - powiedziałem - I co z tą niespodz

- Widzę że teraz jest was dwoje... to lepiej... - chrząknęła.

O NIE. TO BYŁA ONA. JANE. Wyciągnęła pistolet, załadowała go i celowała w nas.

- Kto się poświęci? - śmiejąc się głośno zapytała - No kto?

Katherine powiedziała: - Nie, proszę...

-Jeżeli mamy zginąć, to oboje - powiedziałem, po czym przytuliłem ją. Staliśmy na krawędzi budynku. Pochyliłem się w lewo. Spadliśmy... [...]

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jul 24, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

CreepyremixWhere stories live. Discover now