We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Prolog

7 1 1
                                        

Nieobecność trwała trzydzieści dwa dni.

Wystarczająco długo, żeby nauczyciele skończyli kilka działów.
Wystarczająco długo, żeby większość klasy zapomniała, gdzie siedzę.
I zdecydowanie wystarczająco długo, żebym nie miała pojęcia, od czego zacząć.

Przez cały wrzesień przeżywałam prawdopodobnie jeden z najgorszych okresów w swoim życiu.

Pod koniec sierpnia stres związany z nadchodzącym rokiem szkolnym praktycznie pożerał mnie żywcem. Dlatego niemal każdą wolną chwilę spędzałam na lodowisku. Trenowałam potrójne skoki i piruety, których wciąż nie potrafiłam wykonać perfekcyjnie. Gdy byłam na lodzie, zapominałam o wszystkim, co czekało mnie za kilka dni.

Odkąd skończyłam dziewięć lat, lód był jedynym miejscem, na którym wszystko miało sens. Każdy udany skok i każda dobrze wykonana sekwencja dawały mi poczucie satysfakcji. Z czasem zaczęłam potrzebować tego uczucia coraz bardziej.

Trzy dni przed rozpoczęciem roku szkolnego doznałam poważnej kontuzji kolana. Zbyt mocno naciągnęłam więzadło.

Najpierw były badania. Potem rehabilitacja. A na końcu pozostał odpoczynek.

Powinnam była wykorzystać ten czas na nadrabianie materiału. Powinnam była odpisywać znajomym. Powinnam była robić cokolwiek.

Zamiast tego godzinami wpatrywałam się w sufit.

Medal zdobyty podczas ostatnich zawodów leżał na biurku dokładnie tam, gdzie rzuciłam go po powrocie do domu. Ani razu go nie dotknęłam.

Z Emmą pisałam coraz rzadziej. Czasami natrętne myśli nie pozwalały mi zjeść śniadania. Innym razem umycie włosów wydawało się zadaniem ponad moje siły. Byłam tak zmęczona, że nawet bezmyślne przeglądanie Instagrama wydawało się wysiłkiem.

Po prostu istniałam.

A przecież Lily Bennett nigdy taka nie była.

Zawsze miałam wszystko poukładane. Zawsze miałam plan.

Z perspektywy innych moje życie wyglądało idealnie. Łyżwiarka figurowa z dobrymi ocenami. Wiceprzewodnicząca szkoły. Dziewczyna, która po lekcjach pomaga mamie prowadzić klub książki, dorabia w kwiaciarni i w wolnym czasie wyprowadza psy ze schroniska.

Przecież ktoś taki nie powinien stracić kontroli przez jedną kontuzję.

A może problemem nigdy nie było kolano?

Może po raz pierwszy od wielu lat po prostu się zatrzymałam?

Dzisiaj wracam do szkoły.

I zrobię wszystko, żeby wrócić również do dawnej siebie.. lub do normy która dawała mi takie wrażenie .

One more chapterStories to obsess over. Discover now