Prolog

193 15 1
                                        

Powietrze drżało od głosów, przepełnionych mocą demonicznego języka. Pentagram stanął w płomieniach i postacie drgnęły z zaskoczenia, jednak nie puściły swoich rąk. Nie można było zerwać więzi.

Jeden z nich zaczął śpiewać coś w gardłowym języku. Z pewnością nie były to słowa pochodzące ze świata ludzi. Zerwał się potężny wiatr, szarpał ich ubraniami, drzewa trzeszczały. Nagle jakaś gałąź złamała się i spadła trzy metry od pentagramu.

  Przerwij to, Aiden! To miała być tylko zabawa!

  Nie zrywajcie kręgu!  krzyknął chłopak nazwany Aidenem, a potem wrzasnął:  ikh bafel dir farmogn Rosalye.

Nagle wszystko ucichło. Nastolatkowie rozglądali się na około zdezorientowani i przestraszeni.

  Możecie się już puścić. Nie udało się. Uciekł nam – powiedział Aiden.

  Co to było? Chciałeś nas zabić?

 – To miało być fajne!

  O mało nie zginęliśmy! Spadam stąd.

Jedynie jedna osoba nie wyrażała swoich emocji. Stała tam, gdzie wcześniej, u szczytu jednego z ramion. Jej oczy były czarne jak noc, a w koszulce miała wypaloną dziurę, która odsłaniała mały pentagram.

Jej usta wygięły się w triumfalnym uśmiechu, a potem zemdlała.

BliznaHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora