Nowe życie Victorii. Rozdział 1.

12.1K 334 11
                                        

Zaczynam nowe życie, definitywnie nowe. Bez imprezowania co weekend, bez chlania do nie przytomności, bez ćpania i innych używek, bez opuszczania zajęć, a co najważniejsze bez romansowania z kim popadnie. Tak, tym żyłam w ciągu ostatnich trzech lat. Ja, mając tylko 17 lat, będąca najlepszą 'dupą' w mieście, tak żyłam. Moich rodziców zbytnio nie interesowało co się ze mną dzieje. Dawali mi co tygodniowo pięniądze, i to dużo pieniędzy jak na nastolatkę, kupowali co tylko zapragnęłam, a Oni sami cieszyli się, że mają spokój i mogą w spokoju pracować. Żyli pracą. Od kilku dni mieszkam już w nowym miejscu, zdala od moich znajomych, przez których stałam się taka, jaka jestem. Zaczyna się nowy etap w moim życiu, cieszę się. Jutro jest mój pierwszy dzień w szkole. Mam nadzieję, że poznam kogoś fajnego. A teraz już kładę się spać, żeby rano nie zaspać.
Wstałam, wyszykowałam się i zaraz mama odwiezie mnie pod szkołę, stresuję się. Wchodzę do szkoły, wszyscy na mnie patrzą, zastanawiam się, czy mam coś na głowie, albo może na twarzy. O co im chodzi? Przecież jestem taka jak Oni. Pośpieszając w stronę klasy, wpadłam na chłopaka. Od razu wpadł mi w oko, ale nie dawałam po sobie tego poznać. W klasie jednak od razu mile przywitała mnie dziewczyna. Nagle powiedziała:
-Victoria, dobrze pamiętam?
Odpowiedziałam:
-Tak, a ty Kate?
Odpowiedziała:
-Zapamiętałaś, tak dużo osób myli moje imię. Ale przejdźmy do rzeczy, dzisiaj idziemy ze znajomymi na imprezę, no wiesz, rozpoczynającą rok szkolny, trzeba zaszaleć, może masz ochotę iść z nami?
Odpowiedziałam:
-Pewnie, z miłą chęcią!
Kate:
-To super, zgadamy się jeszcze co i jak później.
Odpowiedziałam:
-Okej!
Po nudnym rozpoczęciu roku, koło godziny 12 przyjechał po mnie tata. W drodze do domu zapytał:
-Jak było w szkole córciu?
Odpowiedziałam:
-Jak w szkole, tato. Czeka mnie ciężki rok, rozprawy, latanie po sądach itp. W końcu chcę zostać tą prawniczką.
Odpowiedział:
-Tak córcia, pamiętaj, zawsze możesz na nas liczyć.
Odpowiedziałam:
-Tak, wiem Tato.
Wróciliśmy do domu, i poszłam się położyć. Zmęczona całym dniem, przespałam do 19. Obudził mnie sms Kate. Napisała "Siemka Viki, widzimy się o 20:30 pod szkołą! Wpadniemy tam po ciebie z moją ekipą". Kurwa, zapomniałam o tej imprezie. Zostało mi mało czasu, więc pójdę się już szykować. Zbytnio nie chce mi się tam iść, ale nie mam nic do stracenia. Może akurat będzie fajnie i poznam nowe osoby.

Best Friends.Tahanan ng mga kuwento. Tumuklas ngayon