Inscenizacja śmierci

1.7K 58 44
                                        

Piękno jest wszystkim, wszystko jest pięknem. Zło i dobro też są piękne na swój sposób. Ale w tej historii nie mają żadnego znaczenia.
Krocząc ulicami miasta czuł że mury budynków obok których przechodził będą inspiracją do stworzenia wspaniałej sztuki - wpatrywał się w nie przy każdym kroku. Szczeliny między cegłami, gdzieniegdzie stare okiennice. Nigdzie nie widział Hextechowych wstawek, żadnych dodatków, sama stara, przepiękna architektura. Mimo że w tym mieście codziennie przelewano krew wielu ludzi miało swój pociągający klimat.
Jutro odbędzie się tu przedstawienie.
Inscenizację zaczął układać bez aktorów. Cóż, sami aktorzy będą bez kwestii mówionych - Khada Jhin w swoich przedstawieniach ukazuje piękno innego bohatera.
Mimo iż się stara to w każdym przedstawieniu odgrywa rolę poboczną. Jako towarzysz śmierci tworzy spektakle godne obejrzenia, o ile wie się że jest się bezpiecznym.
Na scenę wybrał podwyższony plac z trzech stron otoczony budynkami a po bokach zwieńczony schodami. Jakby architekt wiedział że kiedyś się tu zjawi. Swoją drogą po Noxusie można by się spodziewać że architekt był ślepy lub wcale go nie było.
Mimo to Jhinowi konstrukcje te wydawały się przepiękne. Jedynie miedziana rynna zwisająca z jednego z dachów zdawała się psuć atmosferę.
Szept, moment - Rynna zniszczona leży na "scenie".
Ten rekwizyt od początku zdawał się być uniwersalny.
Kiedy planował kolejne etapy swojego przedstawienia usłyszał czyjeś kroki.
Straże Noxusu.
Licząc do czterech założył maskę. Na taką okazję czekał.
Kiedy Strażnicy wyszli zza rogu starego nieotwieranego już browaru jeden z nich zobaczył na ziemi zamknięty pakunek.
Niewiedząc co to takiego podeszli bliżej. Było ich trzech. Niedoskonały scenariusz.
Jeden stawiając krok uaktywnił lotosową pułapkę, spadający z jednego z niższych dachów granat trafił jednego z nich w głowę i spadł na ziemię tworząc dymną zasłonę a razem z pułapką - Zabójczą kompozycję.
Jako że jeden z nich wpadł w dziwne sidła a drugi został ogłuszony przez granat, ostatni strażnik nie tracąc zimnej krwi wyjął broń i chciał wszcząć alarm. Nie, to nie będzie szczęśliwe zakończenie.
Raz - Strażnik padł, w ostatnim momencie swego życia zauważając maskę.
Dwa - Drugi z nich, ten w sidłach starał się obudzić trzeciego. Teraz na nim leży.
Zanim powiedział trzy, Jhin zszedł z dachu i ocucił trzecią ofiarę.
- Macie koszmarne stroje. Dobrze że spotkaliście mnie. Czerwień dodaje uroku.
Trzy. Wartownik leży na ziemi z grymasem bólu na twarzy i kulką we łbie.
Jutro powie cztery. Stan przygotowań jest idealny - Scena przygotowana, trupy to reklama. Nigdy nie pisał scenariuszy, pomysły zrodzone przez emocje nie są zaburzane przez logikę - przez to najlepsze.
Wracając do karczmy w której noclegował a raczej do okna swojego pokoju zauważył coś jeszcze, czego nie zauważył rano gdy tu dotarł.
Na murze ogłoszeniowym naprzeciw karczmy wisiał ogromny plakat i przez swoją nieuwagę aż był na siebie zły. Na plakacie widniała scena. Nie wierzył własnym oczom - Scena przez niego wybrana jutro miała być przygotowana do spektaklu. Był podniecony i jednocześnie wściekły - któż mógł oprócz niego planować występ?! Oprócz tego to nie jego wprawne oko odnalazło idealne miejsce na scenę - to faktycznie była scena. Ale gdzie miejsca na widownię? Wydawało mu się że dachy po których się wspinał nie nadawały się do oglądania przedstawienia. Ale w końcu to Noxus.
Wszystko to stało się nieważne gdy zobaczył kto będzie jutro odgrywał na scenie akty śmierci.
Khada Jhin tej nocy nie przespał. Przygotowywał idealny scenariusz dla jutrzejszego wydarzenia. Był tak podekscytowany że nie wiedział z jaką myślą zasnąć - czy cieszyć się że trafiła się taka okazja, czy też rozmyślać nad rozwiązaniami i dać się zjeść tremie która go niezywkle motywuje. Kochał to uczucie, tak jak kochał teatr i swoją sztukę. Obiecał sobie że będzie tworzył dopóki będzie żył, lub do czasu gdy nie złapią go drugi raz.
Jednak nawet w więzieniu czuł że ludzie ograniczają się co do form przedstawiania piękna. Jutro miał spotkać się z artystą swojej rangi, lecz wiedział że jego sztuka znacząco różni się od tamtego zapatrzonego w siebie idioty. Nie mógł mu odmówić talentu do tego co robił ale czuł że nie robił tego dla dobra ogółu lecz dla własnej korzyści.
Co z tego że działalność Jhina także nie ratowała świata. Dla dobra piękna wszystko.

SpektaklDonde viven las historias. Descúbrelo ahora