Rozdział 1

6 1 0
                                        

Weszłam do szkoły i już w progu poczułam to specyficzne, gęste napięcie, które od rana wisiało w powietrzu. Korytarze liceum w Mystic dosłownie huczały od szeptów. Dziś był ten dzień. Ostatnia szansa, żeby zapisać się do grup w projekcie PRIMUS.

Projekt nie był obowiązkowy, a liczba miejsc była mocno ograniczona. Dyrektor Arthur Vance stworzył ten system z myślą o elitach, ale krążyła też plotka, że jeśli osobiście wybierał do niego kogoś ze „zwykłych" uczniów, to tylko takich, którzy musieli podbudować sobie reputację i oceny. Vance wierzył, że ten chory eksperyment wyciśnie z nas maksimum możliwości i zmusi do stania się idealnymi obywatelami.

Ja i Roxy Linwood nie zamierzałyśmy marnować takiej okazji. Byłyśmy na liście jako jedne z pierwszych, niemal natychmiast, gdy tylko na szkolnej tablicy pojawiło się oficjalne ogłoszenie. Obie desperacko chciałyśmy dostać się na dobrą uczelnię, a PRIMUS był najprostszą, choć najbardziej wycieńczającą przepustką do lepszego świata.

Zdecydowałyśmy się na Grupę Feniks. Nie wiem dlaczego, po prostu ta nazwa magnetycznie mnie przyciągała. Feniks to mitologiczny ptak, który płonie, by zaraz narodzić się na nowo z własnych zgliszcz. W kontekście tego projektu to brzmiało niemal proroczo - jak nowoczesne, brutalne nawiązanie do biblijnej sentencji, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Aby wygrać, system musiał nas najpierw doszczętnie wypalić i zniszczyć.

Do tej pory lista była praktycznie anonimowa. Wpisywałyśmy się na ślepo, a regulamin jasno mówił, że pełne składy i przydziały do domów poznamy dopiero jutro, po lekcjach, w wyznaczonym przez uczelnię miejscu. Mimo to byłam potwornie podekscytowana. Wiedziałam, ile ten projekt oferuje. Oprócz gwarantowanego wstępu na studia, stawka była gigantyczna.
Pierwsze miejsce zdobywało prestiż, luksusowe wakacje, ogromne zniżki oraz najlepsze, ekskluzywne warunki mieszkaniowe na kampusie uniwersyteckim. Ale to nie wszystko - główną nagrodą było 108 tysięcy dolarów do podziału na całą grupę. Szybko przeliczyłam to w pamięci: dla osiemnastoosobowego składu oznaczało to równe 6 tysięcy dolarów na głowę. Dla kogoś takiego jak ja, to był majątek. Podium również oferowało niezłe sumy. Za drugie miejsce uczelnia dawała 54 tysiące do podziału, co zapewniało każdemu z nas po 3 tysiące. Trzecie miejsce na podium to 18 tysięcy dolarów, czyli okrągły tysiak na rękę dla każdego członka grupy.

W projekcie brało udział pięć różnych szkół z całego dystryktu, a każda z nich wystawiała po trzy grupy. Rywalizacja zapowiadała się bezwzględnie. Pięć najgorszych grup z całego rankingu nie mogło liczyć nawet na nagrodę pocieszenia. Co gorsza, dyrektor Vance osobiście skreślał ich z listy rekrutacyjnej uniwersytetu, uznając ich za jednostki wadliwe i niespójne społecznie.

PRIMUS miał trwać przez całą klasę maturalną - od września do czerwca. Przez te dziesięć miesięcy osiemnaście osób zamkniętych w jednym domu musiało nauczyć się ze sobą współpracować, budować trwałe relacje, pomagać sobie nawzajem i bezwzględnie działać na korzyść całej grupy. Koordynatorzy, na czele z dr Dianą Sterling, mieli oceniać nasz całokształt. Czekało nas organizowanie wielkich projektów charytatywnych, oficjalnych bali, przemówień, wygrywanie konkursów, a na dodatek - wszyscy bez wyjątku musieliśmy utrzymać wysokie oceny w szkole. Jeśli jedna osoba zawaliła sprawdzian z matematyki, cała grupa leciała w dół rankingu. Bez lojalności i zaufania ten dom stanie się piekłem.

Przepchnęłam się przez tłum w stronę szafek, mocniej zaciskając palce na ramiączkach plecaka. Roxy już na mnie czekała, opierając się o metalowe drzwiczki i zawzięcie żując gumę.

- Jane, widziałaś to? - rzuciła nerwowo, gdy tylko podeszłam bliżej. W jej oczach palił się ten charakterystyczny, bojowy ogień, który zawsze zwiastował kłopoty. - Przed chwilą z sekretariatu wyszedł asystent Vance'a. Podobno lista Grupy Feniks została zatwierdzone wcześniej, niż myślałyśmy.

Serce zabiło mi mocniej. Spojrzałam w stronę głównego korytarza, gdzie wokół tablicy ogłoszeń kotłował się już dziki, wrzeszczący tłum maturzystów. Napięcie, które czułam od rana, nagle zamieniło się w lodowaty uścisk w żołądku. Ruszyłyśmy przed siebie, torując sobie drogę łokciami przez morze uczniów.

Kiedy w końcu stanęłam przed białą tablicą z logotypem uniwersytetu, mój wzrok natychmiast odnalazł nagłówek: GRUPA FENIKS - SKŁAD OFICJALNY.
Zaczęłam czytać, a z każdym kolejnym nazwiskiem moje podekscytowanie powoli zaczęło ustępować miejsca czystemu, paraliżującemu szokowi.

Na samej górze widniał zarząd dziewczyn. Przewodnicząca: Roxy Linwood. Zastępczyni: Jane Forbes. Pomocnica: Naomi Chang. Odetchnęłam z ulgą - cała nasza trójka trzymała władzę. Niżej wpisano resztę dziewczyn z naszej klasy: Mię Rossi, Lily Foster i Amber Reyes, a pod nimi trzy dziewczyny z klasy D: Tarę Kendrick, Zoe Miller i Siennę Harrington. Do tego momentu wszystko wyglądało idealnie. Baza pod silny, lojalny sojusz.
Potem mój wzrok przeniósł się na listę chłopaków. Przewodniczący: Noah Parker. Mój serdeczny przyjaciel z klasy, z którym mogłam rozmawiać godzinami. Kamień spadł mi z serca, ale tylko na sekundę. Zastępca: Julian Blake z klasy B. Pomocnik: Tristan Cross z klasy C.
A potem moje oczy zjechały na sam dół listy chłopaków, gdzie dopisano pozostałych członków grupy. Wpisy z klasy C: Isaac Sterling. Wpisy z klasy A: Ethan Hunt. I wreszcie... klasa B. Ekipa najgłośniejszych, najbardziej zuchwałych chłopaków w tej szkole: Marcus Cole, Leo Bennett, Jax Thorn.

I ostatnie nazwisko. Nazwisko, które sprawiło, że cała krew odpłynęła mi z twarzy, a gardło ścisnęło się tak mocno, że nie mogłam złapać tchu.

Kai West. Klasa B.

Zamarłam. Świat wokół mnie na moment utonął w głuchym szumie. Kai West. Chłopak, który w pierwszej klasie zniszczył mnie emocjonalnie, porzucił bez słowa wyjaśnienia, wyjechał z Mystic, a potem wrócił w połowie trzeciej klasy jako bezczelny, chłodny bad boy, którego nauczyłam się nienawidzić całym sercem, by chronić resztki własnej godności. On tu był. W mojej grupie. W moim nowym domu.

- Jane... - mruknęła cicho Roxy, kładąc mi dłoń na ramieniu. Ona też to zauważyła.

W tym samym ułamku sekundy poczułam na sobie czyjeś ciężkie, palące spojrzenie. Powoli, z trudem odwróciłam głowę w stronę wyjścia na dziedziniec. Na drugim końcu korytarza, opierając się o rząd szafek, stała ekipa z klasy B. A w samym środku nich stał on.
Kai West patrzył prosto na mnie. Jego ciemne oczy idealnie odczytały panikę na mojej twarzy. Na jego ustach wykwitł ten cholerny, drapieżny, niesamowicie pewny siebie uśmieszek, który tak dobrze znałam. Nie wyglądał na zaskoczonego. Wyglądał, jakby od samego początku dokładnie to zaplanował. Obok niego stał Tristan Cross z klasy C, który również przyglądał mi się z wyraźnym, intrygującym zaciekawieniem, ale to wzrok Kaia dosłownie przybijał mnie do podłogi.
Wiedziałam jedno. Projekt PRIMUS właśnie się rozpoczął, a Grupa Feniks miała stać się moim osobistym emocjonalnym zgliszczem.

˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙˙⁠❥⁠˙

Kochani powiedzcie jak wam się podoba czy podoba wiem się zamysł i czy mam kontynuować

PROJEKT Stories to obsess over. Discover now