Szczerze powiedziawszy dużo się u mnie pozmieniało. Przestaje brać pod uwagę zdanie innych i chyba w końcu , żyje tak jak ja chce. Lecz niestety, życie. Życie samo w sobie stawia wiele przeszkód , trzeba je zgrabnie pokonywać tylko dlaczego akurat teraz kiedy zmieniam wszystko , nastawienie do ludzi , charakter czy marzenia nie daje sobie z nimi rady. Dziwne w tym wszystkim jest to ze z najcięższymi zadaniami sobie świetnie radzę , a te najłatwiejsze Powalają mnie na łopatki. Teraz kiedy jestem na rozdrożu życiowym wszystko się zmienia , a przede wszystkim ja. Większość osób mówi że zmieniłam się na gorsze. Ale co to tak na prawdę znaczy? Wg mnie to że przestałam robić rzeczy które oni ode mnie oczekiwali. A stracenie tak zwanego "pachołka" jest bolesne . Przestaje lubić ludzi. A w ręcz przeszkadzają mi. Nienawiść jaką do niektórych pałam jest zgubna. Ale cóż mam zrobić? . Przyjaciele.. Ech mam ich już tak nie wiele. I przestaje odróżniać kto nim jest a kto był. Ludzie ranią , ranią tak cholernie mocno, a po co? By mieć satysfakcję? Czy może zwykłą ludzką świadomość. Karmią się czyimś nieszczęściem ale przecież prosto w oczy to nikt się nie przyzna, nie piśnie nawet słówka. Fałszywość jest plagą w naszych czasach. Epidemią czegoś podobnego do "cholery" szkoda tylko że na to się nie umiera. Nauczka gwarantowana co? Nie lubię a także nie rozumiem fałszywych ludzi. Nie wiem może wynika to z mojego charakteru Ale wole znać najgorszą prawdę niż najlepsze kłamstwo i nie wyobrażam sobie nie być lojalnym wobec drugiej osoby.
Szczerze powiedziawszy przestaje mieć chyba marzenia. A człowiek bez marzeń podobno nie morze istnieć. I chyba już nie istnieje , moja dusza umiera i przestaje mieć sile do walki, do jakiej kol wiek walki. Czuje się pusta . Jak wielka bańka mydlana , nawet nie wyobrażasz sobie jak człowiek może być samotny gdy wokół pełno osób. Niby wszyscy chcą mi pomóc , lecz .ech. Lecz chyba nikt nie potrafi. Stałam sie maszyną do pomagania innym , tak jak wcześniej szkoda ze nikt nie chce albo nie umie mi pomoc. Nie chce przed śmiercią odkryć że nie umiałam żyć , lecz nie umiem. Ten epizod zwany życiem zawsze kojarzony jest z szczęściem, tak ale tylko kojarzony i chyba w filmach. A najgorsze są wieczory. Kiedy siedzisz sam i nagle wszystkie smutki, żale czy rozterki atakują cie z podwojoną siłą a ty nic nie możesz zrobić . Musisz stawić im czoła , i nie wiadomo ile byś chciał jak bardzo się starasz- przegrasz , zawsze przegrasz. W naszych czasach od razu jesteś na straconej pozycji Lecz nie złamie się, przeżyje do końca swoich dni. Nie poddam się. Przynajmniej taką mam nadzieje.
ESTÁS LEYENDO
Z pamiętnika samobójcy
Novela JuvenilKażdy z nas ma tak, że gdy w życiu wyjdzie na prostą czy zacznie mu się w końcu układać to coś musi się spieprzyć. Lecz co się stanie gdy przeszłość, odgrodzona grubą kreską zacznie się wkradać do tego ,,nowego", ..lepszego życia". Czy Megan poradz...
