01. Nigdy więcej

256 15 6
                                        

  Byliście kiedyś w sytuacji kiedy musieliście wyjechać z miasta które było częścią was, opuścić swój dom w którym mieszkaliście całe swoje życie, przyjaciół których znacie wiele długich lat i chłopaka którego kochacie ponad wszystko?

  Mój ojciec niedawno w pracy dostał awans co zmusiło nas do porzucenia naszego życia w Nowym Yorku i zaczęcia nowego w LA. Kocham swojego tatę, ale jestem na niego wściekła bo nawet nie wziął mojego zdania pod uwagę, od razu sam zdecydował. Jedyne co udało mi się od niego wręcz wybłagać to jeden, ostatni miesiąc wakacji w Nowym Yorku, później możemy wyjechać.
  Nikomu nie mówiłam o wyjeździe, bo nie chce psuć atmosfery i spędzić ten miesiąc jak najlepiej. Wiem o tym tylko ja, mój tata i moja macocha, którą swoją drogą bardzo lubię. Tata, a właściwie mój ojczym Luke jest wspaniały, a w dodatku śmiało mogłabym powiedzieć, że jest moim przyjacielem. Kiedy moja biologiczna mama dowiedziała się o ciąży, zostawiła mojego ojca, który podobno był tyranem i w końcu związała się z Lukiem, z którym się przyjaźniła od dziecka. Z opowiadań wynika, że przez te dziewięć miesięcy byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Niestety, kiedy przyszłam na świat, moja mama uciekła, więc nie zdążyłam jej poznać. Zostawiła mnie pod opieką Luka, a on zajął się mną jak własną córką. Wychował mnie sam i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Nigdy mnie nie okłamywał, o wszystkim opowiedział mi od razu kiedy zaczynałam rozumieć pewne sprawy. Kiedy miałam trzynaście lat przedstawił mi Joselyn, moją macochę. Świetnie się dogadywałyśmy mimo że jest między nami spora różnica wieku. Ucieszyłam się, że w końcu znalazł sobie kogoś po tym jak mama złamała mu serce odchodząc. Mimo, że jej nie znałam, dużo o niej wiem ponieważ Luke o to zadbał. Dał mi jej zdjęcie, które zawsze noszę przy sobie. Mimo tego, że nas zostawiła nie potrafię jej nienawidzić, kto wie może miała ważny powód.
  Zostawienie Nowego Yorku jest dla mnie bardzo trudne. W końcu tu się wychowałam, a teraz muszę to zostawić. Na pewno nie na dobre, kiedyś na pewno tu wrócę, chociaż kto wie jak sprawy się potoczą. Najtrudniej będzie mi zostawić Simona, mojego chłopaka, z którym za dwa tygodnie będę już równe trzy lata. Poznaliśmy się w wakacje przed zaczęciem liceum totalnie przypadkowo kiedy byliśmy coś załatwić w szkole. Okazało się, że będziemy razem w klasie. Zaczęliśmy się spotykać i po dwóch tygodniach co może wydawać się śmieszne, zostaliśmy parą. Bardzo dobrze nam się układa i ciężko będzie mi bez niego, ale mam nadzieję, że wytrzymamy rozłąkę. Bardzo będzie mi też brakować mojego najlepszego przyjaciela Jace, którego znam od przedszkola i traktuję jak brata. Tak, chyba jednak za nim będę najbardziej tęsknić.
  Mam nadzieję że ten miesiąc będzie moim miesiącem i spędzę go z tymi których kocham i którzy kochają mnie.

Usłyszałam dźwięk telefonu.

Simon: widzimy się dzisiaj o 19?

Ja: jasne, gdzie przyjść? :*

Simon: przyjadę po ciebie.

Ja: okej, czekam <3

  Odłożyłam telefon do tylniej kieszeni. Wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach na dół do kuchni. W pomieszczeniu znajdował się tata.

- Gdzie Jocelyn? - spytałam chwytając w dłoń jabłko
- Jest na górze - odpowiedział spoglądają na mnie niespokojnym wzrokiem co mnie zdziwiło
- Wszystko okej?
- Tak, wszystko dobrze - przytaknęłam, nie chcąc go męczyć. - A właściwie to nie. Clary wiem, że ci obiecałem, wiem, że to dla ciebie ważne, ale przyspieszyli mój wylot i wyjeżdżamy za dwa dni. Jocelyn poszła się pakować, ty też powinnaś zacząć. Bardzo mi przykro. -spuścił w dół głowę, bojąc się mojej reakcji.

  Nie wierzę. To niemożliwe. Jak mógł? Złość zawrzała we mnie natychmiastowo. Wściekła sięgnęłam za torebkę, która wisiała na wieszaku i wyszłam trzaskając drzwiami.
   Bez zastanowienia skierowałam się w stronę domu Simona. Pod domem zobaczyłam jego samochód więc weszłam od razu. Po chwili zdałam sobie sprawę, że nie jestem u siebie, ale było już za późno. Skierowałam się w stronę pokoju chłopaka. Chwyciłam za klamkę otwierając tym drzwi, po czym doznałam szoku. Simon oderwał się od dziewczyny z którą jeszcze chwilę temu obściskiwał się na łóżku. Spojrzał na mnie wystraszony. Zakładał koszulkę, a ja w tym czasie odwróciłam się i zmierzałam do wyjścia. Cała się trzęsłam i przez łzy mało widziałam więc ciężko było mi pokonać trasę przez schody. Kiedy znalazłam się na dole usłyszałam krzyki Simona.

- Clary poczekaj! - odwróciłam się i zobaczyłam go biegnącego w moją stronę. -To nie tak jak myślisz. -powiedział podchodząc do mnie i chwytając za dłonie

  Wyrwałam się po czym uderzyłam go otwartą dłonią w policzek. Zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy, po chwili złapał się za obolałe miejsce i spojrzał na mnie.

- Clary, przepraszam... tak samo wyszło, ale tylko się całowaliśmy, do niczego więcej nie doszło, przysięgam - coraz więcej łez leciało po moich policzkach.
- Na prawde zamierzasz dalej kłamać? Dziewczyno zostaw go tak jak ja teraz, uwierz mi że to nie był tylko pocałunek i to nie był pierwszy raz. Kłamliwy dupek. - powiedziała brunetka, która niewiadomo kiedy pojawiła się obok nas, po czym uderzyła go podobnie jak ja. -Jeszcze tego pożałujesz. - wyszła.
- Nie słuchaj jej, to nie tak wyglądało Clary.
- To i tak nieważne. - powiedziałam już spokojniej.
- Wybaczysz mi? - zapytał znów pewny siebie
- Och... ależ skąd. Po prostu nigdy więcej się nie zobaczymy.
- A szkoła? Chyba nie masz zamiaru mnie unikać? Jesteśmy w jednej klasie. - powiedział z kpiną w głosie
- Wyjeżdżam. - odrzuciłam i wyszłam zostawiając go.

  Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer mojego najlepszego przyjaciela.

- No siema - usłyszałam Jaca
- O 20 w Foley's
- Simon będzie? - zapytał
- Nie - rozłączyłam się.

Wbiegłam pospiesznie do domu i od razu udałam się do pokoju, olewając pytania Luka i Jocelyn. "Co się stało?" "Wszystko w porządku?". Więc teraz to się liczy?
  W pokoju otworzyłam szafę i zaczęłam wybierać sukienkę. Mam zamiar się napić. Foley's to mój i Jaca ulubiony klub. W dodatku barmanem jest nasz znajomy więc, zawsze załatwia nam wejście, a alkoholem nie trzeba się przejmować. Wybrałam czarną przylegającą sukienkę z wycięciami wypełnionymi zwyczajną koronką i z szafki na buty wyciągnęłam czarne, wysokie szpilki. Swoje długie rude włosy zostawiłam tak jak były tylko delikatnie rozczesałam. Zrobiłam mocniejszy makijaż i byłam gotowa do wyjścia.

 Zrobiłam mocniejszy makijaż i byłam gotowa do wyjścia

¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.

(chodzi mi tylko o sukienkę)

Obiecuje sobie, że to będzie niezapomniany wieczór, o ile nie upije się tak że niczego nie będę pamiętać.

*************
Liczę, że opowiadanie się spodoba ^^

Niedługo kolejny rozdział, zachęcam do dodania do biblioteki, głosowania, komentowania :*

Dziękuję za wejście na moje opowiadanie i za przeczytanie :)

UnworthyDonde viven las historias. Descúbrelo ahora