Atelier [fr. wym. atelje] – pomieszczenie lub zespół pomieszczeń, stanowiących miejsce pracy twórczej przez jednego lub kilku artystów, dostosowanych do ich indywidualnych upodobań i charakteru wykonywanej profesji.
|Our Atelier|
Westchnęłam. Nicolas Jasper przewrócił oczami nie przystając na żadną z moich propozycji:
— Co jeszcze. Upadła chyba na głowę. — Mruknął otwierając ciężkie drzwi do kamienicy.
— Ej! Słyszałam to. — Burknęłam pod nosem.
Jasper poprawił ciężki futerał z fałszywym uśmieszkiem i przytrzymał sobie drzwi czubkiem buta.
— Taki był plan.
Trzymał pewnie jakiś sprzęt muzyczny albo materiały na kolejny obraz. Czarne pudło pomieściłoby zarówno wzmacniacz jak i nowy zestaw pędzli. Było tak ciężkie, że musiał je przytrzymać o biodra, gniotąc tym samym swoją luźną, niebieską koszulę.
Oparł się plecami o drzwi, spojrzał na mnie z góry i wzruszył niewinnie ramionami. Spod kaptura wymknął się jeden blond kosmyk, zbyt nieposłuszny by zaczesać się do tyłu.
— Pa, Gracey — Jasper uśmiechnął się sztucznie, dosłownie na sekundę zanim nie przewrócił oczami i nie zniknął w środku swojego nowego lokalu.
Zacisnęłam zęby.
Co mu tak zależało?
Tydzień później znowu stałam pod drzwiami. Padał deszcz.
— Chyba cię porąbało.
Odwróciłam się. Jasper, w ciemnej, skórzanej kurtce chował się przed deszczem pod sporym kapturem szarej bluzy.
— Nie, nie będziemy się składać na atelier. Ty w ogóle wiesz co to jest?
— Tak! — Do mojej naburmuszonej miny brakowało jedynie tupnięcia nogą.
— Słuchaj...
— Nie! — Przerwałam mu. Zmarzłam, zimne włosy kleiły mi się do policzków. Jeszcze chwila i zerwałabym z niego te ciepłą kurtkę. — Słuchaj wiem, że szukasz kogoś do zrzutki. Widziałam ogłoszenie. Mnie też nie stać na loft w pojedynkę więc co ci zależy. Ile my się znamy, co?
— Z rok. — Wypuścił zaciskając usta w wąską kreskę.
— Conajmniej dwa...
— Rok. — Powtórzył.— Szukam kogoś... no wiesz. Mamy tworzyć i nie wchodzić sobie w paradę.
Wyciągnął rękę z kieszeni i położył mi ją na ramieniu.
— Wracaj do domu, Gracey.
— To nie zaprosisz mnie na herbatę? — Mruknęłam z zniesmaczona miną jakbym spoglądała na zawartość śmietnika.
Jasper wzruszył ramionami otwierając sobie drzwi.
— Taki ze mnie zimny drań.
✴︎
Każdy mój krok wydawał śmieszne odgłosy chlupania gdy wracałam cała mokra do akademika.
Nicolasa Jasper'a widziałam już następnego dnia. Na uczelni. Opierał się o parapet przeglądając coś na telefonie. Jasne włosy, błyszczały w szarym słońcu, zaczesane do tyłu artystycznym nieładzie.
Zacisnęłam dłoń na ogłoszeniu, które schowałam do kieszeni ale przeszłam koło niego bez słowa.
Miesiąc później stojąc w tym samym miejscu, co on wtedy, dostałam SMS'a. Nie miałam nawet pojęcia, że ktoś taki jak Jasper ma mój numer.
YOU ARE READING
Nasz Atelier
Romance- Pomijając, że to sarkastyczny narcyz... to się może źle skończyć jeśli coś zrobię. Nawet go lubię. Nie chcę tego popsuć. - Podobno już Cię nie cierpi - Uśmiechnęła się Ruth. - Więc co ci szkodzi? #EnemiesToLovers #SecondChance - Kup sobie trumnę...
