Wiesz, muszę niestety powiedzieć Ci prawdę. Ci twoi chłopacy cię okłamali.

48 5 0
                                        







Czy tylko ja tak mam, gdy kładę się spać o normalnej porze, wstaje jakbym spała tylko chwilę, a gdy położę się spać o trzeciej nad ranem, a wstanę o szóstej jestem jak nowo narodzona?
Ugh.
Wyłączając budzik, przetarłam oczy ręką, nie zmyłam wczoraj makijażu, oczy posklejały się tak mocno, że nie mogłam ich po odklejać. Kurwa.
Po omacku przeszłam z pokoju do łazienki, no nie powiem było trudno, gdyż ostatnio mieliśmy małe przemeblowanie w przedpokoju.
Podeszłam do umywalki, odkręciłam kurek z zimną wodą- przynajmniej tak mi się zdaje.
Chlapnęłam lekko w twarz wodą, powoli otwierając powieki.
Sukces!
Zerknęłam na siebie w lustrze. O boże, to co zobaczyłam równało się z Sarah, tej z horroru. Skóra była blada, oczy czarne jak u pandy, usta suche i sine.
Sięgnęłam po olejek, potem wzięłam wacik i zmoczyłam go.

Wychodząc z pomieszczenia w którym siedziałam około 20 minut, spojrzałam na zegarek 7;23 pm
Jest dobrze.  Wchodząc do moje Azylu podśpiewywałam piosenkę Justina. Ruszyłam rytmicznym krokiem do szafy otwierając ją. Wyciągnęłam z niej czarny cropp top, bluzę z długim rękawem na zamek i czarne rurki z podartymi kolanami. Ubrałam się, zagarnęłam jeszcze  telefon, słuchawki, trochę drobniaków i paczkę papierosów, wszystko wrzuciłam do plecaka i zbiegłam na dół.

Szłam po korytarzu z uśmiechem na twarzy, nie codzienny to widok dla uczniów. Odnośnie mojego ubioru tak samo. Zawsze starałam się ubierać, mniej wyzywająco, ale to się zmieniło stara ja poszła na wakacje. Jakoś mi to pasowało.
Z daleka zobaczyłam czerwoną czuprynę, należała ona do Dean Foster. Najlepszy pocieszacz na ziemi. Wyszedł rok temu ze szkoły, był moim wsparciem.
Stał tyłem do mnie opierając się o moją szafkę. Podbiegłam do niego, rzucając się my na plecy. Zaczęłam piszczeć i śmiać się gdy obkręcał  nas w wokół własnej osi.

-Mój pasztecie! Jezus jak ty zbrzydłaś! A jaka gruba!- Krzyczał śmiejąc się. Zeskoczyłam z pleców przyjaciela.
-No nieźle, z ciebie też niezła szynka by była. Ahh te uda.. Jadłabym.- Co po niektórzy zaśmiali się.  Uspokoiliśmy się i usiedliśmy pod szafkami.
-Co cię tu sprowadza, panie?
-To już nie mogę sobie przyjść do swoich dawnych kolegów? Chodziłem tu, pamiętasz?- Pacnął mnie w udo. -Niezłe mięcho, biegasz?
Wywróciłam oczami. Dobrze wiedział, że od dziecka to moje ulubione zajęcie. W dzieciństwie marzenia kręciły się na bieganiu. Olimpiady... Ale zostałam kontuzjowana w jednych z biegów.
-Słyszysz mnie w ogóle?-Pokręciłam tylko głową.
-Wyprowadzam się. Wyjeżdżam do dziadków. Szkocja.- Wpatrywałam się w niego pustym wzrokiem. Ta wiadomość zszokowała mnie do tego stopnia iż nie słyszałam własnych myśli tylko te dwa słowa '' wyprowadzam się'' Odbijały się echem po całej głowie. Przecież to nie możliwe, on musi tu zostać, kurwa musi.
-c.. Co? Dlaczego? Po co? Nie możesz. - Zająknęłam się na początku, przecież to nie możliwe.
-Yh... Babcia się źle czuje, dziadek leży nadal w szpitalu. Potrzebują mnie. Poradzisz sobie sama, dużą jesteś już dziewczynką. Będzie dobrze grubasku. A po za tym mieszka tam Angus.- Wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Bał się mojej reakcji, jestem dość wybuchową osobą.
-Wiem, przepraszam. Kiedy lecisz?
-O 14;20 mam odprawę.- W tym momencie zadzwonił cholerny dzwonek. Podniosłam torbę z podłogi, otrzepałam sobie tyłek z niewdzialnego pyłu. Stanęłam twarzą do czerwonowłosego.
-Powodzenia moja szyneczko. -Cmoknęłam go w nosek i pobiegłam w stronę klasy biologicznej.
-Kocham Cię klusko!- Krzyknął.
-Ja Ciebie też Pasztecie!

Nie potrafiłam się nie smucić. To był cios prosto w serce. Nie poradzę sobie, nie radziłam sobie nawet gdy on był, a co dopiero bez niego.  Nie zauważyłam gdy łzy leciały mi ciurkiem po policzkach, skapując na dekolt.
Poczułam wibracje telefonu w tylnej kieszeni, wyciągnęłam go. SMS  od nieznajomego. Yh znowu on?

Nieznany Numer pisze;  Spokojnie, jak kocha to wróci. Opowiedzieć Ci suchar na dziś? Okey.

Nieznany Numer pisze; Cieć pyta się Ciecia.

Nieznany Numer pisze;  Która godzina?

Nieznany Numer pisze; Ciecia.

Nieznany Numer pisze; Kumasz? Hahahaha śmieszny, prawwa? Chłopakom sie podobał...

Ja pisze; Wiesz, muszę niestety powiedzieć Ci prawdę. Ci twoi chłopacy cię okłamali. On jest zbyt suchy, żeby można było go zrozumieć.

Ja pisze; Dlaczego do mnie piszesz? Skąd masz mój numer?Chodzisz do mojej szkoły?  Jesteś pedofilem?

##############
:) Nie za mało nie za dużo. Dla mnie w sam raz. :)
Przepraszam za liczne błędy.






Do następnego.

ily

Rytmiczne Serce. || l.h || [WOLNO PISANE]Where stories live. Discover now