Rozdział 1

82 4 6
                                        

-Issobel ?
Moja mama jak zwykle weszła do pokoju bez pytania.

-Co ?

Odpowiedziałam z wyczuwalną irytacją.

-Hailey dzwoni.

Mówiąc to podała mi telefon.Zamiast odebrać włączyłam klawiaturę i zaczęłam pisać.

Do:Hailey >:(
Czego znowu ode mnie chcesz ?!

Od:Hailey>:(
Po pierwsze chciałam cie zapytać czy jutro idziesz do szkoły. Po drugie czemu jesteś na mnie zła ?

I jak zwykle udaje że nic nie wie !

Do:Hailey >:(
Umm ... Niech pomyśle może dlatego że całowałaś Kacpra !!!???

Kacper był moim bratem. Był o 9 miesięcy młodszy i zawsze dogadywał się z Hailey ale jednak zabolało mnie to jak przyłapałam ich całujących się pod schodami w szkole. Od tamtej pory nie odezwałam się przez całe ferie a przed nimi starałam się jej unikać. Z Kacprem też za dużo nie gadałam.

Od: Hailey >:(
To on mnie całował !!!

Do: Hailey>:(
Ale to niezmienia faktu że to mój brat !!!

Od:Hailey >:(
No prosze nie gniewaj sie .To sie nie powtórzy . Obiecuje !!!

Miałam już dość tej kłótni więc zmieniłam buźkę do Hailey i postanowiłam to zakończyć.

Do:Hailey :>
Okej już dobrze ale nie zbliżaj się do Kacpra !!! Juro pogadamy Bajo .

Wyłączyłam telefon i odłożyłam go na półkę. Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej była 18.37.

Wzięłam z szafy bieliznę oraz pidżamę po czym udałam się do łazienki. Po wzięciu ciepłego prysznica zerknęłam do lustra aby rozczesać mokre włosy. Jak zwykle zapatrzyłem się w lustro patrząc z niedowierzaniem iż jestem aż tak okropnie brzydka. Miałam trawiasto zielone oczy,czarne lekko falowanie włosy opadające mi na barki i do tego byłam gruba nie dużo ale byłam.

Jak najszybciej rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki udając się do kuchni po kolacje czyli nieszczęsne jabłko.Gdy tylko weszłam do kuchni na wysepce ujrzałam karteczkę. Podniosłam ją na wysokość oczu i przeczytałam:

Musiałam jechać pilnie do pracy będę jutro wieczorem.Kocham was.
Mama

Nie dziwiłam się bo z zawodu była opiekunką do dzieci i bardzo często gdzieś wyjeżdżała. Czasami nawet na tydzień! Już nawet zdążyłam się przyzwyczaić do towarzystwa mojego brata i przyrodniej siostry.

Często pod nieobecność mamy Jade  urządzała imprezy lub zapraszała Toma. Tom był jej chłopakiem o dziwo znosił jej humory z uśmiechem na ustach. Za co go podziwiłam. Poza tym był bardzo miły i często ze mną rozmawiał o wszystkim bo wiedziałam że można mu ufać.

Kacper zawsze zamykał się w pokoju i grał na konsoli. Ja za to zapraszałam moje najlepsze przyjaciółki Hailey i Lily. Czasem spędzałam czas sama lub gadałam z Tomem. Kiedyś czas spędzałam z Andru ale wszytko się zmieniło. Był jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole a ze wszystkich dziewczyn wybrał mnie. Nigdy nie wiedziałam dlaczego. Lecz póżniej coś się zmieniło zaczął flirtować z każdą jaką zobaczył więc go rzuciłam ale on nadal nie daje mi spokoju. Czasem przychodzi pod moje i patrzy w nie godzinami. Od jakiegoś czasu mnie już nie nachodził ale ja nadal się boje.

Z zamyślenia wyrwał mnie widok Jade.

-Zrób mi kolacje-powiedziała do Toma on westchną i ruszył w stronę lodówki.Teraz jej wzrok utkwił na mojej osobie.Uśmiechnęła się fałszywie i wzięła do ręki mój telefon. Odblokowała go i widziałam jak wystukiwała coś na klawiaturze. Ze strachem przyglądałam się jej czynom.Po chwili usłyszałam dźwięk wysłanej wiadomości.Jade odłożyła mój telefon a na jej twarz wpłyną szyderczy uśmieszek gdy tylko opuściła kuchnie chwyciłam telefon i ze strachem przejrzałam wiadomość. Byłam pozytywnie zaskoczona esemesem siostry ponieważ zaprosiła moje przyjaciółki.

Czekałam na nie 15 minut po czym zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Hailey oraz Lily. Zaprosiłam je do środka po czym zamknęły mnie w szczelnym uścisku. Zdjeły buty i udałyśmy się do pokoju na piętrze. Usiadłyśmy na łużku i zaczęłyśmy plotkować ponieważ była niedziela czyli ostatni dzień ferii zimowych a my nie widziałyśmy się od dwóch tygodni. Wyjęłam z szafy ciastka i rozmawiałyśmy tak do 22.47 kiedy to postanowiły już udać się do domów.

Po zamknięciu drzwi ujrzałam Jade opartą o ścianę. Z jej twarzy nie schodził uśmiech.Spojrzałam na nią podejrzliwie co dziewczyna natychmiast to zauważyła i wybuchnęła śmiechem.

-Co tak patrzysz powinnaś mi podziękować za to że je zaprosiłam a nie krzywo na mnie patrzeć-odpowiedziała nadal się uśmiechając.

-Dzięki? Ale czemu je zaprosiłaś?-poczułam się dziwnie bo takie zachowanie nie było do niej podobne.

-Ostatnio chodziłaś taka smutna i zamyślona. Więc stwierdziłam że wieczór z przyjaciółkami ci się przyda- oczy niemal wyskoczyły mi z orbit ponieważ jej zachowanie w tym momencie osiągnęło szczyt dziwaczności-No nie patrz tak to był pomysł Toma.-uśmiechnęła się a ja momentalnie zrozumiałam całą te niezrozumiałą sytuacje.

Jade poszła w stronę swojego pokoju i słyszałam jak śmiała się po drodze. Stałam tam jak wryta lecz po chwili ruszyłam schodami w górę. Weszłam do swojego pokoju po czym położyłam się do łóżka i natychmiast zasnęłam. Ten dzień mnie wykończył.

Zielone oczyWhere stories live. Discover now