Przekroczyłam próg mojej szkoły. Ahh liceum. Idąc korytarzem widziałam pełno uśmiechniętych ludzi. Za oknami szkoły świeciło słońce. Dzisiejszego dnia było bardzo ciepło jak na początek wiosny.
Chyba byłam jedną osobą w tym budynku, która nie cieszyła się tym słonecznym dniem. Ja mimo upałów musiałam nosić długie swetry czy bluzy żeby ukryć mój problem. Było to uciążliwe, ale sama na to zapracowalam.
Naciągnęłam rękawy swetra i ruszyłam do klasy.
Zaczynałam matematyką. Jak zawsze usiadłam w mojej ławce- przedostatnia przy oknie.
Moja klasa nie była aż taka zła, pomijając kilka pustych blondynek.
Siedziałam i słuchałam nauczycielki, która gadała o jakimś projekcie. Miała łączyć nas w pary. Westchnęłam cicho bo zazwyczaj ja wszystko robiłam sama. W ciszy czekałam aż mnie do kogoś przydzieli.
-LIAM! - wrzasnela nauczycielka gdy chciała przydzielić liama do kogoś z klasy.
Liam był przystojnym chłopakiem, który miał powodzenie u dziewczyn i zdawał sobie z tego sprawę. Gadałam z nim parę razy ale nic więcej.
Chłopak był w trakcie rozmowy ze swoim przyjacielem- Andym.
-przepraszam panią- powiedział szybko i spojrzał na nauczycielkę.
-ty i Sydney- powiedziała i wskazała na mnie.
Spojrzałam zaskoczona na nauczycielkę. Westchnęłam, wiedziałam,że to będzie trudna współpraca.
-ze słucham? ja mam być z Sydney?- spytał.
-tak ty i Sydney, projekt do końca przyszłego tygodnia- powiedziała i wróciła do łączenia innych osób w pary.
Wiedziałam, że tak będzie. Przecież każdy nie chciał się ze mną zadawać. Spojrzałam na Liama ten uśmiechnął się do mnie. Miał oniesmielajacy uśmiech, który zarażał wszystkich. Mimowolnie uśmiechnęłam się lekko i spuściłam wzrok zawstydzona.
Reszta lekcji minęła mi szybko. Na dzwonek spakowalam książki i wyszłam z klasy. Zauważyłam go stojącego przy szafkach. Patrzył coś w swoim telefonie. Wzięłam głęboki wdech, naciągnęłam rękawy swetra i ruszyłam w jego stronę.
-cześć Liam... ja w sprawie tego naszego projektu- uśmiechnęłam się miło i spojrzałam niepewnie na niego.
-witaj Sydney- zamruczał i zbliżył się do mnie o krok- słucham skarbie... - uśmiechnął się tak pięknie i znów do mnie zbliżył.
Dzieliło nas tylko kilka centymetrów. Liam był znany z tego, że był szarmancki i oniesmielal wszystkie dziewczyny. Zareagowałam dokładnie tak jak każda, a może nawet gorzej. Stojąc tak przed nim zarumieniona i oniesmielona nie mogłam wydukac z siebie słowa. Każda na moim miejscu by skakała z radości, ale nie ja...
-bo ja... ja chciałam ci powiedzieć... ze...-próbowałam powiedzieć jedno pełne zdanie- "hej liam wpadnij do mnie, zrobimy projekt a nie to ja za nas zrobie projekt!" ale nie mogłam. nie należę do tych odważnych. On się tylko zaśmiał na co ja się zawstydzilam. Odsunął się i dopiero wtedy uniosłam na niego wzrok.
Musiałam dość dużo unieść głowę by patrzeć mu w oczy. Cóż ja niestety do wysokich nie należę.
Stałam tak i patrzyłam w jego brązowe oczy. Mówiła wam, że są piękne? Nie? to teraz mówię. Patrząc tak na niego uświadomiłam sobie, że on jest kimś, a ja nie. Poczułam smutek w sercu. Norma u mnie.
-no to może wpadnij do mnie? albo ja do ciebie... jak ci pasuje- udało mi się w końcu powiedzieć.
-ee to może ja do ciebie przyjdę co? będę dzisiaj po szkole tylko podaj mi adres- powiedział szybko i spojrzał w lewo.
Popatrzyłam w tym samym kierunku co on i zauważyłam jego kolegów idących w naszą stronę. Oczywiście! Nie chciał się ze mną pokazywać, norma. Przelknelam ślinę i poczułam łzy zbierające się w mich oczach. Zacisnelam szczękę nie chcąc się rozplakac.
-jasne trzymaj - podałam mu karteczkę z moich adresem- ja juz nie będę ci wstydu przy kolegach robić - wydusilam z siebie i czym prędzej odeszłam od niego wychodząc ze szkoły. Słyszałam go jak mnie wołał ale nie zatrzymałam się, chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu...
YOU ARE READING
you are my rescue | l.p.
FanfictionNieśmiała, z problemami, nie wzbudzająca zbytniej uwagi wśród rówieśników, nastoletnia Sydney Johnson w końcu zacznie się uśmiechać i znajdzie swoją miłość. Przystojny, mający powodzenie u dziewcząt, z ciągłym dobrym humorem Liam Payne odnajdzie swą...
