Warszawa po północy miała zupełnie inną twarz. Lena odkryła to kilka tygodni temu, ale dopiero tej nocy zaczęła naprawdę ją dostrzegać. Za dnia miasto było głośne, szybkie i przewidywalne. Samochody, tramwaje, telefony, spotkania. Ludzie pędzący dokądś z minami, które mówiły, że ich własne życie jest najważniejszą rzeczą na świecie.
Po północy wszystko zwalniało. Światła odbijały się w mokrym asfalcie. Gdzieś w oddali rozległ się pojedynczy dźwięk tramwaju, a przez uchylone drzwi lokalu wpadało chłodne, sierpniowe powietrze. Lena siedziała przy barze i leniwie obracała kieliszek w palcach.
— Patrzysz na niego już od pięciu minut.
Podniosła wzrok.
— Na kogo?
Zuza parsknęła śmiechem.
— Właśnie o to chodzi. Nie patrzysz na nikogo.
Lena uśmiechnęła się lekko.
— Jestem zmęczona.
— Jesteś znudzona.
— To też.
Zuza nachyliła się nad barem.
— W takim razie potrzebujesz przygody.
— Nie.
— Nie powiedziałam jeszcze, jakiej.
— Znam cię wystarczająco długo.
Zuza uniosła brwi.
— A ja znam ciebie wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że od dwóch tygodni zachowujesz się jak ktoś, kto próbuje uciec przed własnymi myślami.
Lena odwróciła wzrok. Nie odpowiedziała. Bo Zuza miała rację. Od dwóch tygodni całe jej życie kręciło się wokół jednego tematu. Pracy.
Nowej pracy. Nowego rozdziału. Nowego życia. A przynajmniej tak próbowała sobie to tłumaczyć. Na stoliku obok leżał telefon. Ekran rozświetlił się na sekundę.
Tata. Lena nie musiała nawet otwierać wiadomości, żeby wiedzieć, czego dotyczyła. Jutro.
Dziewiąta.
Biuro.
Nie spóźnij się. Typowy Marek Wysocki. Krótko. Konkretnie. Bez zbędnych emocji.
Lena wsunęła telefon do torebki.
— Widzisz? — powiedziała Zuza. — Znowu.
— Co?
— Uciekasz.
— Od czego?
Zuza spojrzała na torebkę.
— Od niego.
Lena westchnęła.
— To mój ojciec.
— Właśnie.
Przez chwilę żadna z nich się nie odezwała. Lena dopiła drinka.
— Idę na zewnątrz.
— Sama?
— Tak.
— Lena...
— Potrzebuję powietrza.
Nie czekała na odpowiedź. Na zewnątrz było ciszej. Lena stanęła przy wejściu i wzięła głęboki oddech. Chłodne powietrze przyniosło chwilową ulgę. Zrobiła kilka kroków. I wtedy go zobaczyła.
Stał po drugiej stronie ulicy. Sam. Ciemna koszula, ręce wsunięte do kieszeni, lekko rozczochrane włosy. Nie wyglądał jak ktoś, kto czeka na konkretną osobę. Raczej jak ktoś, kto sam jeszcze nie zdecydował, dokąd właściwie chce pójść.
YOU ARE READING
Poza boiskiem
RomanceJedna noc bez nazwisk. Jedno spotkanie, które miało nie mieć konsekwencji. Lena Wysocka wraca do Warszawy, by objąć stanowisko w jednym z największych klubów piłkarskich w kraju. Pierwszego dnia odkrywa, że mężczyzna, z którym spędziła poprzednią no...
