Puste Łóżko

9 0 1
                                        

Obudził mnie dźwięk deszczu uderzającego o parapet.

Przez chwilę leżałam nieruchomo, wpatrując się w szarawy sufit. Poranne światło nieśmiało przedzierało się przez zasłony, nadając mojemu pokojowi kolor starej fotografii.

Było zimno.

Zdecydowanie za zimno jak na październik, nawet tutaj, w naszym przeklętym miasteczku, gdzie słońce zdawało się zapominać o naszym istnieniu.

Sięgnęłam po telefon leżący na szafce nocnej.

7:13.

-Świetnie.

-Kolejny poniedziałek.
Westchnęłam ciężko i naciągnęłam kołdrę na głowę.

Miałam ochotę przespać cały dzień, a najlepiej również następny tydzień. Niestety, szkoła nie uznawała mojego prawa do egzystencjalnego kryzysu przed ósmą rano.

Zrzuciłam kołdrę i usiadłam na łóżku. Moje bose stopy zetknęły się z lodowatą podłogą. Skrzywiłam się, po czym sięgnęłam po grube skarpety, które poprzedniego wieczoru rzuciłam niedbale obok komody.

Wtedy usłyszałam głos mamy dobiegający z kuchni.

- Lena! Śniadanie!

Zaraz! - odkrzyknęłam.

Zaraz oznaczało w moim przypadku od pięciu do dwudziestu minut, w zależności od tego, jak bardzo nienawidziłam danego dnia.

Wstałam, przeciągnęłam się i podeszłam do drzwi. Zanim je otworzyłam, spojrzałam jeszcze na biurko, na którym piętrzyły się zeszyty, niedopita herbata i książka, którą od tygodnia próbowałam przeczytać. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak poprzedniego wieczoru.

A jednak coś było nie tak.?

Nie potrafiłam powiedzieć co.?

Wyszłam na korytarz i odruchowo spojrzałam w stronę drzwi po drugiej stronie.

Pokój Michała.

Drzwi były uchylone.

To dziwne, pomyślałam.?

Michał zawsze zamykał je na noc. Twierdził, że dzięki temu potwory z korytarza nie będą mogły wejść do środka.

Miał dwanaście lat i wciąż wierzył w takie rzeczy, chociaż za każdym razem, gdy mu o tym przypominałam, odpowiadał, że jestem za stara, żeby rozumieć prawdziwe zagrożenia.

Uśmiechnęłam się pod nosem.

- Michał? - zawołałam, zaglądając do środka.

- Wstawaj, śpiochu.

Nie odpowiedział.

Weszłam do pokoju.

Pierwsze, co zauważyłam, to otwarte okno.

Zasłony poruszały się lekko na wietrze, a na drewnianej podłodze leżały pojedyncze krople deszczu. Zmarszczyłam brwi. Michał nie miał zwyczaju otwierać okna, szczególnie kiedy na zewnątrz było tak zimno.

- Serio? - mruknęłam.

- Chcesz się przeziębić?

Podeszłam do okna i zatrzasnęłam je, po czym odwróciłam się w stronę łóżka.
Kołdra była odrzucona na bok.
Poduszka leżała na podłodze.

A łóżko było puste.

Przez kilka sekund po prostu stałam, próbując zrozumieć, na co patrzę.
Michał czasami wstawał wcześniej ode mnie. Zdarzało mu się wymykać do kuchni, żeby podkradać płatki śniadaniowe, zanim mama zdążyła je schować. Innym razem siadał w salonie i oglądał kreskówki, ściszając telewizor do minimum, żeby nikt go nie przyłapał.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: 4 days ago ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Miasteczko Zapomnianych Dzieci Stories to obsess over. Discover now