Opuszczony budynek od dawna nie należał do nikogo. Betonowe ściany pokrywały grube warstwy graffiti, a wybite okna wpuszczały do środka zimne powietrze. Tego dnia było chłodniej niż zwykle. Delikatna mżawka osiadała na parapetach, a silny wiatr wpadający przez puste otwory po szybach rozwiewał włosy chłopaka na wszystkie strony.
Jimin siedział na parapecie, opierając plecy o zimną ścianę. W dłoni trzymał puszkę piwa, którą leniwie obracał między palcami. Przez chwilę przyglądał się jej bez większego zainteresowania, jakby zastanawiał się, czy naprawdę potrzebuje kolejnego łyka. W końcu pociągnął za zawleczkę.
Ciche klik odbiło się od pustych ścian.
Uniósł puszkę do ust i upił łyk, pozwalając, by gorzki smak alkoholu choć na chwilę odciągnął jego myśli od wszystkiego, o czym nie chciał teraz myśleć.
Oparł głowę o ścianę i przymknął oczy.
Przez kilka sekund wsłuchiwał się jedynie w szum wiatru i delikatne uderzenia deszczu o pozostałe fragmenty szyb. Zimne powietrze przesuwało się po jego twarzy, rozwiewając rude kosmyki, które co chwilę opadały mu na czoło.
Właśnie dlatego lubił to miejsce.
Tutaj nikt nie pytał, co się z nim dzieje.
Nikt nie wymagał, żeby się uśmiechał.
Nikt nie próbował wmówić mu, że wszystko będzie dobrze.
Tutaj mógł po prostu istnieć.
Z zamyślenia wyrwał go cichy odgłos zbliżających się kroków. Jimin westchnął pod nosem, nawet nie otwierając oczu. Przez chwilę próbował zignorować dźwięk, który z każdą sekundą stawał się coraz wyraźniejszy. Uniósł puszkę do ust i upił kolejny łyk piwa, jakby alkohol był w tej chwili znacznie ciekawszy od osoby, która właśnie zbliżała się w jego stronę.
— Masz ogień? — zapytał nieznajomy, zatrzymując się kilka kroków od niego. Między palcami trzymał papierosa, a drugą dłonią bezskutecznie próbował odpalić niedziałającą zapalniczkę.
Jimin powoli uniósł powieki i przez chwilę przyglądał mu się bez słowa.
Miał miętowe włosy, które opadały mu na czoło, ciemne oczy i spokojny wyraz twarzy. Drobne rysy sprawiały, że wyglądał młodziej, niż Jimin początkowo zakładał. Kilka wilgotnych kosmyków przykleiło mu się do czoła, a za duża kurtka sprawiała, że jego sylwetka wydawała się jeszcze szczuplejsza.
Dopiero po kilku sekundach wyciągnął swoją zapalniczkę z kieszeni i rzucił ją w jego stronę.
Mężczyzna złapał ją jedną ręką, wsunął papierosa między wargi i odpalił go spokojnym ruchem. Przez moment przyglądał się płomieniowi, zanim ten zgasł, pozostawiając na końcu papierosa niewielki, czerwony żar.
— Dzięki — mruknął, zaciągając się dymem, po czym bez większego zastanowienia wsunął zapalniczkę do kieszeni.
Jimin zmarszczył brwi i wyciągnął w jego stronę dłoń.
— Oddawaj.
Miętowowłosy spojrzał najpierw na jego rękę, a później na jego twarz. Kącik jego ust drgnął lekko.
— Co? — zapytał niewinnie, jakby naprawdę nie wiedział, o co chodzi.
— Zapalniczkę — westchnął Jimin, poruszając palcami w ponaglającym geście. — Chyba nie myślałeś, że ci ją oddam na zawsze.
— Właściwie... — zmrużył oczy i udał, że przez chwilę się nad tym zastanawia. — Miałem taką nadzieję.
— To się, kurwa, przeliczyłeś — prychnął Jimin, przewracając oczami.
VOUS LISEZ
DON'T FORGET ME
FanfictionOpuszczony budynek od dawna nie należał do nikogo. Betonowe ściany pokrywały warstwy graffiti, a wybite okna wpuszczały zimne powietrze. Jimin siedział na parapecie z puszką piwa w dłoni, jakby czekał na coś, co nigdy nie miało nadejść. Usłyszał kro...
