Razem Na Zawsze

11 0 0
                                        


Po szkole jak codziennie spotkałem się z moją ukochaną Niną w parku. Nie wyobrażałem sobie bez niej życia, ona była dla mnie całym światem. Myślami jestem cały czas przy niej.  Niestety dostałem sms od Niny, że nie może przyjść, ponieważ stało się cos przykrego dla niej. Przestraszyłem się bardzo więc postanowiłem, że pojadę do jej domu aby sprawdzić co się stało. Niestety nikogo nie zastałem. Postanowiłem, że zadzwonię do nie i zapytam się co się stało. Nina nie odbierała przez dwa dni. Bałem się o nią, że coś się stało. Smutny i przygnębiony poszedłem do domu.  Po powrocie do domu moja mama zauważyła, ze jest coś ze mną nie tak

- Lukas co się stało, że jesteś taki przygnębiony?
- Nic mamo, po prostu miałem dzisiaj słaby dzień.
- Dobrze, każdemu się czasami zdarza. Jak zgłodniejesz to zejdź na dół to nałożę Ci obiadu.
- Dobrze mamo, dziękuję.

Rozebrałem się i szybko wbiegłem do góry do swojego pokoju. Tam włączyłem sobie głośno muzykę Nirvany i położyłem się. Wspominałem dobre chwilę z Niną, kiedy to byliśmy szczęśliwy razem.

Nagle zauważyłem, że dzwoni Nina. Byłem bardzo ucieszony, że wreszcie będę mógł porozmawiać z Niną!

- Nina? Jeju tak się martwiłem. Co się dzieje?

- Lukas proszę cię, to nie jest rozmowa na telefon. Przyjedź do parku a tam wszystko Ci opowiem.
-  Dobrze, już się ubieram i jadę.
- Okej czekam - powiedziała Nina z smutnym głosem.
Ubrałem się i szybko wybiegłem na autobus. Dobrze, że chociaż jaki właśnie jechał.
Wsiadłem i jechałem bardzo zniecierpliwiony i przestraszony. Dojechałem. Ruszyłem szybkim krokiem do parku, aby spotkać się z Niną. Siedziała ona na naszej ławce bardzo smutna.

- Nina skarbie, co Ci się dzieje? Ktoś ciebie skrzywdził? - powiedział Lukas z przestraszonym głosem

- Nikt mnie nie skrzywdził. Moja mama jest w złym stanie. Wczoraj wieczorem zabrało ją pogotowie i właśnie ją operują. Dostałam informację, że może tego nie przeżyć.

- Nina skarbie, będzie wszystko dobrze. Nie martw się. Operacja się uda, uwierz mi.
- Mam taką nadzieję. Posiedzisz tutaj ze mną?

- Jeszcze się pytasz? Jasne, że zostanę. Nawet nie miałem zamiaru zostawić ciebie samej.
Po godzinie zadzwonił telefon z szpitala abyśmy przyjechali. Od razu zeskoczyliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę szpitala, który tak na prawdę nie był daleko, położony od parku.

Kiedy weszliśmy byliśmy przestraszani, że coś się stało z mamą. Poszliśmy do biura pana, który operował moją mamę.

- Panie Doktorze, moja mama żyje? - zapytała się z drżącym głosem.

- Niestety, ale twoja mama nie żyje.
Nina nie chcą słuchać już tego co mówi doktor uciekła z tamtą i pobiegła z powrotem do parku. Oczywiście ja od razu pobiegłem za nią, ponieważ nie mogę jej teraz zostawić w takiej sytuacji jaką ją spotkała.  Kiedy przybiegłem do niej była cała roztrzęsiona i przygnębiona z powodu straty swojej mamy.

- Kochanie, spokojnie! Będzie wszystko będzie dobrze! Obiecuję Ci, że zajmę się tobą!

- PRZESTAŃ! NIC NIE BĘDZIE DOBRZE! ODESZŁA MOJA MAMA! MAM TEGO ŻYCIA SERDECZNIE DOSYĆ.
Po tym Nina pobiegła do swojego domu. Nie chciała abym szedł za nią więc wróciłem do swojego domu. Po wejściu do domu nie odzywałem się w ogóle. Byłem zbyt przybity tym, że moją ukochana spotkała taka sytuacja.  Minął tydzień. Próbowałem się dodzwaniać do Niny ale niestety nic z tego. W ogóle nie chciała odbierać ode mnie telefonu. Ale nagle telefon sam zadzwonił. Z radością popatrzałem na telefon i była to Nina.

- Nina?
- Tak to ja, Chciałam ciebie przeprosić.

- Ale nic się nie stało. Rozumiem twoje zachowanie.

- Za 5 godzin jest pogrzeb mojej mamy. Przyjdziesz?

- Jasne, zaraz ubiorą garnitur i przyjdę do ciebie.

Tak jak powiedziałem, tak zrobiłem. Wskoczyłem w garnitur i od razu wyruszyłem na akacjową pod dom Niny.

Wyruszyliśmy razem na pogrzeb. Nina cały czas opłakiwała swoją matkę. Kiedy zakopywali trumnę nagle Nina upadła. Nikt nie wiedział co się dzieje, więc od razu zadzwoniłem po lekarza. Od razu przyjechali i zabrali Ninę ze sobą. Oczywiście pojechałem razem z nią.  Zrobili jej badania i okazało się, że ma wadę serca. I potrzębuję natychmiastowego przeszczepu. Jeśli nie znajdzie się dla niej serce to niestety ale Nina umrze.

Perspektywa Niny: Minęły dwa tygodnie. Byłam po przeszczepie serca. Byłam ucieszona tym, że wreszcie będę mogła wyjść i zobaczyć mojego kochana Lukasa, który ani razu mnie nie odwiedził. To był chyba jedyny powód, z którego byłam smutna. Ale nic. Od razu pojechałam do domu Lukasa. Niestety ale nikogo tam nie było. Więc pobiegłam do parku aby zobaczyć czy tak go nie ma. Niestety ale go też tam nie było. Smutna pojechałam do swojego domu. Po wejściu rozebrałam się i poszłam do swojego pokoju. Na biurku zauważyłam jakąś kartkę.

Kochana Nino.

To ja Lukas. Piszę ten list do ciebie, aby wyjaśnić Ci dlaczego mnie nie było przy tobie.  Od wczoraj moje serce już nie bije dla mnie, tylko dla ciebie. To ja byłem dawcą serca. Nie mogłem patrzeć jak cierpisz z tego powodu. Teraz jestem częścią ciebie. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu cieszę.
Teraz będziemy już RAZEM NA ZAWSZE.

Twój misiek, Lukas.



You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 29, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Razem Na ZawszeWhere stories live. Discover now