1

67 9 2
                                        

— Zaraz Cię rozpierdole! — Krzyknąłem ile tchu w płucach, podczas szarpaniny z moim oprawcom.

Próbował wsadzić mnie do samochodu i
całkowicie odebrać wolność oraz resztki godności. Nie mogłem na to pozwolić. Nie teraz.

Spędziłem w sierocińcu całe moje życie. Nie znałem rodziców, porzucili mnie tuż po narodzinach, więc stwierdzitem, iż hańbą by było szukanie ich. Poza tym bardzo dobrze żyło mi się w ośrodku. Bylem na tak zwanym "szczycie drabiny". Wszystkich miałem pod kontrolą, nawet niektórych opiekunów. Dlatego nie mogłem pozwolić im uczynić z siebie niewolnika. Nie teraz, gdy został mi niecały rok do wyjścia na swoje.

Zaskomlałem, gdy poczułem mocne uderzenie w brzuch. Zostałem pochwycony przez barczystego faceta, który najwyraźniej nie przejmował się tym, że może uszkodzić towar swojego szefa.

— Kurwa! — Wrzasnął, gdy ugryzłem go w rękę. Dzięki temu puścił moje ramię, a ja mogłem przyłożyć mu w krtań. Stracił dech i złapał się obiema rękami za szyję. — Ty mały...

Nie zdążył dokończyć, bo złapałem go za łysą banie i skierowałem w dół na moje kolano. Usłyszałem trzask kości. Uśmiechnąłem się zadowolony.

Mimo wątłej budowy ciała nadrabiałem umiejętnościami, które nabytem przez te 17 lat.

Już miałem wrócić do budynku, gdy mój wzrok przykuł mężczyzna stojący z założonymi rękami kilka metrów ode mnie. Mój właściciel, a raczej zwyrol przez którego nie mogłem zacząć żyć jak normalny człowiek. Stał jakby nigdy nic rozmawiając z jednym z opiekunów, który z szerokim uśmiechem dziękował mu za zapewne sumę pieniędzy, którą przekazał ośrodkowi w zamian za mnie.

Uśmiechnąłem się sztucznie i kopnąłem jego człowieka w brzuch, a następnie pokazałem mu środkowy palec. Przełknąłem ślinę, gdy nie zrobił nic poza wwiercaniem we mnie tych brązowych tęczówek. Ruszyłem, więc spokojnie w jego stronę z zamiarem naplucia mu w twarz.

— ...to naprawdę dużo dla nas znaczy, panie Leak. Może chciały pan rzucić okiem na resztę chłopc... — Opiekun umilkł, gdy tylko zobaczył, że się zbliżam. Chwilę później wydukał szybkie pożegnanie i zmył się do budynku ośrodka.

Stanąłem tuż przed brunetem. Musiałem podnieść głowę by spojrzeć mu w oczy, bo mierzył dobre 197 cm. Gdy tylko to zrobiłem opuściłem szybko wzrok. Jego oczy wydawały się takie puste... takie przerażające...

— Jeśli myślisz, że zrobisz ze mnie niewolnika to się kurwa grubo mylisz pajacu. — Splunąłem mu na buty i uśmiechnąłem się pod nosem.

Jego wzrok powędrował na buty, a później z powrotem na mnie. Odwróciłem się z zamiarem odejścia, ale gdy tylko postawiłem krok, zostałem złapany za kark, tak mocno, że aż mnie wygięło. Drugą ręką chwycił mnie za włosy i z całej siły pociągnął do siebie. Skrzywiłem się z bólu, a oczy zaszły mi łzami.

Nie, nie poddam się tak łatwo.

Zdobyłem się resztkami sił na obrót i na oślep przywaliłem mu w twarz. Trafiłem w brew. Musiałem mu coś rozciąć, bowiem skrzywił się niemiłosiernie i mnie puścił.

Uśmiechnął się przykładając dłoń do brwi. Spojrzał na mnie z podziwem.

— Waleczny, to mi się podoba.

Nie minęła minuta, gdy lekko kucnął i wykonał obrót z wyprostowaną nogą. Nie spodziewałem się takiego zagrania, więc po zetknięciu naszych nóg, moje wylądowały u góry. Spadłem boleśnie na plecy i straciłem dech. Na szczęście tylko na chwilę.

Wyprostował się i wytarł zakrwawioną rękę o swoje czarne dresy. Następnie kopnął mnie 3 razy w brzuch. Wyplułem ślinę pomieszaną z krwią.

Zniewolony yaoiStories to obsess over. Discover now