*komentujcie fajne akapity, to miłe czytać co o tym sądzicie*
Część czwarta; randka w mcdonald's, to fajne miejsce i calum rujnujący przytulasy
Luke powoli podniósł głowę, obawiając się każdej sekundy. iTunes chłopak opierał się o półkę z pomidorami w puszkach. Uśmiechał się od ucha do ucha.
- Hej, Luke Hemmings.
Luke stał zamrożony, kiedy Ashton przechadzał się, pozostawiając chichot z ust.
- Jesteś bardziej cudowny w prawdziwym życiu, Lu.
- Zabiję Michaela – Luke mruknął pod nosem, a potem chrząknął. – Mam na imię Luke.
- Ta, ale Lu jest słodsze.
Luke zadrwił.
- Potrzebujesz czegoś?
- Może... zależy, jeśli pójdziesz ze mną na randkę.
- Dlaczego miałbym to zrobić?
- Bo robię średnio grillowane kanapki z serem.
Luke wypuścił miękkie westchnienie, znów patrząc na kręconowłosego mężczyznę. Był atrakcyjny. Brwi Luke'a uniosły się i uśmiechnął się łagodnie.
- W porządku, ale tylko jeśli zabierzesz mnie w jakieś fajne miejsce.
- Zrobione.
- Moja zmiana kończy się o piątej.
- Cóż, jestem pewien, że Michaela to nie obchodzi – Ashton podniósł głos – jeśli wyjdziesz wcześniej!
- Nie, nie obchodzi! – Michael zawołał z końca alejki.
+
Luke skończył w samochodzie Ashtona w drodze do McDonald's. Luke mruczał o tym, że to nie jest fajne miejsce, a Ashton uargumentował, że jak na jego osobowość było wystarczająco fajne, a Luke zaśmiał się na to. Weszli do tłustego miejsca.
- Poproszę dwa podwójne cheese burgery i frytki, i wodę – powiedział Luke bez kontaktu wzrokowego z kasierem.
Ashton spojrzał na Luke'a.
- Poproszę to damo – Ashton owinął ramię wokół talii Luke'a.
Luke wewnętrznie jęknął i ledwo odsunął się w stosunku do Ashtona. Próbował odsunąć go, ale pozwolił chłopakowi od kiedy on był ciepły.
- Wiec Ash, ważne pytanie.
- W porządku, jestem gotowy na wszystko.
- Ulubione zespoły?
Ashton wypuścił chichot.
- Mayday Parade jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych, Green Day, Red Hot Chili Peppers i Nirvana – powiedział, bawiąc się paragonem z ich jedzenia.
- Dobrze, to sprawia, że lubię cię dziesięć razy bardziej – wygadał Luke.
Ashton zaśmiał się i wstał z budki, w której siedzieli, czekając na swoje jedzenie. Ashton poszedł po jedzenie do lady. Luke spojrzał na mężczyznę, podziwiając sposób, w jaki jego głos był głęboki, ale chichot jaki wypuszczał był wysoki. Luke mógł sobie wyobrazić bycie owiniętym ramionami mężczyzny w leniwą niedzielę. Wytrząsnął te myśli, mrucząc do siebie, że to nie zamierza się wydarzyć, bo najprawdopodobniej Calum wpadłby w alkoholizm. Calum nawet zrujnował jego marzenia. Jak miło.
- Co powiesz o Calumie? – Ashton zsunął się na siedzeniu z tacą ich jedzenia, biorąc gryz frytek.
- Hm? – niebieskie oczy Luke'a rozszerzyły się nieznacznie. – Och, Calum... on jest moim współlokatorem.
- Tym, który lubić oglądać piłkę nożną? Tym, który jest w tle pierwszego połączenia?
- To Calum.
- Och, w porządku.
Dwójka jadła cicho. Ashton spróbował stworzyć małą konwersację i pracy Luke'a i jak wykształcony blondyn był. (I może robił blond żarty o nim). Luke tylko wywrócił oczami i rzucił keczup z frytek na czarne polo Ashtona. Ashton poskarżył się i jęknął na Luke'a, to była jego koszulka z pracy.
- Myślę, że powinniśmy iść – powiedział Ashton. – Calum może być zmartwiony o ciebie, mały dupku.
Luke prychnął, wywracając oczami.
- Spierdalaj. O prawdopodobnie jest z kimś z słodką małą dupką – zaszydził z ostatnich słów Ashtona.
Dwójka wstała, rzucając resztę ich jedzenia do śmieci. Luke szedł obok Ashtona i czuł jego długie palce zaplatające się z jego. Nie skarżył się.
YOU ARE READING
iTunes☼ lashton [pl version]
FanfictioniTunes ssie, a Luke zawsze dostaje tego bezczelnego chłopaka, kiedy dzwoni po pomoc. orginal by teenagehemmings
![iTunes☼ lashton [pl version]](https://img.wattpad.com/cover/49881516-64-k406391.jpg)