- Skyler ile razy mam ci mowić żebyś zeszła na dół?-usłyszałam jak moja mama mnie woła. Przewróciłam oczami i zwlokłam się z łóżka.
- Już!-krzyknęłam i zaczęłam przeglądać moja szafę.
Musze ubrać się wygodnie ale ładnie. Ze względu na to, że mój ojciec jest trenerem koszykówki w mojej szkole, zaprosił do domu całą drużyne na trening, bo mają "ważne zawody" w przyszłym tygodniu. Szczerze? Nie lubię kosza. To sport dla facetów. No błagam, widzieliście kiedyś dziewczynę, która z własnej woli ogląda mecze koszykówki? Ja też nie. Kto chciałby oglądać spoconych kolesi, którzy się o siebie obijają? No dobra przyznaje niektórzy z nich są przystojni i tylko dlatego czasami zgadzam się obejrzeć z tatą mecz. Postanowiłam ubrać jasne jeansy i kremowy sweterek, który kupiłam na ostatnich zakupach z Kate. A właśnie, mogłam być teraz na zakupach z moją przyjaciółka a nie siedzieć w domu i rozdawać kanapeczki spoconym nastolatkom.
Wzięłam ciuchy i bieliznę, którą wybrałam wcześniej i ruszyłam w stronę łazienki.
-Kurde, Sky może wreszcie nauczysz sie pukać?-powiedziała z pretensja moja kochana siostra (czujecie ten sarkazm?) kiedy tylko otworzyłam drzwi.
Madison jest 14-letnią dziewczyną, która zachowuje się jakby miała 18 lat. Chodzi do tej samej szkoły co ja czyli do West Middle School w Nowym Jorku. Na szczęście nieczęsto się tam widzimy bo ona ma zajęcia w innym budynku niż ja.
-Po co się tak stroisz? Serio myślisz, że którykolwiek z nich na ciebie spojrzy?-parsknęłam śmiechem a Madison tylko przewróciła oczami i wróciła do malowania rzęs.
Zamknęłam drzwi i ruszyłam do łazienki rodziców. Jako, że na górze były dwie łazienki, jedna należała do mnie i do mojej siostry, a druga do rodziców. W naszej Madison robiła się na bóstwo, ja więc musiałam się zadowolić drugą łazienką. Szybko się rozebrałam i weszłam pod prysznic. Wzięłam mój ulubiony żel o zapachu mango i wmasowałam dokładnie w moje ciało. Kocham się kąpać, to mnie rozluźnia. Zapominam wtedy na chwile o wszystkim, liczę się tylko ja i ciepły strumień wody oblewający moje ciało. Spłukałam płyn z ciała i szampon, który wcześniej nałożyłam, z włosów. Wyszłam i ubrałam się we wcześniej naszykowane rzeczy. Wysuszyłam włosy i stanęłam przed lustrem. Spojrzałam na dziewczynę, która się w nim odbijała. Zauważyłam dziewczynę o długich brązowych włosach, karmelowych oczach i przeciętnej urodzie. Nie uważałam się nigdy za jakąś bardzo ładna dziewczynę, podobam się chłopakom ale daleko mi do aniołka z Victoria's Secret. Jestem szczupła, nie potrzebuje się katować po pare godzin bieganiem i ćwiczeniami gdy tylko zjem coś o dużej ilości kalorii. Co często mi się zdarza. Kocham jeść! Normalnie osoby pochłaniające takie ilości jedzenia jak ja wyglądają jak kulki. Nie wiem jak to się dzieje po prostu tak już mam. Wyszłam z łazienki i udałam się na dół, gdy zeszłam zobaczyłam moją mamę krzątającą się po kuchni.
-Czego szukasz?- zapytałam gdy zauważyłam, że rozgląda się dookoła z paniką na twarzy.
-Ścierki, jestem pewna, że gdzieś tutaj była...-powiedziała dalej się rozglądając.
-Tutaj jest.-zaśmiałam się i zdjęłam z jej ramienia przewieszoną ścierkę.
-Ale ze mnie gapa, strasznie się denerwuje, wiesz? Nawet nie wiem czemu, chciałabym pokazać nas z jak najlepszej strony...-powiedziała moja rodzicielka.
-Nie martw się twoje kanapeczki i lemoniada napewno bedą wszystkim smakować!-pocieszyłam ją, po czym krótko ją przytuliłam.
-Mam nadzieje, a teraz wyjmij picie z lodówki i porozlewaj do dzbanków, powinny być w którymś kartonie w garażu.-powiedziała po czym udałam się do garażu w którym jeszcze stoją pudła po przeprowadzce.
Przeprowadziłam się do Nowego Jorku jakieś 3 lata temu gdy miałam 14 lat. Zaczynałam wtedy szkołę średnią. Przenieśliśmy się tu ze względu na prace mojej mamy, jest prawnikiem. Jak to ona powiedziała "Tutaj będę lepiej zarabiać a wy będziecie chodzić do lepszej szkoły". Tata jest świetnym trenerem wiec szybko dostał posadę w szkole do której chodzę. Bardzo się denerwowałam, w Portland miałam wszystkich znajomych, chłopaka, który okazał się tępym chujem bo pocałował moją przyjaciółkę tydzień po tym jak się przeprowadziłam. Obiecywał mi, że będzie czekał, że jak będziemy dorośli to zamieszkamy razem. Taa, nie wracajmy do tego. Gdy wychodziłam z garażu zauważyłam moją przyjaciółkę Kate, która mało co nie zabiła się wychodząc z samochodu w swoich wysokich szpilkach. O nie, kolejna chce zaimponować koszykarzom? Eh, z kim ja żyje...
-Cześć Sky! Kochanie moje jak ci mija dzień?-krzyknęła moja przyjaciółka próbując nie wywalić się gdy szła w moją stronę.
Kate jest wysoką blondynka, o pięknych długich włosach i wysportowanej figurze. Każdy chłopak w szkole za nią szaleje. Ale ona nie jest zainteresowana związkami. Jest typem dziewczyny, która jest samowystarczalna i niezależna. W żadnym wypadku nie jest puszczalska, po prostu lubi potańczyć z przypadkowymi facetami w klubie. Odkąd się przyjaźnimy raz była w poważnym związku, chodziła z Garym rok, lecz on musiał się wyprowadzić na drugi koniec kraju, a Kate nie chciała związku na odległość. Dlatego dała sobie spokój.
-Hej, przyjechałaś oglądać spoconych chłopaków?-zaśmiałam się i przytuliłam ją na powitanie.
-Coo? To dziś już?-powiedziała, a ja odrazu zauważyłam, że bardzo dobrze wiedziała, że to ten dzień.-No błagam Sky, serio myślałaś, że przepuszczę taką okazje?-powiedziała, po czym wzięła jeden karton i poszła za mną do domu.
-Ooo Kate! Sky nic nie mówiła, że przyjdziesz nam pomóc. Ale to bardzo dobrze każda para rąk nam się przyda.-powiedziała moja mama.
-Dzień dobry pani Parker, już zabieram się do roboty w czym pani pomóc?-zaoferowała moja przyjaciółka.
-Wiesz co, może pomóż Skyler w przygotowaniu napojów ja juz tu wszystko skończyłam.-powiedziała moja mama i poszła do swojego pokoju się przygotować.
Jest 13:30, uczniowie mojego ojca mieli przyjść za jakieś pół godziny idealnie po prostu...
-Co taka zamyślona?-zapytała mnie Kate.
-Wiesz jakoś nie bardzo chce mi się tu być...-odparłam.
-No przestań! Widziałam jak się śliniłaś do nich na ostatnim meczu, a szczególnie do jednego zawodnika...-uśmiechnęła się do mnie moja przyjaciółka i zaczęła wlewać lemoniadę do dzbanków.
-Wcale się nie śliniłam!!-krzyknęłam i zmieniłam temat.
Zaczęłyśmy rozmawiać o wczorajszym odcinku Top Model, który skończył się niekoniecznie tak jak myślałam. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi a mój tata szybko podbiegł do drzwi i powitał gości. Do mojego domu zaczęli wchodzić wysocy, wysportowani chłopcy.
-No to zaczyna się moje piekło...-podsumowałam i zaczęłam wynosić dzbanki na stół w ogrodzie.
_____________________________ Hej wszystkim! Mam nadzieje, że podoba wam się pierwszy rozdział :) Myślę, że teraz rozdziały dodawane będą codziennie, może nawet dwa razy dziennie ;) Zapraszam do komentowania!
ŞİMDİ OKUDUĞUN
SCORE | j.b
Hayran KurguMoże dużo przegrałem, ale wygrałem zakład, którego stawką było moje szczęście. Wszystko co robimy ma swoje odbicie gdzieś indziej. Wpływa na życie innych ludzi i nasze własne. Jak potoczą się losy Sky i Justina? Czytaj SCORE a na pewno się dowiesz.
